Archiwum

Archiwum kategorii ‘AKTUALNOŚCI’

Ratujmy Browar w Czarnkowie i “Piwo noteckie”.

07/12/2009 Dodaj komentarz

Najsmaczniejsze piwo w Polsce może zniknąć z rynku. Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa zapowiedziała sprzedaż browaru w Czarnkowie. Ostatniego co tak piwo warzył. 5,7 mln zł. to cena, na którą nie będą mogli sobie pozwolić pracownicy browaru ani nawet samorząd miasta. Dla wielkich kompanii piwowarskich to koszt niewielkiej kampanii reklamowej. Z rynku może zniknąć “Piwo noteckie” – gorzej nawet, pod tą marką może się zacząć pojawiać kolejny napój piwopodobny.
W Internecie powstała specjalna strona protestujących. Można podpisać protest (do dzisiaj podpisało go 1.600 osób). Podobna strona powstała na facebooku, liczy sobie już 900 protestujących. Mamy kolejny przykład internetowej akcji obywatelskiej. W obronie piwa. Zatem może stanie się tak powszechny, że będzie skuteczny…


PODPISZ PROTEST

Kategorie:AKTUALNOŚCI

Mam talent – finał

06/12/2009 Komentarze wyłączone

more about "Mam talent – finał", posted with vodpod

Kategorie:AKTUALNOŚCI

Krzyż Nehringów – polski krzyż nietolerancji

05/12/2009 Dodaj komentarz

Krzyż NehringówJest w Wielkopolsce cmentarz. Niewielki, przydworski; można by rzec: prywatny. Położony przy posiadłości rodziny Nehringów. Pośrodku tego cmentarza stoi najstarszy z nagrobków. Mimo że niezbyt wysoki, na wielkopolskiej równinie niemal monumentalny. Chrystus ukrzyżowany. Ukrzyżowny podwójnie. Oto bowiem figura ukrzyżowanego jest rozbita. Ktoś zadał sobie wiele trudu. Trzeba było niemało wysiłku aby rozbić betonową rzeźbę. I ktoś to zrobił.

Za czasów jedynie słusznego ustroju Nehringom odebrano ich majątek. Ale cmentarz pozostał. Powoli zarastał chwastem. Kamienne nagrobki były rozkradane bądź dewastowane. Aż którejś nocy przyszedł czas na rozbicie figury Chrystusa. Dlaczego ? Po co ? Kto ?

Myliłby się ten, kto z faktu, że Nehringom majątek odebrano, wywiódłby wniosek, że figurę zniszczyli komuniści. Nie. Można by powiedzieć, że nawet przeciwnie.

Dwaj bracia Nehringowie przybyli do Polski na przełomie XVI i XVII w. Początkowo do Gdańska. Potem jeden z nich osiadł w Wielkopolsce zaś drugi w Człuchowie. Linia wielkopolska uległa polonizacji. Linia pomorska się zgermanizowała. Europejczycy.

1 września 1939 r. adwokat Edmund Nehring (z linii wielkopolskiej) został polskim zakładnikiem w poznańskim ratuszu. Jego dalsze losy nie są znane. Może – jak wielu innych polskich zakładników – zginął w Forcie VII w Poznaniu, pierwszym na polskich ziemiach hitlerowskim obozie zagłady ? 1 września 1939 r. generał Walther Nehring (z linii człuchowskiej, pomorskiej) był szefem sztabu XIX korpusu armii niemieckiej, która dokonała inwazji na Polskę. Obaj pochodzili z Holandii. W XVII w. ich przodkowie uciekli, przed prześladowaniami religijnymi. Bo Nehringowie – trzeba to wreszcie napisać – byli luteranami. Uciekli do Polski. Do kraju tolerancji.

