macnowylwyer

Czekając na Święta

10/12/2009 Dodaj komentarz

Czy sądy arbitrażowe mogą orzekać w sprawach decyzji spółek ?

17/12/2009 Dodaj komentarz

Michał Jochemczak

radca prawny w Kancelarii Salans

O tym, jakie znaczenie praktyczne ma zagadnienie, czy spory o stwierdzenie nieważności uchwał mają tzw. zdatność arbitrażową, przekonali się wszyscy ci, którzy złożyli pozwy o stwierdzenie nieważności uchwał do sądu arbitrażowego, po czym sąd ten uznawał, iż spór nie posiada zdatności arbitrażowej.

W pewnych sytuacjach, wobec upływu terminów do zaskarżenia uchwał (art. 251, 252 par. 3, 424, 425 par. 2 i 3 k.s.h), mogło to prowadzić nawet do zamknięcia drogi sądowej dla podmiotów skarżących nieważną ich zdaniem uchwałę.

Co to jest zdatność arbitrażowa ?

Na wstępie należy wszakże wyjaśnić, że pojęcie zdatności arbitrażowej (ang. arbitrability, niem. Schiedsfähigkeit) oznacza właściwość sporu, która powoduje, że może on być poddany przez strony pod rozstrzygnięcie sądu polubownego. Brak zdatności arbitrażowej jest braną z urzędu przez sąd przesłanką uchylenia (art. 1206 par. 2 pkt 1 k.p.c.) czy odmowy uznania/stwierdzenia wykonalności orzeczenia arbitrażowego (art. V ust. 2 lit. a) Konwencji o uznawaniu i wykonywaniu zagranicznych orzeczeń arbitrażowych z 10 czerwca 1958 r., oraz art. 1214 par. 3 pkt 1 k.p.c.).
W prawie polskim zdatność arbitrażowa unormowana jest w artykule 1157 k.p.c. Stanowi on, że jeżeli przepis szczególny nie przewiduje inaczej, strony mogą poddać pod rozstrzygnięcie sądu polubownego spory o prawa majątkowe lub spory o prawa niemajątkowe – mogące być przedmiotem ugody sądowej, z wyjątkiem spraw o alimenty.
Tym samym polski ustawodawca wymaga, aby spór poddany pod arbitraż posiadał zdatność ugodową w sprawach niemajątkowych oraz według przeważającego stanowiska w sprawach majątkowych.

Stanowisko doktryny

To właśnie na tle zagadnienia, czy spory o nieważność uchwał posiadają zdatność ugodową, wykształciły się w literaturze przeciwstawne stanowiska, czy spory te mogą być poddane pod rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego
Dominujący w doktrynie wydaje się być pogląd, iż zawarcie ugody jest niedopuszczalne w sprawach o stwierdzenie nieważności uchwał zgromadzenia wspólników albo walnego zgromadzenia akcjonariuszy (por. m.in. T. Ereciński, K. Weitz, Sąd Arbitrażowy, Lexis Nexis, Warszawa 2008, s. 122; R. Uliasz, Zdolność arbitrażowa sporów wynikłych z zaskarżenia uchwał zgromadzeń spółek kapitałowych, w: Arbitraż i mediacja jako instrumenty wspierania przedsiębiorczości, Rzeszów 2006, s. 204-205; E. Marszałkowska-Krześ, Uchwały zgromadzeń w spółkach kapitałowych, Warszawa 2000, s. 135; G. Suliński, Dopuszczalność kognicji sądu polubownego w sporze o rozwiązanie spółki z o.o., Kwartalnik ADR, nr 3/2008, s. 31).
Obszerną krytykę tego stanowiska przeprowadził A.W. Wiśniewski (por. A.W. Wiśniewski, Rozstrzyganie sporów korporacyjnych przez sądy polubowne w świetle nowej regulacji zdatności arbitrażowej sporów, w: Międzynarodowy i krajowy arbitraż handlowy u progu XXI wieku. Księga pamiątkowa dedykowana doktorowi habilitowanemu Tadeuszowi Szurskiemu, red. P. Nowaczyk, S. Pieckowski, J. Poczobut, A. Szumański, A. Tynel, Warszawa 2008, s. 276-282). Autor ten wskazuje, że dopuszczalność zawarcia ugody o określonej treści należy kategorycznie odróżniać od zdatności ugodowej sporu, i dalej: w obszarze arbitrażu, jeśli tylko między stronami zachodzi rzeczywisty spór, zgoda na jego rozstrzygnięcie nawet całkowicie na korzyść jednej ze stron mieści się w zakresie ich prywatnoprawnej autonomii, a rozstrzygnięcie takie może być zakwestionowane tylko dla ochrony porządku publicznego.

