WIELKA SZANSA PREZYDENTA LECHA KACZYŃSKIEGO
4 04 2008Polityk może przez jedno nieopaczne zdanie, gest bądź zachowanie utracić społeczne zaufanie i szacunek. Czy ta reguła działa w drugą stronę ??? MacLawye® nie szczędził słów krytyki pod adresem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zwłaszcza dwie sprawy:
oraz
były na stronach MacLawye®’a przedmiotem bardzo ostrej krytyki.
Także w sprawie awantury wokół procedury ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, prezydencki projekt ustawy był przez MacLawye®’a krytykowany a raczej od samego początku oceniany jako niekonstytucyjny.
I stała się rzecz niemal nieprawdopodobna.
Pan Prezydent Lech Kaczyński, swoją postawą, zachowaniem i działaniem w poszukiwaniu niemożliwego do znalezienia kompromisu (w sprawie ratyfikacji Traktatu) nie tylko taki kompromis znalazł ale walnie się przyczynił do uchwalenia ustawy upoważniającej go do ratyfikacji Traktatu. Zarówno w Sejmie jak i w emitowanym nazajutrz wywiadzie telewizyjnym Pan Prezydent Lech Kaczyński stał się PREZYDENTEM WSZYSTKICH POLAKÓW.
Jedno zachowanie Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (a może ściślej ciąg zachowań finalnych w jednej sprawie), pokazały, że Pan Prezydent Lech Kaczyński potrafi być prawdziwym mężem stanu.
Czy to wystarczy aby odbudować społeczne zaufanie do swojej osoby, tak autodestrukcyjnie, konsekwentnie i skutecznie, nadwyrężane od początku kadencji ?
Bardzo wiele zależy od tego jak Pan Prezydent będzie postępował w dalszym procesie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
Istotnie Pan Prezydent nie musi się spieszyć. Nic go do tego nie zmusza (poza wynikającym z samego Traktatu terminem końca roku). Co więcej Pan Prezydent ma prawo oczekiwać, że rząd skieruje do Sejmu nowelizację ustawy o współpracy organów Państwa w sprawie członkostwa Polski w UE (ustawa z 2004 r.).
Jeśli jednak z pałacu prezydenckiego zaczną płynąć warunki i żądania, jeśli pojawi się choć cień sugestii, że Pan Prezydent Lech Kaczyński gotów jest nie podpisać aktu ratyfikacji, jeśli… (wszystko jedno co), szansa jaką Pan Prezydent zyskał w ostatnich dniach zostanie zaprzepaszczona.
Gdyby Pan Prezydent jasno i klarownie zadeklarował: na pewno podpiszę akt ratyfikacyjny, nawet nie wspominając o kształcie oczekiwanej ustawy nowelizacyjnej; mógłby spokojnie, bez żadnych emocji kilka miesięcy poczekać z aktem ratyfikacyjnym. A gdyby jeszcze publicznie wyraził w tym czasie zaufanie do Premiera, na pewno by zyskał. Zyskalibyśmy wszyscy. Ustawa nowelizacyjna zostałaby zaproponowana w kształcie oczekiwanym przez Prezydenta bez jakiejkolwiek ingerencji PiS’u. Zyskałaby Polska.
Jeśli jednak ze strony PiS’u - w tym Pana Jarosława Kaczyńskiego - zaczną być stawiane “warunki” i Pan Prezydent włączy się w nieuniknioną oczywiście dysputę parlamentarną po stronie PiS’u; może stracić wszystko na co szansę zyskał. Może powstać wówczas wrażenie, że te dni prawdziwej wielkości Lecha Kaczyńskiego, były tylko koniunkturalną zagrywką przed szczytem NATO w Bukareszcie a Prezydent zrealizował szatański plan Jarosława Kaczyńskiego aby Traktatu Lizbońskiego (mimo upoważnienia) nie ratyfikować, zrzucając odpowiedzialność na PO i Donalda Tuska za rzekome niedotrzymanie “porozumienia helskiego”.
[AKTUALIZACJA 5 kwietnia]
- Jeśli Paryż i Berlin utrudnią albo pokrzyżują realizację strategicznych interesów Polski na Ukrainie (w tym przyjęcie tego kraju do NATO i UE), będzie to miało swoje konsekwencje. Polska ma długą pamięć - mówił podobno polski minister spraw zagranicznych Radek Sikorski w Bukareszcie podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych państwa NATO. [tvn24.pl]
Pan Prezydent Lech Kaczyński, w którego reku jest teraz ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego nie powinien sugerować, że podpisze akt ratyfikacji w zależności od kształtu ustawy nowelizacyjnej, tylko - w granicach dopuszczalnych na salonach dyplomacji - dac do zrozumienia, że ratyfikacjia będzie możliwe jeśli Francja i Niemcy zaprzestaną blokowania drogi Ukrainy do NATO (o UE nie wspominając).
***
PS
Co do wymienionych na wstępie zakresów krytyki Pana Prezydenta na stronach MacLawye®, nadal uważam, że odmowa powołania sędziów była naruszeniem Konstytucji przez Pana Prezydenta a niezaproszenie solenizanta na wyprawione mu urodziny, było - delikatnie mówiąc - niegrzeczne.