Władysław Nehring

Władysław Nehring

W Wielkopolsce na cmentarzu Nehringów stoi krzyż. Krzyż polskiej nietolerancji. Zniszczony i sprofanowany przez polskich katolików. Bo cóż z tego, że z wielkopolskiej linii Nehringów pochodził Prof. Władysław Nehring, polski rektor niemieckiego uniwersytetu we Wrocławiu i wybitny slawista; gdy jego imieniem chciano nazwać wrocławskie gimnazjum, w kuratorium powiedziano “przecież to jakiś Niemiec” (przynajmniej w Poznaniu jest ulica jego imienia).

Wokół cmentarza Nehringów nie ma już majątku. Majątek skutecznie zdewastowała socjalistyczna gospodarka. Kto zdewastował cmentarz ? Okoliczni mieszkańcy pamiętają rodzinę Nehringów: to byli Polacy, panie, dobrzy ludzie byli, ale wiesz pan, do niemieckiego kościoła jeździły…

Krzyż Nehringów. Krzyż polskiej nietolerancji. Czy można bronić krzyża przed katolikami ? Bo Krzyż Nehringów został zniszczony dlatego, że był luterański. Nic to; ten krzyż wywołuje refleksje i oddziaływuje mocniej niż inne “katolickie” krzyże. Niech taki zostanie.

Dzisiaj polski parlament podejmuje uchwały w obronie krzyża przed orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził, że obowiązkowe umieszczanie symboli religijnych w salach lekcyjnych szkół publicznych jest sprzeczne z prawem europejskim. To wywołuje reakcję. Wrocławscy licealiści domagają się – powołując orzeczenie – usunięcia krzyża ze szkolnych sal. Apelują na stronach facebooka o poparcie. A przecież ci, którzy żądają zdjęcia krzyża, robią dokładnie to samo co ci, którzy go wieszają. I pokazują swój brak tolerancji wobec wierzących. To taki współczesny, społeczny Krzyż Nehringów. Brak tolerancji. I pomieszanie pojęć. Bo Europejski Trybunał Praw Człowieka nie orzekł, że krzyż w sali lekcyjnej narusza prawo. Orzekł, że prawny obowiązek zawieszania w klasach szkół publicznych symboli religijnych jest sprzeczne z prawem. Taki prawny nakaz w wewnętrznym prawie włoskim obowiązywał od lat dwudziestych. W Polsce – o ile mi wiadomo – takiego obowiązku nie ma. Reszta jest sprawą tolerancji.

Wolałbym aby w polskich szkołach nie było krzyży ani innych symboli religijnych. Ale apelu o ich zdejmowanie nie podpiszę. Bo to tak samo jakbym apelował by je wieszać tam, gdzie ich jeszcze nie ma. A jeśli apel nie poskutkuje ? Pozostaje młot i… Krzyż Nehringów.

Ta historia ma ciąg dalszy. Potomkom rodziny Nehring polskie urzędy i sądy administracyjne odmówiły stwierdzenia polskiego obywatelstwa (którego się nigdy nie zrzekli), motywując decyzję m.in…. “niemieckim brzmieniem imion”. Może polski parlament zająłby się rekompensatą krzywd wyrządzonych polskim luteranom; można by wtedy uwierzyć, że broni krzyża.

(jmm)

Apel autora:

Jeśli ktokolwiek z czytelników ma jakiekolwiek informacje o losach adwokata Edmunda Nehringa (absolwent I LO im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie (rocznik 1922), w latach 1932-1934 prawdopodobnie prokurator w Poznaniu lub Bydgoszczy, w 1939 r. adwokat w Poznaniu, zakładnik na Ratuszu w Poznaniu), uprzejmie proszę o kontakt.

Cenzura Internetu – sztandarowa ustawa Tuska do nowelizacji, zanim została uchwalona !

03/12/2009 Dodaj komentarz

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt nowelizacji ustawy hazardowej, zanim jeszcze został uchwalony. Nowelizacji pewnie Donald Tusk tak medialnego rozgłosu jak samemu ekspresowemu jej uchwaleniu nie nada. A jest tak dlatego, że nowelizacja godzi w podstawowe prawa obywatelskie i ni mniej ni więcej tylko zmierza w kierunku wprowadzenia cenzury Internetu.