Stanowisko orzecznictwa

Zagadnienie zdatności arbitrażowej sporów o stwierdzenie nieważności uchwał nie było jak dotąd przedmiotem znanych autorowi wypowiedzi Sądu Najwyższego. Wskazać jednak należy na orzecznictwo Sądu Najwyższego zapadłe na tle spraw o uchylenie albo stwierdzenie nieważności uchwał zgromadzenia wspólników. Zdaniem Sądu Najwyższego dla oceny, czy sprawa jest sprawą o prawa majątkowe, decydujące znaczenie ma przedmiot zaskarżonej uchwały (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 3 października 2001 r., V CZ 150/01, OSNC 2002, nr 6, poz. 78, z. 9, postanowienie z 9 stycznia 2003 r., I CK 339/02, niepubl., z 16 lipca 2004 r., I CK 268/04, Glosa 2006, nr 1, s. 8). Stanowisko to, trafnie krytykowane w literaturze, do czasu nowelizacji k.p.c. na mocy ustawy z 8 lipca 2005 r., mogło skłaniać do przyjęcia, że uchwały, zdaniem Sądu Najwyższego, o niemajątkowym charakterze nie mogły być przedmiotem rozstrzygnięcia sądów arbitrażowych.

W niepublikowanym orzeczeniu z 19 lutego 2009 r., I Acz 197/09 Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał co prawda, iż powódka skarżąca uchwałę jako członek zarządu nie jest związana treścią (zakresem podmiotowym) zapisu na sąd polubowny, ale nie wykluczył co do zasady możliwości rozstrzygania sporów tego rodzaju w drodze arbitrażu. Sprawa dotyczyła zaskarżenia uchwały w przedmiocie odmowy udzielenia absolutorium. Sąd I instancji odrzucił pozew na podstawie treści art. 1165 k.p.c. Sąd apelacyjny uznając, że sprawa ma charakter majątkowy, stwierdził, że zapis na sąd polubowny zawarty w umowie spółki nie wiąże powódki jako członka zarządu.

Ocena obowiązującej regulacji

W związku z istniejącymi wątpliwościami dotyczącymi zdatności ugodowej należy postulować, aby w przyszłości ustawodawca zrezygnował z tego kryterium jako przesłanki zdatności arbitrażowej sporów o charakterze majątkowym. Warto również zwrócić uwagę, że podobny trend występuje także w innych ustawodawstwach europejskich. Tym bardziej że istnienie korzyści płynących z poddania tego rodzaju sporów pod rozstrzygnięcie sądów arbitrażowych nie budzi wątpliwości.

Natomiast istotnym zagadnieniem, które wyłania się przy ocenie zdatności arbitrażowej sporów o stwierdzenie nieważności uchwał, a często pomijanym w polskiej literaturze, jest wpływ zapadłego w takiej sprawie orzeczenia na prawa osób trzecich (wspólników lub akcjonariuszy, niebiorących udziału w postępowaniu), które w przeciwieństwie do postępowania sądowego zwykle, czy to z uwagi na poufność arbitrażu, czy też niekiedy brak instytucji interwencji ubocznej w regulaminach arbitrażowych, zostaną pozbawione możliwości przystąpienia do postępowania, którego wynik może kształtować ich sytuację prawną (art. 254 par. 1 oraz 427 par. 1 k.s.h.). Z uwagi na to, że ramy niniejszego opracowania nie pozwalają na szerszą analizę tego zagadnienia, ograniczę się do stwierdzenia, że ogólny zakaz poddawania tego rodzaju sporów pod rozstrzygnięcie sądu polubownego z uwagi na ochronę praw osób trzecich byłby rozwiązaniem budzącym poważne zastrzeżenia. W innych państwach przyjmuje się bowiem rozwiązania umożliwiające poddawanie tego rodzaju sporów pod rozstrzygnięcie arbitrażu, pod warunkiem wszakże zapewnienia możliwości udziału w tego rodzaju postępowaniach podmiotów, których praw lub obowiązków dotykać będzie zapadłe w takiej sprawie orzeczenie (por. np. orzeczenie Bundesgerichtshof z 29 marca 1996 r.).

