Nieposłusznych PRZYWÓDCY SD członków Rady Naczelnej można by jeszcze zastrzelić.
Komunikat po posiedzeniu Rady Naczelnej Stronnictwa Demokratycznego. Na 24 października br. zwołane zostało posiedzenie Rady Naczelnej Stronnictwa Demokratycznego. W związku z niejasnościami i brakiem przedyskutowania oraz skonsultowania części projektów uchwał przewodniczący SD Paweł Piskorski złożył do przewodniczącego Rady Naczelnej wniosek o zarządzenie przerwy i zwołanie spotkania konsultacyjnego. Następnie zwołał zebranie zarządu głównego i opuścił salę posiedzeń. Podobnie uczyniła znacząca część członków Rady. Zarząd podjął decyzję o zawieszeniu w prawach członka ośmiu członków rady w związku z działaniem na szkodę Stronnictwa Demokratycznego. W wyniku tej decyzji (sic ! – to statutowy obłęd) Rada Naczelna utraciła możliwość podejmowania prawomocnych decyzji, a jej dalsze obrady były nieformalne.

Tak oto – rozróbą – kończy się pierwszy etap budowy nowej formacji politycznej, polegający na reanimacji umarłej partii pod przewodnictwem człowieka, który nie miał nic do stracenia. Nie twierdzę, że Piskorski nie podniesie się po dzisiejszym pchnięciu nożem, ale będzie mu ciężko. I na nic się zdadzą puszczane w eter informacje, że to banda komuchów sprzeciwiła się dynamicznemu liderowi, nie chcąc stracić posiadanych przywilejów oraz mieszkań w sprzedawanych przez Piskorskiego kamienicach. Ten patent już nie działa.

