Archiwum

Archiwum kategorii ‘Felietony’

Krzyż Nehringów – polski krzyż nietolerancji

05/12/2009 Dodaj komentarz

Krzyż NehringówJest w Wielkopolsce cmentarz. Niewielki, przydworski; można by rzec: prywatny. Położony przy posiadłości rodziny Nehringów. Pośrodku tego cmentarza stoi najstarszy z nagrobków. Mimo że niezbyt wysoki, na wielkopolskiej równinie niemal monumentalny. Chrystus ukrzyżowany. Ukrzyżowny podwójnie. Oto bowiem figura ukrzyżowanego jest rozbita. Ktoś zadał sobie wiele trudu. Trzeba było niemało wysiłku aby rozbić betonową rzeźbę. I ktoś to zrobił.

Za czasów jedynie słusznego ustroju Nehringom odebrano ich majątek. Ale cmentarz pozostał. Powoli zarastał chwastem. Kamienne nagrobki były rozkradane bądź dewastowane. Aż którejś nocy przyszedł czas na rozbicie figury Chrystusa. Dlaczego ? Po co ? Kto ?

Myliłby się ten, kto z faktu, że Nehringom majątek odebrano, wywiódłby wniosek, że figurę zniszczyli komuniści. Nie. Można by powiedzieć, że nawet przeciwnie.

Dwaj bracia Nehringowie przybyli do Polski na przełomie XVI i XVII w. Początkowo do Gdańska. Potem jeden z nich osiadł w Wielkopolsce zaś drugi w Człuchowie. Linia wielkopolska uległa polonizacji. Linia pomorska się zgermanizowała. Europejczycy.

1 września 1939 r. adwokat Edmund Nehring (z linii wielkopolskiej) został polskim zakładnikiem w poznańskim ratuszu. Jego dalsze losy nie są znane. Może – jak wielu innych polskich zakładników – zginął w Forcie VII w Poznaniu, pierwszym na polskich ziemiach hitlerowskim obozie zagłady ? 1 września 1939 r. generał Walther Nehring (z linii człuchowskiej, pomorskiej) był szefem sztabu XIX korpusu armii niemieckiej, która dokonała inwazji na Polskę. Obaj pochodzili z Holandii. W XVII w. ich przodkowie uciekli, przed prześladowaniami religijnymi. Bo Nehringowie – trzeba to wreszcie napisać – byli luteranami. Uciekli do Polski. Do kraju tolerancji.

Władysław Nehring

Władysław Nehring

W Wielkopolsce na cmentarzu Nehringów stoi krzyż. Krzyż polskiej nietolerancji. Zniszczony i sprofanowany przez polskich katolików. Bo cóż z tego, że z wielkopolskiej linii Nehringów pochodził Prof. Władysław Nehring, polski rektor niemieckiego uniwersytetu we Wrocławiu i wybitny slawista; gdy jego imieniem chciano nazwać wrocławskie gimnazjum, w kuratorium powiedziano “przecież to jakiś Niemiec” (przynajmniej w Poznaniu jest ulica jego imienia).

Wokół cmentarza Nehringów nie ma już majątku. Majątek skutecznie zdewastowała socjalistyczna gospodarka. Kto zdewastował cmentarz ? Okoliczni mieszkańcy pamiętają rodzinę Nehringów: to byli Polacy, panie, dobrzy ludzie byli, ale wiesz pan, do niemieckiego kościoła jeździły…

Krzyż Nehringów. Krzyż polskiej nietolerancji. Czy można bronić krzyża przed katolikami ? Bo Krzyż Nehringów został zniszczony dlatego, że był luterański. Nic to; ten krzyż wywołuje refleksje i oddziaływuje mocniej niż inne “katolickie” krzyże. Niech taki zostanie.

Dzisiaj polski parlament podejmuje uchwały w obronie krzyża przed orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził, że obowiązkowe umieszczanie symboli religijnych w salach lekcyjnych szkół publicznych jest sprzeczne z prawem europejskim. To wywołuje reakcję. Wrocławscy licealiści domagają się – powołując orzeczenie – usunięcia krzyża ze szkolnych sal. Apelują na stronach facebooka o poparcie. A przecież ci, którzy żądają zdjęcia krzyża, robią dokładnie to samo co ci, którzy go wieszają. I pokazują swój brak tolerancji wobec wierzących. To taki współczesny, społeczny Krzyż Nehringów. Brak tolerancji. I pomieszanie pojęć. Bo Europejski Trybunał Praw Człowieka nie orzekł, że krzyż w sali lekcyjnej narusza prawo. Orzekł, że prawny obowiązek zawieszania w klasach szkół publicznych symboli religijnych jest sprzeczne z prawem. Taki prawny nakaz w wewnętrznym prawie włoskim obowiązywał od lat dwudziestych. W Polsce – o ile mi wiadomo – takiego obowiązku nie ma. Reszta jest sprawą tolerancji.