Artykuł był publikowany w GP z 21 maja 2009 r.

na MacLawye® publikowany za zgodą autora.

Roman Polański; nieustraszony pogromca Temidy ?

11/12/2009 Dodaj komentarz

Pol 150Przed kalifornijskim sądem apelacyjnym w Los Angeles odbyło się przesłuchanie w sprawie Romana Polańskiego. Sąd nie wydał orzeczenia. Agencja Associated Press pisze, że oczekuje się, iż sędziowie wydadzą je ostatecznie na piśmie, ale nie wskazuje, kiedy może to nastąpić.

Trzej sędziowie przez ponad godzinę słuchali argumentów prokuratorów i adwokatów. Adwokat reżysera Chad Hummel argumentował, że w gestii sądu leży oddalenie tej sprawy “w interesie sprawiedliwości”.

Adwokaci Polańskiego dowodzili, że naruszenia praworządności w czasie jego procesu o gwałt w 1978 roku były tak wielkie, iż nie powinno się w jego wypadku stosować prawa mówiącego, że oskarżony, który uciekł, nie może dochodzić swoich racji, dopóki nie wróci do USA i nie odda się w ręce sprawiedliwości.

Zadaniem sądu apelacyjnego jest zdecydowanie, czy zwrócić się do sędziego Sądu Najwyższego o rozważenie oddalenia sprawy bez obecności Polańskiego na sali sądowej.

Agencja dpa pisze, że nie oczekuje się natychmiastowej decyzji. Rzecznik sądu w Los Angeles Danny Potter powiedział dpa, że decyzja “może zapaść w ciągu miesiąca”.

Polański znajduje się w areszcie domowym w Szwajcarii. USA wystąpiły z wnioskiem o jego ekstradycję.

W maju sąd niższej instancji w Los Angeles odrzucił wniosek o umorzenie sprawy Polańskiego, argumentując, że reżyser nie stawił się osobiście, by o to wystąpić. Sędzia uznał wtedy, że wniosek o uniewinnienie może zostać rozpatrzony tylko, jeśli Polański wróci do USA.

Odstąpienie przez amerykański wymiar sprawiedliwości od ścigania Romana Polańskiego byłoby uzasadnione także dlatego, że coraz bardziej wątpliwa wydaje się zgoda Szwajcarii na jego ekstradycję. Powoli do świadomości prawników zaczyna docierać, że europejski system prawa karnego różni się od amerykańskiego m.in. tym, że uznaje zasadę przedawnienia. Jeśli zatem Polańskiego nie można by już skazać w Szwajcarii za czyn popełniony przed trzydziestu laty, to Szwajcaria nie powinna zgodzić się na jego ekstradycję. Bez względu na to, czy Polański uniknie osądzenia przez amerykański sąd na podstawie decyzji amerykańskiego czy szwajcarskiego wymiaru sprawiedliwości, zasłuży sobie na miano pogromcy amerykańskiej Temidy – czy jednak nieustraszonego ?…

Uwaga na stronę apple-software.net – nie róbcie tam zakupów !!!