Ministerstwo chce, by Urząd Komunikacji Elektronicznej stworzył Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Miałaby być to czarna lista witryn internetowych. Kto się tam znajdzie? Służba Celna lub „podmiot uprawniony” występowałby o zablokowanie witryny do UKE. Ten do operatora internetowego, który musiałby zablokować stronę natychmiast. Napiętnowane strony trafiłyby do jawnego rejestru.

O jakie strony chodzi ? M.in. propagujące faszyzm, lub totalitaryzm, pornograficzne z udziałem małoletnich i zwierząt, ale także takie, które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej.

  • Kto jest “podmiotem uprawnionym” do wskazywania „złych” stron ? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Kto ocenia, czy „napiętnowane” strony spełniają przesłanki do zamknięcia? Ustawodawca nie precyzuje.
  • „Niezwłocznie” ile to dni? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jakie dokładnie dane znajdą się w rejestrze? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jaki jest tryb odwoławczy ? Nie ma.

Swoje obawy w piśmie (DOLiS-033-420/09/43613 z dnia 24 listopada 2009 r.) do wiceministra finansów Jacka Kapicy wyraził Generalny Inspektor Danych Osobowych:

Fragment
O projekcie nowelizacji ustawy krytycznie wypowiedziało się też ministerstwo sprawiedliwości. A sprawa jest o tyle kuriozalna, że projekt nowelizacji ustawy hazardowej przygotowany został zanim ustawa została uchwalona. Wszystko, dokładnie wszystko wskazuje na to, że rządowi Donalda Tuska nie szło o hazard – który de facto nikomu nie szkodzi – a o wprowadzenie tylnymi drzwiami cenzury Internetu w przeddzień zbliżających się wyborów prezydenckich.

Bo nawet gdyby założyć, że Główny Urząd Komunikacji Elektronicznej nie będzie miał technicznych możliwości wykonania ustawy i blokowania stron internetowych, sama świadomość istnienia rejestru “czarnych stron”, do którego mogą być – według założeń projektu ustawy – wpisane też strony internetowe “które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej”stanowi poważne ograniczenie praw obywatelskich.

No bo jeśli teraz napisze się na stronie, że Tusk jest ryży a nie rudy a na stronie będzie umieszczona reklama Googli w systemie AdSence – to mamy spełnione warunki aby trafić na “czarną listę”.

Projekt nowelizacji ustawy hazardowej

KLIKNIJ TUTAJ i PRZECZYTAJ

Internet w konstytucji ?

02/12/2009 Dodaj komentarz

Dostęp do internetu jest podstawowym prawem każdego człowieka. Tak ma brzmieć zapis w konstytucji, którego umieszczenie niebawem zaproponuje Sojusz Lewicy Demokratycznej.

“Władza będzie musiała zapewnić każdemu dostęp do internetu”

Dyskusja nad konstytucyjną propozycją w partii już się zaczęła. Młodzi działacze szykują się właśnie do pierwszego partyjnego Zjazdu Młodych Samorządowców, który odbędzie się 12 grudnia. Ma w nim wziąć udział prawie setka młodych lewicowych radnych oraz burmistrzów z całego kraju.

- Nasz internetowy postulat będzie jednym z głównych tematów tego zjazdu. Chcemy go dobrze przedyskutować, a następnie projekt sformułować w formie uchwały na konwencję programową partii – mówi Łukasz Naczas, kierownik biura medialnego SLD. Dowodzi, że zapis w polskiej konstytucji o powszechnym dostępie do internetu jest potrzebny.

- Wymusi on bowiem pewne działania od władz szczebla krajowego po samorządy w tej kwestii. Będą zobowiązani do zapewniania wszystkim dostępu do internetu – przekonuje Łukasz Naczas.

SLD nie ukrywa, że wzoruje się na fińskich rozwiązaniach. Tam rząd w konstytucji zagwarantował wszystkim swoim obywatelom dostęp do internetu, na razie z prędkością 1 Mb/s.