Wolałbym aby w polskich szkołach nie było krzyży ani innych symboli religijnych. Ale apelu o ich zdejmowanie nie podpiszę. Bo to tak samo jakbym apelował by je wieszać tam, gdzie ich jeszcze nie ma. A jeśli apel nie poskutkuje ? Pozostaje młot i… Krzyż Nehringów.

Ta historia ma ciąg dalszy. Potomkom rodziny Nehring polskie urzędy i sądy administracyjne odmówiły stwierdzenia polskiego obywatelstwa (którego się nigdy nie zrzekli), motywując decyzję m.in…. “niemieckim brzmieniem imion”. Może polski parlament zająłby się rekompensatą krzywd wyrządzonych polskim luteranom; można by wtedy uwierzyć, że broni krzyża.

(jmm)

Apel autora:

Jeśli ktokolwiek z czytelników ma jakiekolwiek informacje o losach adwokata Edmunda Nehringa (absolwent I LO im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie (rocznik 1922), w latach 1932-1934 prawdopodobnie prokurator w Poznaniu lub Bydgoszczy, w 1939 r. adwokat w Poznaniu, zakładnik na Ratuszu w Poznaniu), uprzejmie proszę o kontakt.

Cenzura Internetu – sztandarowa ustawa Tuska do nowelizacji, zanim została uchwalona !

03/12/2009 Dodaj komentarz

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt nowelizacji ustawy hazardowej, zanim jeszcze został uchwalony. Nowelizacji pewnie Donald Tusk tak medialnego rozgłosu jak samemu ekspresowemu jej uchwaleniu nie nada. A jest tak dlatego, że nowelizacja godzi w podstawowe prawa obywatelskie i ni mniej ni więcej tylko zmierza w kierunku wprowadzenia cenzury Internetu.

Ministerstwo chce, by Urząd Komunikacji Elektronicznej stworzył Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Miałaby być to czarna lista witryn internetowych. Kto się tam znajdzie? Służba Celna lub „podmiot uprawniony” występowałby o zablokowanie witryny do UKE. Ten do operatora internetowego, który musiałby zablokować stronę natychmiast. Napiętnowane strony trafiłyby do jawnego rejestru.

O jakie strony chodzi ? M.in. propagujące faszyzm, lub totalitaryzm, pornograficzne z udziałem małoletnich i zwierząt, ale także takie, które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej.

  • Kto jest “podmiotem uprawnionym” do wskazywania „złych” stron ? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Kto ocenia, czy „napiętnowane” strony spełniają przesłanki do zamknięcia? Ustawodawca nie precyzuje.
  • „Niezwłocznie” ile to dni? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jakie dokładnie dane znajdą się w rejestrze? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jaki jest tryb odwoławczy ? Nie ma.

Swoje obawy w piśmie (DOLiS-033-420/09/43613 z dnia 24 listopada 2009 r.) do wiceministra finansów Jacka Kapicy wyraził Generalny Inspektor Danych Osobowych:

Fragment
O projekcie nowelizacji ustawy krytycznie wypowiedziało się też ministerstwo sprawiedliwości. A sprawa jest o tyle kuriozalna, że projekt nowelizacji ustawy hazardowej przygotowany został zanim ustawa została uchwalona. Wszystko, dokładnie wszystko wskazuje na to, że rządowi Donalda Tuska nie szło o hazard – który de facto nikomu nie szkodzi – a o wprowadzenie tylnymi drzwiami cenzury Internetu w przeddzień zbliżających się wyborów prezydenckich.

Bo nawet gdyby założyć, że Główny Urząd Komunikacji Elektronicznej nie będzie miał technicznych możliwości wykonania ustawy i blokowania stron internetowych, sama świadomość istnienia rejestru “czarnych stron”, do którego mogą być – według założeń projektu ustawy – wpisane też strony internetowe “które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej”stanowi poważne ograniczenie praw obywatelskich.

No bo jeśli teraz napisze się na stronie, że Tusk jest ryży a nie rudy a na stronie będzie umieszczona reklama Googli w systemie AdSence – to mamy spełnione warunki aby trafić na “czarną listę”.