10/12/2009 Dodaj komentarz

Ostrzeżenie przed fałszywą stroną wyłudzającą dane http://apple-software.net. W żadnym razie nie róbcie tam zakupów. Strona skierowana jest do użytkowników komputerów Apple’a.
Strona softu nie sprzedaje, a jedynie stara się wyłudzić od was dane i numery kart kredytowych. Kiedy sprzedacie im swoją tożsamość, biling wydatków na karcie dość szybko uzupełni się zakupami w dalekich krajach z którymi nie macie nic wspólnego.
Podajcie dalej, żeby nikt się nie nadział przypadkiem.

Wiarygodne ostrzeżenie: appleblog.pl

Ratujmy Browar w Czarnkowie i “Piwo noteckie”.

07/12/2009 2 komentarzy

Najsmaczniejsze piwo w Polsce może zniknąć z rynku. Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa zapowiedziała sprzedaż browaru w Czarnkowie. Ostatniego co tak piwo warzył. 5,7 mln zł. to cena, na którą nie będą mogli sobie pozwolić pracownicy browaru ani nawet samorząd miasta. Dla wielkich kompanii piwowarskich to koszt niewielkiej kampanii reklamowej. Z rynku może zniknąć “Piwo noteckie” – gorzej nawet, pod tą marką może się zacząć pojawiać kolejny napój piwopodobny.
W Internecie powstała specjalna strona protestujących. Można podpisać protest (do dzisiaj podpisało go 1.600 osób). Podobna strona powstała na facebooku, liczy sobie już 900 protestujących. Mamy kolejny przykład internetowej akcji obywatelskiej. W obronie piwa. Zatem może stanie się tak powszechny, że będzie skuteczny…


PODPISZ PROTEST

Kategorie:AKTUALNOŚCI

Mam talent – finał

06/12/2009 Komentarze wyłączone

more about "Mam talent – finał", posted with vodpod

Kategorie:AKTUALNOŚCI

Krzyż Nehringów – polski krzyż nietolerancji

05/12/2009 Dodaj komentarz

Krzyż NehringówJest w Wielkopolsce cmentarz. Niewielki, przydworski; można by rzec: prywatny. Położony przy posiadłości rodziny Nehringów. Pośrodku tego cmentarza stoi najstarszy z nagrobków. Mimo że niezbyt wysoki, na wielkopolskiej równinie niemal monumentalny. Chrystus ukrzyżowany. Ukrzyżowny podwójnie. Oto bowiem figura ukrzyżowanego jest rozbita. Ktoś zadał sobie wiele trudu. Trzeba było niemało wysiłku aby rozbić betonową rzeźbę. I ktoś to zrobił.

Za czasów jedynie słusznego ustroju Nehringom odebrano ich majątek. Ale cmentarz pozostał. Powoli zarastał chwastem. Kamienne nagrobki były rozkradane bądź dewastowane. Aż którejś nocy przyszedł czas na rozbicie figury Chrystusa. Dlaczego ? Po co ? Kto ?

Myliłby się ten, kto z faktu, że Nehringom majątek odebrano, wywiódłby wniosek, że figurę zniszczyli komuniści. Nie. Można by powiedzieć, że nawet przeciwnie.

Dwaj bracia Nehringowie przybyli do Polski na przełomie XVI i XVII w. Początkowo do Gdańska. Potem jeden z nich osiadł w Wielkopolsce zaś drugi w Człuchowie. Linia wielkopolska uległa polonizacji. Linia pomorska się zgermanizowała. Europejczycy.

1 września 1939 r. adwokat Edmund Nehring (z linii wielkopolskiej) został polskim zakładnikiem w poznańskim ratuszu. Jego dalsze losy nie są znane. Może – jak wielu innych polskich zakładników – zginął w Forcie VII w Poznaniu, pierwszym na polskich ziemiach hitlerowskim obozie zagłady ? 1 września 1939 r. generał Walther Nehring (z linii człuchowskiej, pomorskiej) był szefem sztabu XIX korpusu armii niemieckiej, która dokonała inwazji na Polskę. Obaj pochodzili z Holandii. W XVII w. ich przodkowie uciekli, przed prześladowaniami religijnymi. Bo Nehringowie – trzeba to wreszcie napisać – byli luteranami. Uciekli do Polski. Do kraju tolerancji.