Rację ma Paweł Piskorski twierdząc, że “starzy działacze” SD, chcieli za wszelką cenę zachować w Stronnictwie władzę, że dostrzegli, iż działania nowego Przewodniczącego SD prowadzą wprost do osłabienia ich pozycji w Stronnictwie a nawet odsunięcia od realnego wpływu na jego losy. Paweł Piskorski zapomina tylko o jednym. “Starzy działacze” SD mieli prawo walczyć o zachowanie swoich pozycji, jeśli czynili to demokratycznie i w oparciu o przepisy Statutu SD.
Prawdą jest, że Paweł Piskorski znalazł metodę na polityczne ożywienie Stronnictwa Demokratycznego; możliwe, że tempo tego “ożywienia” było zbyt szybkie dla “starych działaczy” SD, którzy powierzając przed niespełna rokiem kierownictwo partii Piskorskiemu nie docenili jego zdolności organizacyjnych i swoistej przebojowości politycznej. Za rządów Pawła Piskorskiego w SD podwoiła się (bezmała) liczba członków partii. Nowi członkowie nie przystępowali do Stronnictwa z uwagi na sentyment do jego historii a z uwagi na polityczną aktywność Pawła Piskorskiego właśnie. Analizując ledwie kilka życiorysów młodych, nowych działaczy SD, nie trudno zauważyć, że wielu z nich to dawni działacze Platformy Obywatelskiej a zwłaszcza Młodych Demokratów, którzy bez żalu porzucili dotychczasowe struktury partyjne, z jednej strony z uwagi na “wodzowski” styl uprawiania polityki w PO, z drugiej dla Pawła Piskorskiego właśnie.
Ostry i “sformalizowany” konflikt między “starymi działaczami” SD a nowymi członkami partii był kwestią czasu. Nieporozumienia wewnątrz SD od jakiegoś czasu się pojawiały, ale – jak twierdził jeszcze przed tygodniem Andrzej Olechowski – nie miały “sformalizowanego” charakteru i były zjawiskiem normalnym wobec zmian jakie następowały w Stronnictwie.
W sobotę 24 października 2009 r. odbyło się posiedzenie Rady Naczelnej Stronnictwa Demokratycznego. Jak wynika z przekazanych informacji, Rada Naczelna postanowiła zwołać na 21 listopada 2009 r. Nadzwyczajny Kongres SD w celu odwołania Pawła Piskorskiego z funkcji Przewodniczącego SD, występując jednocześnie do Sądu Partyjnego o jego zawieszenie w prawach Przewodniczącego partii do tego czasu. Rada Naczelna – w zgodzie ze Statutem SD – miała pełne prawo podjąć taką uchwałę, (§ 21 ust. 3 pkt 2 Statutu SD) bez względu na to, czy to się Pawłowi Piskorskiemu podoba czy nie; oraz bez względu na to, czy jest to zgodne z “interesem stronnictwa” jako takiego. Otóż “interes partii” jest kategorią ocenną i zapewne inaczej formułuje go Paweł Piskorski a inaczej “starzy działacze” SD.
Niestety MacLawye® nie ma informacji, czy uchwała Rady Naczelnej Stronnictwa Demokratycznego, o zwołaniu na 21 listopada 2009 r. Nadzwyczajnego Kongresu SD podjęta została przed, czy po przerwie z obradach Rady. W zasadzie nie ma to większego znaczenia dla oceny dalszych działań Pawła Piskorskiego, chociaż nieco komplikuje prawno-statutową interpretację dalszych zdarzeń. Otóż w przerwie obrad Rady Naczelnej SD, Zarząd SD, na wniosek Przewodniczącego “zawiesił” w prawach członków partii ośmiu członków Rady Naczelnej. Formalnie, dwa przepisy Statutu SD (§ 14 i § 30 ust.1), dają Zarządowi SD prawo zawieszenia członka partii, co rodzi ten skutek, że zawieszony członek partii traci swoje funkcje partyjne na czas zawieszenia (§ 14 ust. 2) – (a więc m.in. nie może wykonywać uprawnień członka Rady Naczelnej); jest to wyjątkowe i kuriozalne uprawnienie zarządu partii i wydaje się być wyjątkowym statutowym “bublem”. W istocie bowiem daje Zarządowi SD formalne uprawnienie – z którego Paweł Piskorski skwapliwie skorzystał – do sparaliżowania działań Rady Naczelnej (a więc drugiego po Kongresie statutowego organu władczego partii); wystarczy “zawiesić” członków Rady Naczelnej w trakcie trwania jej obrad aby można było twierdzić, że Rada Naczelna nie może podejmować uchwał. I z taką sytuacją mamy do czynienia. Formalnie, zawieszenie przez Zarząd SD członków partii będących jednocześnie członkami Rady Naczelnej, jest dopuszczalne; jednakże z punktu widzenia swej funkcjonalności kompetencja Zarządu do zawieszania członków Rady Naczelnej w prawach członków partii powinna być wyłączona. A już na pewno powinno to być wyłączone w trakcie trwania obrad Rady Naczelnej. Andrzej Olechowski w przygotowanym dla Stronnictwa Demokratycznego programie “Dołączyć do najlepszych”, który prezentuje na licznych spotkaniach, motywując swoje odejście z Platformy Obywatelskiej krytykuje styl uprawiania polityki przez PO i “wodzowskie” przywództwo Donalda Tuska. Paweł Piskorski, zawieszając członków Rady Naczelnej SD w trakcie trwania jej obrad, przekroczył granice “wodzowskiego” zarządzania partią, postąpił jak fuhrer – (chociaż… w zasadzie nie, bo mógł “nieposłusznych” członków Rady Naczelnej zastrzelić, wówczas na pewno nie podjęliby uchwały i nie byłoby problemu, czy uczynili to przed czy po zawieszeniu ich w prawach członków partii).
Wewnętrzny konflikt w Stronnictwie Demokratycznym w zasadzie nie powinien zaszkodzić Andrzejowi Olechowskiemu w jego zamiarach kandydowania na urząd Prezydenta RP w 2010 r. – tym bardziej, że w 2000 r. Olechowski udowodnił, iż stać go na stworzenie własnych struktur wyborczych. Jednak styl działania Pawła Piskorskiego i swoiste “rozegranie” konfliktu wewnątrz SD, bez wątpienia Andrzejowi Olechowskiemu zaszkodzą. Jego krytyka wobec “wodzowskiego” stylu Tuska nie może być relatywizowana w ocenie działań Piskorskiego; choćby podjętych w słusznej sprawie. Andrzej Olechowski zapowiedział, że w wypadku “odejścia” (czytaj: odwołania) Piskorskiego, odejdzie razem z Piskorskim (widać na działaczach SD, ta deklaracja wrażenia nie zrobiłą); odejście nie oznacza jeszcze rezygnacji z ubiegania się o urząd Prezydenta RP; jednakże należałoby oczekiwać od Olechowskiego jednoznacznej oceny działań Piskorskiego wobec członków Rady Naczelnej SD – a może próby mediacji ???
Paweł Piskorski pewnie się wybroni wewnątrz SD i pozostanie jego Przewodniczącym (choć łatwo mu nie będzie), ale to co zrobił 24 października 2009 r. przejdzie do historii opisującej zasady wewnątrzpartyjnej demokracji.
W wywiadzie dla Gazety Wyborczej (link poniżej) Paweł Piskorski twierdzi, że przy podejmowaniu uchwały o zwołąniu Kongresu SD 21 listopada 2009 r. nie było quorum. Ponoć uchwałę tę podpisało 35 osób. I coś się tutaj nie zgadza. Ze strony www Stronnictwa dowiadujemy się, że Rada Naczelna liczy sobie 60 osób; § 5 ust. 1 Statutu SD określa quorum organów kolegialnych partii na połowę jego składu osobowego. A zatem quorum dla podjęcia przez Radę Naczelną SD uchwały, to 30 osób – skoro 35 głosowało za odbyciem Kongresu SD, to jak mogło nie być quorum ? – (chyba, że Paweł Piskorski nie liczy tych 8 osób, które w międzyczasie Zarząd SD zawiesił – ale o tym już było).
Przeczytaj wywiad z Pawłem Piskorskim na temat wydarzeń w SD w Gazecie Wyborczej >>>

Podyskutuj na forum Gazety Wyborczej >>>

Albo wpisz komentarz poniżej