Projekt nowelizacji ustawy hazardowej

KLIKNIJ TUTAJ i PRZECZYTAJ

Czy w Polsce obowiązuje tajemnica adwokacka ?

13/11/2009 Dodaj komentarz

W uzupełnieniu poprzedniego wpisu na portalu MacLawye®, prezentujemy artykuł Piotra Gabryela z Rzeczpospolitej.

Piotr Gabryel

Piotr Gabryel

Czy istnieje w Unii Europejskiej inne – poza Polską – państwo, w którym prokuratura podsłuchuje rozmowy adwokatów z ich klientami i w dodatku utrzymuje, że nic strasznego się nie stało, że wszystko jest w jak najlepszym porządku?

„Rz” dowiedziała się, iż ABW przekazała do prokuratury stenogramy z nagranych – na zlecenie tejże prokuratury – rozmów Wojciecha Sumlińskiego, dziennikarza podejrzewanego o udział w tzw. aferze korupcyjnej w Komisji Weryfikacyjnej WSI, z reprezentującymi jego interesy adwokatami Stanisławem Rymarem oraz Romanem Giertychem.

A śledczy zapisów tych rozmów nie zniszczyli, lecz – przeciwnie – włączyli je do akt sprawy, czyli – jak dowodzą znawcy prawa karnego – złamali artykuły 178 i 226 kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którymi nie wolno przesłuchiwać adwokatów na okoliczność wiedzy, którą zdobyli oni od ich klientów, ani tym bardziej podsłuchiwać ich rozmów z klientami ani wiedzy tej wykorzystywać.

To reguła absolutnie elementarna. Tak elementarna, że gdyby – zdaniem profesora prawa z Uniwersytetu Warszawskiego i zarazem adwokata Piotra Kruszyńskiego – nie legitymował się nią student prawa trzeciego roku, dostałby od niego ocenę niedostateczną. To jednak nie wszystko, bowiem przeciw tym prokuratorom – zdaniem prof. Kruszyńskiego – „powinno zostać wszczęte postępowanie karne”. Jeden z obrońców Wojciecha Sumlińskiego, mecenas Rafał Kasprzyk, już zresztą rozważa złożenie zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej sprawie.

Ale czy ktoś rzeczywiście zdecyduje się „postawić ocenę niedostateczną” prokuratorom? Inaczej mówiąc: czy ktoś odważy się wszcząć i przeprowadzić rzetelne śledztwo w tej sprawie?

Zwłaszcza po tym, jak premier Donald Tusk de facto uniewinnił wiceszefa ABW od zarzutu szafowania w prywatnym procesie stenogramami z podsłuchów rozmów dziennikarzy.

Skoro bowiem w Polsce od niedawna wolno bezkarnie łamać tajemnicę dziennikarską, to dlaczego miałoby nie być wolno bezkarnie łamać tajemnicy adwokackiej ?

Piotr Gabryel, Rzeczpospolita, 13 listopada 2009 r.

MacLawye® przypomina przepis pomieszczony w Dekrecie Naczelnika Pańśtwa z dnia 30 grudnia 1918 r. w przedmiocie statutu tymczasowego Palestry Państwa Polskiego:

Art. 8. Adwokat winien zachować tajemnicę co do wiadomości otrzymanych z tytułu wykonywania swego zawodu, i nie może być zmuszony do ich wyjawienia przed sądem lub jakąkolwiek władzą.

O jednoznaczną ochronę tajemnicy adwokackiej i tajemnicy spowiedzi

13/11/2009 Dodaj komentarz

Art. 178 kodeksu postępowania karnego zakazuje przesłuchiwania w charakterze świadka obrońcy co do faktów, o których dowiedział się udzielając porady prawnej oraz duchownego co do faktów, o których dowiedział się przy spowiedzi.

Nieprzypadkowo te dwie tajemnice, tajemnica adwokacka i tajemnica spowiedzi, wymienione są (a zarazem chronione) w tym samym przepisie prawnym; wskazuje się w teorii prawa, że tym sposbem ustawodawca chciał wskazać, jaką wagę przypisuje tajemnicy adwokackiej, w pewien sposób prawnie zrównując ją z tajemnicą spowiedzi. O ile bowiem tajemnica spowiedzi jest powszechnie zrozumiała i akceptowana o tyle tajemnica adwokacka może wzbudzać społeczne wątpliwości.