Władysław Nehring

Władysław Nehring

W Wielkopolsce na cmentarzu Nehringów stoi krzyż. Krzyż polskiej nietolerancji. Zniszczony i sprofanowany przez polskich katolików. Bo cóż z tego, że z wielkopolskiej linii Nehringów pochodził Prof. Władysław Nehring, polski rektor niemieckiego uniwersytetu we Wrocławiu i wybitny slawista; gdy jego imieniem chciano nazwać wrocławskie gimnazjum, w kuratorium powiedziano “przecież to jakiś Niemiec” (przynajmniej w Poznaniu jest ulica jego imienia).

Wokół cmentarza Nehringów nie ma już majątku. Majątek skutecznie zdewastowała socjalistyczna gospodarka. Kto zdewastował cmentarz ? Okoliczni mieszkańcy pamiętają rodzinę Nehringów: to byli Polacy, panie, dobrzy ludzie byli, ale wiesz pan, do niemieckiego kościoła jeździły…

Krzyż Nehringów. Krzyż polskiej nietolerancji. Czy można bronić krzyża przed katolikami ? Bo Krzyż Nehringów został zniszczony dlatego, że był luterański. Nic to; ten krzyż wywołuje refleksje i oddziaływuje mocniej niż inne “katolickie” krzyże. Niech taki zostanie.

Dzisiaj polski parlament podejmuje uchwały w obronie krzyża przed orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził, że obowiązkowe umieszczanie symboli religijnych w salach lekcyjnych szkół publicznych jest sprzeczne z prawem europejskim. To wywołuje reakcję. Wrocławscy licealiści domagają się – powołując orzeczenie – usunięcia krzyża ze szkolnych sal. Apelują na stronach facebooka o poparcie. A przecież ci, którzy żądają zdjęcia krzyża, robią dokładnie to samo co ci, którzy go wieszają. I pokazują swój brak tolerancji wobec wierzących. To taki współczesny, społeczny Krzyż Nehringów. Brak tolerancji. I pomieszanie pojęć. Bo Europejski Trybunał Praw Człowieka nie orzekł, że krzyż w sali lekcyjnej narusza prawo. Orzekł, że prawny obowiązek zawieszania w klasach szkół publicznych symboli religijnych jest sprzeczne z prawem. Taki prawny nakaz w wewnętrznym prawie włoskim obowiązywał od lat dwudziestych. W Polsce – o ile mi wiadomo – takiego obowiązku nie ma. Reszta jest sprawą tolerancji.

Wolałbym aby w polskich szkołach nie było krzyży ani innych symboli religijnych. Ale apelu o ich zdejmowanie nie podpiszę. Bo to tak samo jakbym apelował by je wieszać tam, gdzie ich jeszcze nie ma. A jeśli apel nie poskutkuje ? Pozostaje młot i… Krzyż Nehringów.

Ta historia ma ciąg dalszy. Potomkom rodziny Nehring polskie urzędy i sądy administracyjne odmówiły stwierdzenia polskiego obywatelstwa (którego się nigdy nie zrzekli), motywując decyzję m.in…. “niemieckim brzmieniem imion”. Może polski parlament zająłby się rekompensatą krzywd wyrządzonych polskim luteranom; można by wtedy uwierzyć, że broni krzyża.

(jmm)

Apel autora:

Jeśli ktokolwiek z czytelników ma jakiekolwiek informacje o losach adwokata Edmunda Nehringa (absolwent I LO im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie (rocznik 1922), w latach 1932-1934 prawdopodobnie prokurator w Poznaniu lub Bydgoszczy, w 1939 r. adwokat w Poznaniu, zakładnik na Ratuszu w Poznaniu), uprzejmie proszę o kontakt.

Cenzura Internetu – sztandarowa ustawa Tuska do nowelizacji, zanim została uchwalona !