Konstytucjonalista: To zaśmiecanie ustawy zasadniczej

Czy taki przepis w polskiej konstytucji rzeczywiście potrzebny? Konstytucjonaliści mają wątpliwości. Zdaniem prof. Piotra Winczorka z Uniwersytetu Warszawskiego wprowadzenie takiego przepisu do ustawy zasadniczej może tylko sprawić kłopoty rządzącym. – Nie jesteśmy tak rozwinięci, jak np. Finlandia. Poza tym nie wszyscy Polacy mają w swoich domach komputery – zauważa konstytucjonalista.

- Tym przepisem zaśmiecimy tylko ustawę zasadniczą – uważa z kolei dr Anna Młynarska – Sobaczewska z Uniwersytetu Łódzkiego. – Idąc tropem myślenia polityków tak samo przecież do konstytucji można wpisać prawo do mieszkania – dodaje.

Piotr Nowaczyk: Czy mediacja jest fajna ?

02/12/2009 Dodaj komentarz

Piotr Nowaczyk, partner w kancelarii Salans, prezes Sądu Arbitrażowego przy KIG (2006-2009)
15 października 2009 obchodziliśmy w Polsce Międzynarodowy Dzień Mediacji. Plac Konstytucji miał stać się Placem Mediacji. Grupa entuzjastów mediacji przebrała się w żółte koszulki z napisem „Mediacja jest fajna”. Napięcie wzrastało im bliżej godziny 14:00, na którą zaplanowano Flash mob – (nieznani sobie ludzie zwołują się w wyznaczonym miejscu i w wyznaczonej chwili robią wspólnie coś niezwykłego, po czym rozchodzą się). Flash mob polegać miał na wspólnym biciu w bębny, aby zwrócić uwagę społeczeństwa na sprawy mediacji w Polsce. Napięcie podsycała pogłoska, że zjawi się sam Minister Sprawiedliwości. Punktualnie o 14:00 zabrzmiały bębny. Przechodnie mijali zgromadzenie oglądając się dość niepewnie. Minister nie przyjechał.
W Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się seminarium „Mediacja dla każdego” poświęcone m.in. projektowi ustawy o mediacji i mediatorach, autorstwa Społecznej Rady ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów, który jest co najmniej dyskusyjny. Niestety niektóre najbardziej nieszczęśliwe pomysły projektu trafiły już do prasy. „Mecenasi nie będą mogli być mediatorami” doniosła Rzeczpospolita. Entuzjaści mediacji przecierali oczy ze zdumienia. 28 tys. radców prawnych, 9 tys. adwokatów i kilka tysięcy aplikantów obu zawodów miałoby, zdaniem autorek projektu, zostać pozbawionych możliwości mediowania w mediacji sądowej? Taki prezent miałyby otrzymać dwie największe korporacje prawnicze z okazji Międzynarodowego Dnia Mediacji. Chyba trudno o gorszy PR w takim dniu.

Adwokaci i radcy prawni zastanawiają się czy projekt taki aby naprawdę zrodził się w gronie Społecznej Rady ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów, której członkiem jest obecny Prezes KRRP, który wspiera radców prawnych licznymi szkoleniami z mediacji. Nigdzie na świecie adwokaci i radcy prawni nie są ograniczani w sprawowaniu funkcji mediatora. Są państwa, które pozwalają wykonywać tę funkcję sędziom, a nawet policjantom. Polska ma szansę stać się ewenementem na skalę międzynarodową. W Polsce, gdzie wykwalifikowanych mediatorów brakuje, a na szkolenie nie ma pieniędzy, najwięcej mediatorów wywodzi się właśnie ze środowiska adwokatów i radców prawnych. Czas chyba oprzytomnieć i fatalny pomysł skorygować, zanim stanie się sławny.

Czy warto bić w bębny na Placu Konstytucji? Z całą pewnością – tak.

Powrót Moczydłowskiego

02/12/2009 Dodaj komentarz

Liberalizm w więzieniach ?