W teorii prawa wskazuje się, że przepis art. 178 kodeksu postępowania karnego zawiera w sobie normy prawne skierowane nie tyle do adwokatów i duchownych pozwalające im odmówić składania zeznań w charakterze świadków, co do faktów o których dowiedzieli się – odpowiednio – przy wykonywaniu obrony albo w trakcie spowiedzi; ale przede wszystkim do organów państwa, zakazujących w ogóle przesłuchiwania w charakterze świadka obrońcy i duchownego, co do tych faktów.

Więcej nawet, zawarte w art. 178 k.k. normy prawne nie tylko nie pozwalają organom państwa przsłuchiwać w charakterze świadka adwokata bądź duchownego ale zakazują organom ścigania słuchać takich zeznań, gdyby – załóżmy teoretycznie – jakikolwiek adwokat bądź duchony sam z siebie zgłosił się do tych organów i oświadczył, że oto chce się podzielić informacjami, jakie pozyskał przy sprawowaniu funkcji obrońcy bądź, w wypadku duchownego, w trakcie spowiedzi, bo oto organy ścigania prowadzą skomplikowane śledztwo a on wszystko wie i zaraz powie. Nie wolno ! Nie wolno adwokatowi i duchownemu mówić o tych faktach; i nie wono organom ścigania wysłuchiwać takich informacji. To są standardy rozwiniętych i cywilizowanych społeczeństw; te standardy obowiązywały w Polsce także za czasów budowy jedynego słusznego ustroju – i nikt ich nie kwestionował.

Tymczasem dowiadujemy się, że w demokratycznej Polsce służby specjalne podsłuchują adwokatów.

Rozmowy dwóch adwokatów: Romana Giertycha i Stanisława Rymara są w stenogramach rozmów nagranych przez ABW. I przekazanych do prokuratury. Ta jednak – wbrew przepisom – ich nie zniszczyła – pisze “Rzeczpospolita”. [Źródło: tvn24.pl]

- Tajemnica adwokacka jest prawie równoważna z tajemnicą spowiedzi. Umieszczanie tego typu stenogramów w aktach sprawy jest zdumiewające. Jak się wydaje, mamy do czynienia nie tylko z naruszeniem szczególnie chronionej tajemnicy, ale również prawa do obrony – mówi mecenas Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Nie wiem czy w cytowanej wypowiedzi Pani Prezes Joanny Agackiej-Indeckiej nie nastąpiło drobne “przekłamanie” redakcyjne i słówko “prawie” zastąpiło słowo “prawnie” – bo jasnym jest, jak wyżej wskazałem, że tajemnica adwokacka jest prawnie równoważna z tajemnicą spowiedzi. I jest to celowy zabieg legislacyjny ustawodawcy.

Stenogramy z rozmów mecenasów znajdują się w aktach śledztwa warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej, w którym dziennikarz Wojciech Sumliński jest podejrzany o płatną protekcję. Adwokaci dzwonili na numer telefonu Sumlińskiego, któremu za zgodą sądu założono podsłuch. Wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Robert Majewski uważa, że nic się nie stało. – Każda nagrana rozmowa musi być przedstawiona prokuratorowi, który zapoznaje się z jej treścią – stwierdza. I jednocześnie zapewnia: – Przed zakończeniem śledztwa materiały uznane m.in. za tajemnicę adwokacką zostaną zniszczone. Nie każda rozmowa z adwokatem jest objęta tajemnicą.

Otóż z taką wykłądnią zgodzić się nie można. Prokurator nie może decydować o tym, która rozmowa adwokata-obrońcy z klientem jest objęta tajemnicą a któ®a nie. Prokuratorowi nie wolno słuchać rozmowy obrońcy z klientem tak jak nie wolno mu słuchać rozmowy penitenta z duchownym – czy zgodzilibyśmy się z postulatem, aby prokurator zapoznawał się z tajemnicą konfesjonału i decydował, w którym momencie penitent wyznaje grzechy a w którym sobie jedynie plotkuje z duchownym ?

W najbliższy wtorek Naczelna Rada Adwokacka zajmie się sprawą nielegalnego (bo podsłuchiwanie rozmowy obrońcy z podejrzanym jest nielegalne) podsłuchiwania adwokatów. I mam nadzieję, że nie skończy się li tylko na podjęciu przez Naczelną radę Adwokacką stosownej uchwały wyrażającej oburzenie i protest. Skoro bowiem organa państwa nie rozumieją istoty zakazu zawartego w przepisie art. 178 kodeksu karnego, to przepis ten należy znowelizować aby stał się dla prokuratorów zrozumiały. A po nowelizacji dotychczasową treść przepisu art. 178 k.p.k. należy oznaczyć jako § 1, i dodać do tego przepisu § 2 w brzmieniu: treść rozmowy obrońcy z oskarżonym bądź podejrzanym oraz treść spowiedzi nie może być w żadnej formie środkiem dowodowym a organom ścigania zakazuje się pozyskiwania i utrwalania takich treści.