03/12/2009 Dodaj komentarz

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt nowelizacji ustawy hazardowej, zanim jeszcze został uchwalony. Nowelizacji pewnie Donald Tusk tak medialnego rozgłosu jak samemu ekspresowemu jej uchwaleniu nie nada. A jest tak dlatego, że nowelizacja godzi w podstawowe prawa obywatelskie i ni mniej ni więcej tylko zmierza w kierunku wprowadzenia cenzury Internetu.

Ministerstwo chce, by Urząd Komunikacji Elektronicznej stworzył Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Miałaby być to czarna lista witryn internetowych. Kto się tam znajdzie? Służba Celna lub „podmiot uprawniony” występowałby o zablokowanie witryny do UKE. Ten do operatora internetowego, który musiałby zablokować stronę natychmiast. Napiętnowane strony trafiłyby do jawnego rejestru.

O jakie strony chodzi ? M.in. propagujące faszyzm, lub totalitaryzm, pornograficzne z udziałem małoletnich i zwierząt, ale także takie, które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej.

  • Kto jest “podmiotem uprawnionym” do wskazywania „złych” stron ? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Kto ocenia, czy „napiętnowane” strony spełniają przesłanki do zamknięcia? Ustawodawca nie precyzuje.
  • „Niezwłocznie” ile to dni? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jakie dokładnie dane znajdą się w rejestrze? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jaki jest tryb odwoławczy ? Nie ma.

Swoje obawy w piśmie (DOLiS-033-420/09/43613 z dnia 24 listopada 2009 r.) do wiceministra finansów Jacka Kapicy wyraził Generalny Inspektor Danych Osobowych:

Fragment
O projekcie nowelizacji ustawy krytycznie wypowiedziało się też ministerstwo sprawiedliwości. A sprawa jest o tyle kuriozalna, że projekt nowelizacji ustawy hazardowej przygotowany został zanim ustawa została uchwalona. Wszystko, dokładnie wszystko wskazuje na to, że rządowi Donalda Tuska nie szło o hazard – który de facto nikomu nie szkodzi – a o wprowadzenie tylnymi drzwiami cenzury Internetu w przeddzień zbliżających się wyborów prezydenckich.

Bo nawet gdyby założyć, że Główny Urząd Komunikacji Elektronicznej nie będzie miał technicznych możliwości wykonania ustawy i blokowania stron internetowych, sama świadomość istnienia rejestru “czarnych stron”, do którego mogą być – według założeń projektu ustawy – wpisane też strony internetowe “które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej”stanowi poważne ograniczenie praw obywatelskich.

No bo jeśli teraz napisze się na stronie, że Tusk jest ryży a nie rudy a na stronie będzie umieszczona reklama Googli w systemie AdSence – to mamy spełnione warunki aby trafić na “czarną listę”.

Projekt nowelizacji ustawy hazardowej

KLIKNIJ TUTAJ i PRZECZYTAJ

Internet w konstytucji ?

02/12/2009 Dodaj komentarz

Dostęp do internetu jest podstawowym prawem każdego człowieka. Tak ma brzmieć zapis w konstytucji, którego umieszczenie niebawem zaproponuje Sojusz Lewicy Demokratycznej.

“Władza będzie musiała zapewnić każdemu dostęp do internetu”

Dyskusja nad konstytucyjną propozycją w partii już się zaczęła. Młodzi działacze szykują się właśnie do pierwszego partyjnego Zjazdu Młodych Samorządowców, który odbędzie się 12 grudnia. Ma w nim wziąć udział prawie setka młodych lewicowych radnych oraz burmistrzów z całego kraju.

- Nasz internetowy postulat będzie jednym z głównych tematów tego zjazdu. Chcemy go dobrze przedyskutować, a następnie projekt sformułować w formie uchwały na konwencję programową partii – mówi Łukasz Naczas, kierownik biura medialnego SLD. Dowodzi, że zapis w polskiej konstytucji o powszechnym dostępie do internetu jest potrzebny.

- Wymusi on bowiem pewne działania od władz szczebla krajowego po samorządy w tej kwestii. Będą zobowiązani do zapewniania wszystkim dostępu do internetu – przekonuje Łukasz Naczas.