Paweł MoczydłowskiDo pracy w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej wraca dr Paweł Moczydłowski – socjolog, ekspert ds. więziennictwa i były dyrektor SW w latach 1990-1994 – dowiedział się nieoficjalnie portal WPROST24. Sam Moczydłowski w rozmowie z Wprost24 potwierdził, że zaproponowano mu rolę cywilnego doradcy nowego szefa Służby Więziennej, płk Kajetana Dubiela. Przeciwko takiej decyzji protestuje część pracowników Centralnego Zarządu Służby Więziennej, którzy oskarżają Moczydłowskiego m.in. o zbyt liberalną politykę penitencjarną. – Krytykują mnie ludzie, którzy doprowadzili do rozpadu wymiaru sprawiedliwości i systemu więziennictwa w Polsce – replikuje Moczydłowski.
Dr Paweł Moczydłowski był na początku lat 90. autorem reformy, która poważnie zliberalizowała stosunki panujące w więzieniach. Strażników zobowiązano wówczas do zwracania się do więźniów per pan; więźniom wydłużono spacery, zwiększono ich dostęp do rozrywek, zaczęto stosować przepustki w odbywaniu kary, umożliwiono częstsze spotkania z rodzinami, powstały “pokoje intymne”, w których więźniowie mogli spotykać się z żonami. Ci, którzy pracowali na rzecz zakładu karnego, zaczęli dostawać za to wynagrodzenie. Moczydłowski stawiał silny akcent na resocjalizację więźniów. – Jeśli więzień nie ma żadnej nadziei na odmianę losu, to rośnie jego desperacja i dochodzi do ekstremalnych zachowań – tłumaczył. O zwolennikach zaostrzenia rygoru więziennego – m.in. Lechu Kaczyńskim, ministrze sprawiedliwości w rządzie AWS – mówił, że są to osoby myślące o karze w sposób „klozetowy”. – Otóż przychodzi się do toalety, załatwia się swoje potrzeby fizjologiczne, spuszcza wodę i myśli, że to leci w jakiś inny układ kosmiczny. To wylatuje w rzece obok, z której my pijemy wodę – wyjaśniał.

„Krytycy powinni siedzieć cicho”
Część funkcjonariuszy Centralnego Zarządu Służby Więziennej jest jednak innego zdania. Wypowiadają się anonimowo, bo obawiają się o swoje stanowiska pracy. Przypominają, że liberalna polityka penitencjarna doprowadziła do popełnienia szeregu zabójstw przez więźniów przebywających na przepustkach. Wypominają również Moczydłowskiemu zwolnienia ze Służby Więziennej kilkudziesięciu funkcjonariuszy SW, którzy w procesach sądowych zostali przywróceni do pracy.
- Teraz na miejsce w więzieniach oczekuje 70 tysięcy ludzi, a 40 tysięcy więźniów nie zgłosiło się do odbycia kary. To o czym my ku..a mówimy – zaklął były szef SW. – Za moich czasów więźniowie, mimo że otrzymywali liczne przepustki, po ich zakończeniu wracali do więzień. Teraz więzienia są przepełnione, panują w nich nieludzkie warunki, dochodzi do łamania praw człowieka – a wszystko to jest winą ludzi, którzy teraz krytykują moje metody. Powinni siedzieć cicho – mówi Moczydłowski.
Były szef SW zwraca również uwagę, że problem z tłokiem w polskich więzieniach będzie narastał. – Przestępcy, którzy nie zgłosili się do odbycia kary, często uciekają z Polski i buszują po Europie. Doprowadziliśmy do sytuacji, w której UE przyjęła rezolucję nakazującą krajom członkowskim przyjmowanie do swoich zakładów karnych więźniów z danego kraju odbywających karę pozbawienia wolności poza jego granicami. To oznacza, że kolejka oczekujących na odbycie kary wydłuży się o kolejne 4 do 8 tysięcy osób – ostrzega Moczydłowski.