Jeśli ktoś jest odmiennego zdania, powinien sobie uświadomić, że obecna interpretacja art. 178 k.p.k przez prokuratorówdopuszcza montowanie mikrofonów w konfesjonałach.

KPK z roku 1928-go

KPK z roku 1928-go

 

MacLawye® przypomina przepis pomieszczony w Dekrecie Naczelnika Pańśtwa z dnia 30 grudnia 1918 r. w przedmiocie statutu tymczasowego Palestry Państwa Polskiego:

Art. 8. Adwokat winien zachować tajemnicę co do wiadomości otrzymanych z tytułu wykonywania swego zawodu, i nie może być zmuszony do ich wyjawienia przed sądem lub jakąkolwiek władzą.

Powyższy przepis uzupełniał art. 102 kodeksu postępowania karnego z 1928 r. który stanowił, że duchowny jak i adwokat z tajemnicy zwolnieni być nie mogą – i sprawa była wówczas jasna.

Zwykłe odszkodowanie wywołało sensację wśród prawników i dziennikarzy

12/11/2009 Dodaj komentarz

Najzwyklejsze odszkodowanie i to niezbyt wysokie w stosunku do rozmiaru szkody (bo około miliona złotych ale wraz z odsetkami od dnia wytoczenia powództwa a proces trwał 6 lat), spowodowało sensację w świecie prawników i dziennikarzy. Onet.pl krzyczy tytułem:

Gigantyczna rekompensata za błąd medyczny.

Ponad 1 milion zł rekompensat wraz z odsetkami zasądził Sąd Apelacyjny w Lublinie od szpitala w Puławach i PZU na rzecz 9-letniego Szymona F., który został kaleką wskutek błędu popełnionego w czasie porodu. Chłopiec będzie też otrzymywał przeszło 5,6 tys. zł miesięcznej renty.

Otóż jest to rekompensata nie “gigantyczna” a skromna; jednak faktem jest, że możliwe iż wyznacza nowe trendy w polityce polskich sądów. Bo istotnie kompensacyjna zasada zasądzania odszkodowań prowadziła do absurdów – odszkodowanie za rok pozbawienia wolności w kwocie 19.ooo,- zł z potrąceniem za wyżywienie w areszcie było tej zasady najbardziej szczytowym osiągnięciem.

Dopóki ci, którzy wyrządzają szkody, którzy bezkarnie pomawiają innych, lżą bądź zniesławiają, nie poczują, że polski wymiar sprawiedliwości nie waha się zasądzać wielomilionowych odszkodowań – polskie społeczeństwo nie poczuje, że jest społeczeństwem obywatelskim a zdrowie, wolność, godność człowieka i obywatela dobrem najwyżej chronionym.

Kategorie:AKTUALNOŚCI, Felietony, JMM

No more bets; czyli koniec obstawiania !

09/11/2009 Dodaj komentarz

Bardzo lubię hazard. Zagrajmy póki można.

ruletaBardzo lubię gry hazardowe. Zwłaszcza elegancką europejską ruletkę w kasynach Nicei. Monte Carlo jest jakieś zbyt snobistyczne. W Afryce regularnie jeżdżę do Sun City. To takie nasze Las Vegas. Burowie byli bardziej purytańscy niż sami purytanie; więc za apartheidu w RPA hazard był zabroniony. To chyba cecha reżimów niezbyt demokratycznych. W komunie też był zakazany. Ale Sun City zostało zbudowane w Bophuthatswana, czyli państwie uznawanym przez RPA od 6 grudnia 1979 r. za niepodległe. Był to dawny bantustan ludów Tswana. No więc 6 grudnia 1979 r. RPA uznało niepodległość Bophuthastwany a dzień później, 7 grudnia 1979 r. oficjalnie otworzono Sun City – Las Vegas Afryki. To się nazywa dopiero lobbing. Bo w niepodległym bantustanie nie obowiązywało burskie prawo tylko prawo murzyńskie. A murzyńskie prawo daje jednostce taką wolność o jakiej się liberałom nie śniło, więc i hazard był dozwolony. Oczywiście do Sun City przyjeżdżali tylko biali z RPA pograć sobie w co się da – i nikomu to nie przeszkadzało. Więc i teraz, po upadku apartheidu, jeżdżę sobie do Sun City.