SLD nie ukrywa, że wzoruje się na fińskich rozwiązaniach. Tam rząd w konstytucji zagwarantował wszystkim swoim obywatelom dostęp do internetu, na razie z prędkością 1 Mb/s.

Konstytucjonalista: To zaśmiecanie ustawy zasadniczej

Czy taki przepis w polskiej konstytucji rzeczywiście potrzebny? Konstytucjonaliści mają wątpliwości. Zdaniem prof. Piotra Winczorka z Uniwersytetu Warszawskiego wprowadzenie takiego przepisu do ustawy zasadniczej może tylko sprawić kłopoty rządzącym. – Nie jesteśmy tak rozwinięci, jak np. Finlandia. Poza tym nie wszyscy Polacy mają w swoich domach komputery – zauważa konstytucjonalista.

- Tym przepisem zaśmiecimy tylko ustawę zasadniczą – uważa z kolei dr Anna Młynarska – Sobaczewska z Uniwersytetu Łódzkiego. – Idąc tropem myślenia polityków tak samo przecież do konstytucji można wpisać prawo do mieszkania – dodaje.

Piotr Nowaczyk: Czy mediacja jest fajna ?

02/12/2009 Dodaj komentarz

Piotr Nowaczyk, partner w kancelarii Salans, prezes Sądu Arbitrażowego przy KIG (2006-2009)
15 października 2009 obchodziliśmy w Polsce Międzynarodowy Dzień Mediacji. Plac Konstytucji miał stać się Placem Mediacji. Grupa entuzjastów mediacji przebrała się w żółte koszulki z napisem „Mediacja jest fajna”. Napięcie wzrastało im bliżej godziny 14:00, na którą zaplanowano Flash mob – (nieznani sobie ludzie zwołują się w wyznaczonym miejscu i w wyznaczonej chwili robią wspólnie coś niezwykłego, po czym rozchodzą się). Flash mob polegać miał na wspólnym biciu w bębny, aby zwrócić uwagę społeczeństwa na sprawy mediacji w Polsce. Napięcie podsycała pogłoska, że zjawi się sam Minister Sprawiedliwości. Punktualnie o 14:00 zabrzmiały bębny. Przechodnie mijali zgromadzenie oglądając się dość niepewnie. Minister nie przyjechał.
W Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się seminarium „Mediacja dla każdego” poświęcone m.in. projektowi ustawy o mediacji i mediatorach, autorstwa Społecznej Rady ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów, który jest co najmniej dyskusyjny. Niestety niektóre najbardziej nieszczęśliwe pomysły projektu trafiły już do prasy. „Mecenasi nie będą mogli być mediatorami” doniosła Rzeczpospolita. Entuzjaści mediacji przecierali oczy ze zdumienia. 28 tys. radców prawnych, 9 tys. adwokatów i kilka tysięcy aplikantów obu zawodów miałoby, zdaniem autorek projektu, zostać pozbawionych możliwości mediowania w mediacji sądowej? Taki prezent miałyby otrzymać dwie największe korporacje prawnicze z okazji Międzynarodowego Dnia Mediacji. Chyba trudno o gorszy PR w takim dniu.

Adwokaci i radcy prawni zastanawiają się czy projekt taki aby naprawdę zrodził się w gronie Społecznej Rady ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów, której członkiem jest obecny Prezes KRRP, który wspiera radców prawnych licznymi szkoleniami z mediacji. Nigdzie na świecie adwokaci i radcy prawni nie są ograniczani w sprawowaniu funkcji mediatora. Są państwa, które pozwalają wykonywać tę funkcję sędziom, a nawet policjantom. Polska ma szansę stać się ewenementem na skalę międzynarodową. W Polsce, gdzie wykwalifikowanych mediatorów brakuje, a na szkolenie nie ma pieniędzy, najwięcej mediatorów wywodzi się właśnie ze środowiska adwokatów i radców prawnych. Czas chyba oprzytomnieć i fatalny pomysł skorygować, zanim stanie się sławny.

Czy warto bić w bębny na Placu Konstytucji? Z całą pewnością – tak.