Nadal nie ma procedur
Część funkcjonariuszy CZSW ma również zastrzeżenia do mianowanego ostatnio na stanowisko szefa SW płk. Kajetana Dubiela. Twierdzą, że jest protegowanym Moczydłowskiego, a jako dyrektor Biura Penitencjarnego SW spowodował, że spadł poziom pracy penitencjarnej w zakładach karnych i aresztach śledczych. Szczególny niepokój funkcjonariuszy CZSW budzi brak procedur postępowania wychowawców i psychologów w razie podejrzenia popełnienia przez więźnia samobójstwa.
- Mimo tylu negatywnych doświadczeń – samobójstwa w celi trzech zabójców Olewnika, a ostatnio samobójstwa w areszcie śledczym w Krasnymstawie – płk Dubiel nie podjął właściwych działań – nie kryją goryczy pracownicy CZSW. O tę ostatnią sprawę zapytaliśmy byłego szefa Służby Więziennej, do niedawna przełożonego płk. Dubiela – gen. Pawła Nasiłowskiego. – Jestem dżentelmenem i na takie pytanie nie mogę odpowiedzieć. Mam pewne zasady, którymi się kieruję, a jedną z nich jest lojalność wobec moich współpracowników – uciął gen. Nasiłowski.

Artur Bartkiewicz
Wprost

Co by tu jeszcze…

02/12/2009 Dodaj komentarz

Olga Lipińśka“Mam nieznośny charakter, bo do niczego nie można mnie namówić” – twierdzi. Lubi Mazury, i to niebo, i ten deszcz, i te jeziora. Właśnie wydała książkę “Co by tu jeszcze…”, która już po kilku tygodniach stała się bestsellerem. I nic dziwnego. Czyta się ją jednym tchem. Jest wysmakowana i pisana bez pośpiechu, bo – jak mówi sama autorka – “najważniejszy w sztuce jest czas: na pomysł, na pomyłki i na ich naprawianie”. Zgadza się ze zdaniem Lecha Wałęsy, że szybko to można pchły łapać.

Taksówka mknie Wisłostardą tak szybko, że na Stegny przyjeżdżam przed czasem. Przypomina mi się, jak w czasach PRL-u podglądałam “Właśnie leci kabarecik”. Podglądałam, bo wieczorem odbijał się w szybie drzwi pokoju moich rodziców, a ja miałam już dawno spać. Ale jak? Na ekranie było coś, co spać nie dawało. Śmiech, hałasy, uwolnienie, fajni ludzie. I wiadomo było jeszcze, że mówią tam tak, że cenzura nie zrozumie, a my tak! Pełen odlot. Wysiadam na osiedlu małych bloków. Rozglądam się. Mam jeszcze dziesięć minut, a nie chcę przychodzić przed czasem. Stoję więc i wyobrażam sobie, jaka może być ta Olga Lipińska. Malutka, drobniutka, na pewno. Elokwentna i wesoła, tak, tak.

Dzwoni telefon. ” Czy pani oszalała?! To skandal! Od paru minut widzę panią przez okno, a ja tu czekam! Jak pani może!?”. Nie zdążyłam odpowiedzieć. Wchodzę na górę. Drzwi do mieszkania czekają otwarte. Nie lubię tak – nigdy nie wiadomo, czy jeszcze pukać, czy już wchodzić. Tym bardziej teraz, gdy w uszach słyszę jeszcze ten telefoniczny wrzask. “Kobieta wykrzyknik” – mówię sobie na uspokojenie. No tak. I stoję w tym przedpokoju. Jasno, ładnie, bardzo schludnie. Stare meble, duże lustro, spokój, kwiaty, haftowane serwetki. A pani domu słodko woła do mnie z kuchni: “Herbata z cytrynką? Mam jeszcze dla pani ciasteczka, prosto z cukierni”. Uśmiech. Piątka. Sztama. Jakby nigdy nic. “Boże, prowadź” – myślę sobie. I wtedy przypominam sobie coś jeszcze. “Mamy kryzys. Ale kiedy go nie mieliśmy? Żyjemy w paskudnym świecie neoliberalnej gospodarki nastawionej na zysk. Mamy wyjątkowo chałowatą kulturę masową z jej przemijającymi niczym jednodniowe świetliki gwiazdami. Mamy również w Polsce dary szczególnie rzadkie, a mianowicie: Maryję, kilkadziesiąt tysięcy pomników jednego z papieży oraz ojca Rydzyka. W tym świecie (Anno Domini 2009), tak różnym i tak dziwnym, mamy też Olgę Lipińską. I nie wiem, co dla nas lepsze: kiedy reżyseruje czy kiedy pisze?” – tymi słowy zaczyna się przedmowa do najnowszej książki Olgi Lipińskiej “Co by tu jeszcze…”. Ich autorką jest Magdalena Środa. A ja teraz mam niepowtarzalną okazję spotkania się z tym “darem narodowym” twarzą w twarz.