W Polsce jakoś rzadko bywam w kasynach. Bo one jakieś takie polskie. Ani w nich elegancji ani rozrywki. Ale mimo to hazard lubię. Prawdę mówiąc najmniej te automaty. Jeszcze jak były na mechaniczną wajchę to tak. Ale teraz na guzik elektroniczny jakoś nie. No ale od czasu do czasu, na stacji benzynowej albo w barze, grywam sobie. I bardzo lubię ten dźwięk jak mi maszyna pieniądze wypłaca. A od dwóch tygodni zauważyłem że lubię jeszcze bardziej. I jakoś mi się bardziej podoba. I coś czuję, że będzie mi się jeszcze bardziej podobało kiedy rząd Donalda Tuska zabroni mi w Polsce grać na automatach. Ten zakaz to przykład tego jak Donald Tusk łamie swoje idee liberała. No bo czemu państwo ma mi zabraniać trwonienia moich własnych pieniędzy ? Co rządowi do tego w co ja gram. Ze hazard uzależnia. Donaldzie – zakaż w takim razie sprzedaży alkoholu i papierosów; i życzę sukcesu w wyborach prezydenckich.

Ustawa o zakazie gry na automatach, to wyjątkowa hipokryzja rządu Donalda Tuska. Po pierwsze dlatego, że nie jest w dobrym tonie mówić, że lubi się hazard. A lubi prawie każdy. Nawet ten, kto nigdy nie grał. (Widziałem to w oczach Aliny, gdy pierwszy raz obstawiała “czerwone” w Palais de la Mediterranee). Po drugie nie ma komu bronić hazardu. Hazardziści elektorat niewielki i wprowadzaąc zakaz rząd nikomu się nie narazi. Opozycji też nie wypada sprzeciwić się wprowadzeniu zakazu hazardu.

No bo jak ? W imię czego ?

Ot, po prostu, dla rozrywki. Dla ludzi. Czy to nie jest powód ?

Zagrajmy zatem póki można.

Kliknij w obrazek poniżej; przejdziesz na stronę MacLawye®’a na platformie WordPress.org

tam spokojnie zaczekaj na załadowanie się stołu ruletki – stół łąduje się dosyć długo jako ostatni element strony

i graj na złość rządowi – póki można :-)

Graj na złość rządowi - póki można !
A swoją drogą, czy umieszczenie powyżej stołu do gry w ruletkę oraz linku do prawdziwej gry na pieniądze kwalifikuje MacLawye®’a do monitoringu przez służby specjalne i zablokowania strony ? Fajnie Donek – oby tak dalej.

Oblicza temidy. O prerogatywach Prezydenta RP w przedmiocie nominacji sędziów.

05/11/2009 Dodaj komentarz

obliczeMacLawye® otrzymał odpowiedź z Biura Prawa i Ustroju Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej w sprawie prawa Prezydenta RP do nie uwzględnienia wniosku Krajowej Rady Sądownictwa w przedmiocie nominowania na stanowisko sędziego sądu powszechnego (odpowiednio nominacji sędziego sądu rejonowego na sędziego sądu okręgowego). Sprawa była głośna w środowiskach prawniczych przed dwoma laty; a MacLawye® komentował ją na bieżąco nie ukrywając swojej opinii, iż Pan Prezydent Lech Kaczyński naruszył Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej i powinien być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.

Sprawa nominacji ośmiu sędziów (odmowy nominacji) wzbudziała uzasadnione zainteresowanie Rzecznika Praw Obywatelskich oraz – na wniosek Krajowej rady Sądownictwa – była przedmiotem rozważań Trybunału Konstytucyjnego w pierwszym sporze kompetencyjnym, wszczętym na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (o czym MacLawye® także informował)

O tym, że treść skargi kompetencyjnej Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego omija istotę sprawy i jest do kitu a Trybunał Konstytucyjny pewnie ją odrzuci, MacLawye® pisał zaraz po zapoznaniu się z jej treścią.

W istocie problem odmowy nominowania sędziów przez Prezydenta RP nie jest konstytucyjnie jednoznaczny. MacLawye® nadal stoi na stanowisku, że Prezydent RP, jeśli nie chce nominować określonej osoby na stanowisko sędziego winien zwrócić wniosek Krajowej Radzie Sądownictwa z odpowiednią motywacją a ta powinna ewentualnie wniosek wycofać (tak postąpił Prezydent Aleksander Kwaśniewski); natomiast – zdaniem MacLawye®’a – Prezydent RP nie jest uprawniony do wydawania postanowienia o odmowie nominowania sędziego. Jest tak dlatego, że jeśli uznamy postanowienie Prezydenta RP za akt stosowania prawa, to – jak każdy akt tego typu – powinien on podlegac kontroli sądowo-administracyjnej, a takiej postanowienie Prezydenta RP nie podlega. MacLawye® uważał, że postanowienie Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego o odmowie nominowania sędziów jest w istocie precedensem konstytucyjnym i jako takie stało się Źródłem prawa, które może być kontrolowane przez Trybunał Konstytucyjny. Zadna z zainteresowanych osób nie zwróciła się w tym trybie do Trybunału Konstytucyjnego. Pismo jakie MacLawye® otrzymał z Kancelarii Prezydenta jest prezentacją stanowiska (oczywiście stwierdzającą, że decyzja odmawiająca nominacji nie była precedensem konstytucyjnym), które MacLawye®’a nie przekonuje.

akrobat

Desmond Tutu przygania Donaldowi Tuskowi. Kim jest Desmond Tutu ?

30/10/2009 Dodaj komentarz
Desmond Tutu

Desmond Tutu

Emerytowany anglikański arcybiskup RPA, laureat pokojowej Nagrody Nobla Desmond Tutu zganił premiera Donalda Tuska za usiłowanie – jak to ujął – zmniejszenia wsparcia dla rozwijających się krajów w unijnych negocjacjach o finansowaniu walki z emisjami CO2. (Info onet.pl 29.X.2009)

Dziś Polska jest wśród 50 najbogatszych krajów świata, z PKB na mieszkańca trzy razy większym niż w Chinach i 20 razy większym niż w Mozambiku. Ale nie zawsze tak było. Wiele krajów okazało solidarność z Polską i pomogło odbudować kraj po latach represji i niewłaściwych polityk gospodarczych – wytknął arcybiskup w liście datowanym na 28 października, rozdawanym w kuluarach szczytu UE w Brukseli.

- Pan Tusk powinien to przemyśleć i zaakceptować fakt, że na Polsce ciąży odpowiedzialność udzielenia pomocy innym częściom świata – podkreślił Tutu. Analogiczny apel wystosował pod adresem kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

- Merkel i Tusk powinni stanąć ponad wąskimi, zaściankowymi, krajowymi interesami i dostarczyć przywództwa, którego w tej chwili tak bardzo brakuje Unii Europejskiej. Miliony patrzą i czekają. Pokażcie im, że Wam na nich zależy, dajcie nadzieję – wezwał emerytowany hierarcha z Kapsztadu, który wsławił się walką z apartheidem i zabiegał o pojednanie między białymi i czarnymi w RPA.

Unijny szczyt poświęcony jest przyjęciu mandatu na organizowaną w grudniu konferencję klimatyczną w Kopenhadze, co będzie wymagało przezwyciężenia impasu w rozmowach między krajami UE o podziale kosztów wsparcia biedniejszych krajów w walce ze zmianami klimatycznymi. By ograniczyć ciężar finansowy dla Polski, zbudowana przez rząd w Warszawie koalicja nowych państw członkowskich domaga się, by koszty były liczone na podstawie dochodu narodowego brutto albo udziału w pomocy rozwojowej, a nie na podstawie emisji CO2, co jest rozwiązaniem preferowanym przez kraje bogate.

Desmond Tutu jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, mieszkał w Soweto w Johannesburgu (na jedynej ulicy na świecie, przy której mieszka dwóch laureatów tej nagrody, bowiem vis a vis jest dom Nelsona Mandeli) był m.in. Przewodniczącym Komisji Pojednania po likwidacji w Południowej Afryce apartheidu. Wśród społeczności białych był szanowany, jednak utracił swój autorytet uznając, że Janusz Waluś, (który w 1993 r. zastrzelił czarnoskórego lidera komunistów Chrisa Haniego) nie działał z pobudek politycznych a wyłącznie kryminalnych – (formalną podstawą odmowy ułaskawienia było rzekome nieujawnienie przez Janusza Walusia całej prawdy o zamachu). W rezultacie Janusza Walusia nie objęły dobrodziejstwa Komisji i do dzisiaj odsiaduje on wyrak dożywotnieo więzienia, na które zamieniono mu karę śmierci. W opinii wielu obserwatorów, czyn Janusza Walusia uratował Południową Afrykę przed wojną domową.