Tekst: Hanna Halek
Gala 48/2009
Czytaj na onet.pl >>>

Kategorie:AKTUALNOŚCI

Jacek Żakowski: Na naszych oczach (za “Gazetą Wyborczą”).

18/11/2009 Dodaj komentarz

zakowski150MacLawye® publikuje znakomity i ważny artykuł Jacka Żakowskiego ‘przedrukowując’ go za Studiem Opinii; w nadziei, że dotrze on do szerszego kręgu środowisk prawniczych i przerwie milczenie prawników-praktyków o patologii w postępowaniach przygotowawczych w sprawach karnych (nie tylko tych z aspektem politycznym).

Skończmy z niedomówieniami

„Czy przypadkiem na naszych oczach – zapytał Robert Walenciak w »Przeglądzie« – (…) nie rodzi się afera dotycząca prokuratorów, którzy szantażowali podejrzanych i nakłaniali ich do fałszywych zeznań?”.
Czytam tekst Walenciaka… Przypominam sobie podsumowane przez niego kolejne relacje ze spraw posłanki Małgorzaty Ostrowskiej, posłanki Barbary Blidy, posła Jana Widackiego i widzę oczywistą odpowiedź.
Chciałbym ją zadedykować koalicji PO-SL, rządowi, premierowi i zwłaszcza świeżemu jeszcze ministrowi sprawiedliwości na drugą rocznicę ich rządu. A właściwie chciałbym ją zadedykować wszystkim uczciwym politykom z okazji drugiej rocznicy definitywnego upadku rządów Jarosława Kaczynskiego, Zbigniewa Ziobry i spółki.. Zwłaszcza zaś powinienem ją zadedykować prezydentowi oraz tym uczciwym politykom PiS, którzy wciąż jeszcze spokojnie obserwują i tolerują wyczyny swoich kolegów w tzw. komisji naciskowej. Bo myślę, że w świetle tego, co już teraz wiemy o działaniach prokuratury wobec Ostrowskiej, Blidy i Widackiego, nie da się dalej udawać, że zmiana władzy, jaka się dokonała z grubsza dwa lata temu , była tylko rutynowym przekazaniem pałeczki w demokratycznej sztafecie konkurujących ze sobą partii, ideologii, tradycji i wizji politycznych.
„Za obietnicę wyjścia z aresztu na święta zgodziłem się ześwinić i obciążyłem panią Ostrowską. Celowo i świadomie zeznałem w prokuraturze nieprawdę” – mówi byty policjant, który przez pół roku „walczył o życie”, osadzony w celi z zabójcami. Fałszywe zeznania wymusiła na nim prokuratura.
„Ja bym z diabłem pakt zawarł” – mówi fałszywie oskarżający Widackiego – skazany m.in. za gwałt na 11-latce – Sławomir R., którego przeżycie w więzieniu zależało od tego, jak skutecznie będzie chroniony przed współwięźniami. Teraz R.. wycofał zeznania obciążające Widackiego, bo prokuratura nie dotrzymała obietnic danych w zamian za fałszywe zeznania. Za podobne fałszywe oskarżenie Widackiego przeprosił też Łukasz Z., tzw. mały świadek koronny. Złożył je, gdy prokuratura obiecała mu przeniesienie z więzienia, gdzie siedział razem z przestępcami, których sypał.
Przypadek Blidy był bardzo podobny. Po dojściu PiS do władzy wcześniej aresztowana Alexis oskarżyła ją w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary.