Hani zginął zastrzelony w Wielki Piątek w 1993 r. przed swoim domem na przedmieściu Johannesburga, Chris Hani uważany był za jednego z najważniejszych przywódców czarnej większości. Negocjowali oni właśnie z białym rządem warunki demontażu apartheidu i przejęcia władzy w kraju.

Wiadomo było, że nowym przywódcą kraju zostanie Nelson Mandela, ale uwielbiany przez murzyńską biedotę Hani uważany był za jednego z najpoważniejszych kandydatów do roli dziedzica tronu. Był nie tylko jednym z przywódców Afrykańskiego Kongresu Narodowego, ale także sekretarzem generalnym partii komunistycznej.

Janusz Waluś zabił go, gdy ten wracał z córką ze świątecznych zakupów. Hani wyszedł z samochodu, by otworzyć garaż. – Nie chciałem strzelać mu w plecy, więc zawołałem: Mister Hani! – zeznawał w sądzie.

Trafił go dwiema kulami – w głowę i brzuch. Dla pewności dobił leżącego w kałuży krwi Haniego dwoma strzałami w skroń.

Celem mordu było storpedowanie rokowań ws. likwidacji apartheidu prowadzonych przez białego prezydenta Frederika de Klerka oraz przywódców ANC. Na wieść o zabójstwie swojego idola, biedota z murzyńskich przedmieść miała wywołać powstanie. A dowodzone przez białych wojsko, policja i służby bezpieczeństwa nie miałyby innego wyjścia, jak wprowadzić stan wyjątkowy.

Waluś, który wyjechał z Polski w 1981 r. jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego, twierdził, że zabił Haniego, by ratować RPA przed komunizmem. Twierdził też, że choć o konieczności zamachu i powstrzymania demontażu apartheidu mówili mu przywódcy skrajnej prawicowej i białej Partii Konserwatywnej, to na pomysł zabicia Haniego wpadł sam.

Nie próbował nawet uciekać. Wraz z nim zatrzymany został jego polityczny mentor, jeden z przywódców obozu obrońców apartheidu Clive Derby-Lewis. Od niego poza ideowym instruktażem Waluś dostał także pistolet.

Jesienią 1993 r. obaj zostali skazani na śmierć. Kiedy w RPA zniesiono karę śmierci, wyrok zamieniono na dożywocie.

Po raz pierwszy próbowali odzyskać wolność przed Komisją Prawdy i Pojednania. Komisja powołana do rozrachunku z apartheidowską przeszłością w zamian za ujawnienie zbrodni przez ich wykonawców mogła udzielać im łaski. I choć ułaskawiła wielu zabójców z politycznych pobudek bądź rozkazów, prośbę Walusia i Derby-Lewisa odrzuciła pod koniec lat 90.

Komisja orzekła, że nie spełnili oni podstawowego warunku ułaskawienia – nie wyjawili całej prawdy o spisku. Nie okazali skruchy i w niczym nie przyczynili się do dzieła ujawnienia prawdy i narodowego pojednania. Adwokaci zamachowców zaskarżyli wyrok, ale sąd odrzucił także ich apelację.

Nie dla POPiS’u w 2010 roku

20/10/2009 Komentarze wyłączone

MacLawye® wciąż powtarza, że PO to taki sam PiS tylko ścierwo gorsze; czego najlepszym przykłądem są ostatnie wydarzenia. Okazuje się, że Premier nie wie o tym, że jego służby nagminnie podsłuchują obywateli, jego najbardziej zaufani urzędnicy ocierają się o niejasny lobbing; a reform nie można przeprowadzić, bo….. Pan Prezydent zawetuje.

Podatku liniowego nie ma.

Karta praw podstawowych nie podpisana.

Partia mająca w nazwie “obywatelskość” jest rządzona wodzowsko a o wszystkim decydują biura polityczne (jak za dawnych lat rządów “matki partii”) – nie liczą się obywatelskie przedstawicielstwa i publiczna debata; tylko partyjna błaganadiożnost’ i podporządkowanie partyjnej “egzekutywie” – skąd my to znamy ?

Czy Ruch Obywatelski Polska XXI zdecyzuje się poprzeć Andrzeja Olechowskiego w wyborach prezydenckich 2010 r. ???

11/09/2009 Dodaj komentarz

Andrzej Olechowski prezentuje ideę odpartyjnienia państwa, która legła u podstaw powołania Ruchu Obywatelskiego Polska XXI. czy Polska XXI poprze Olechowskiego w wyborach prezydenckich 2010 r. ???
CZYTAJ NA http://maclawyer.pl