Gdy czas płynie, poznajemy kolejne pikantne szczegóły. Historię pani prokurator, która wypłakiwała się kolegom, że nie chce fałszywie oskarżać Widackiego, ale pękła i przestała płakać, gdy otrzymała awans. Albo zeznania prokuratora, który w sprawie Blidy „zmienił zdanie” po rozmowie z szefem.
Od zmiany rządu minęły dwa lata. Pracuje „komisja naciskowa”, mamy trzeciego prokuratora generalnego. O bezprawiu i nadużyciach w wymiarze sprawiedliwości wiemy już bardzo dużo. Ale żaden z prokuratorów, wymuszających fałszywe zeznania, nie trafił do więzienia ani do aresztu. Żaden nie siedzi na ławie oskarżonych. Żadnemu nawet nie postawiono zarzutów. Ich dawni przełożeni – minister Ziobro i wiceminister Kempa – bez najmniejszych kompleksów brylują wystrojeni w piórka jedynych sprawiedliwych pogromców układu i obrońców sprawiedliwości
Zdrowie demokracji wymaga powstrzymania się od politycznego rewanżu, zemsty, represji wobec poprzedników. Domniemanie niewinności musi w szczególnym stopniu obejmować tych, którzy przegrali wybory i stracili władzę. Wymiar sprawiedliwości musi być wobec nich szczególnie ostrożny. Ale ostrożność to jedno, a bezkarność to całkiem co innego. Domniemanie niewinności to jedno, uniewinnienie to drugie. Mam wrażenie, że nam się to trochę przez te dwa lata zlało. Jeśli zleje się definitywnie, będzie to jedna z największych i najbardziej złowróżbnych porażek naszej demokracji i praworządności. Nie tylko dlatego, że winni nie zostaną ukarani i sprawiedliwości nie stanie się zadość.
Świat z natury nie jest sprawiedliwy, a mimo to nie najgorzej się kręci. Sęk w tym, że bezkarność wymiaru sprawiedliwości nieuchronnie prowadzi do trwałej i radykalizującej się niesprawiedliwości. Jeśli teraz nie uda się wymierzyć sprawiedliwości zdeprawowanemu wymiarowi sprawiedliwości z czasów Ziobry, następnym razem nieprawość będzie jeszcze bardziej harda i bezwstydna. Nie chciałbym wtedy być w skórze tych, którzy teraz, świętując rocznicę normalności, stoicko przymykają oczy na to, co działo się wcześniej.

Międzynarodowa debata “Stół Polsko-rosyjski”.

15/11/2009 Komentarze wyłączone

MacLawye® miał szczery zamiar uczestniczyć w debacie “Stół Polsko-Rosyjski” ale przeziębienie (na szczęście nie grypa) uniemożliwiły uczestnictwo; zatem pozostaje zamieszczenie sprawozdania onetu, z tej bardzo ważnej dla środowisk inteligenckich Polski i Rosji debaty.

O polsko-rosyjskich sporach o przeszłość, tożsamości narodowej i polityce historycznej, a także o popularności Stalina we współczesnej Rosji, dyskutowali w sobotę uczestnicy międzynarodowej debaty pt. “Stół Polsko-Rosyjski”, która odbyła się w Pałacu Staszica w Warszawie.

mcfcp2W debacie, poświęconej m.in. próbie pojednania między oboma narodami, która została podzielona na dwie dyskusje panelowe: “Przeszłość, tożsamość i polityka historyczna” oraz “Polsko-rosyjskie spory o przeszłość”, wzięli udział polscy i rosyjscy politolodzy, ekonomiści, historycy oraz socjologowie.

Czytaj dalej…

Kategorie:AKTUALNOŚCI