Archiwum

Archiwum kategorii ‘Komentarze i analizy prawne’

Cenzura Internetu – sztandarowa ustawa Tuska do nowelizacji, zanim została uchwalona !

03/12/2009 Dodaj komentarz

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt nowelizacji ustawy hazardowej, zanim jeszcze został uchwalony. Nowelizacji pewnie Donald Tusk tak medialnego rozgłosu jak samemu ekspresowemu jej uchwaleniu nie nada. A jest tak dlatego, że nowelizacja godzi w podstawowe prawa obywatelskie i ni mniej ni więcej tylko zmierza w kierunku wprowadzenia cenzury Internetu.

Ministerstwo chce, by Urząd Komunikacji Elektronicznej stworzył Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Miałaby być to czarna lista witryn internetowych. Kto się tam znajdzie? Służba Celna lub „podmiot uprawniony” występowałby o zablokowanie witryny do UKE. Ten do operatora internetowego, który musiałby zablokować stronę natychmiast. Napiętnowane strony trafiłyby do jawnego rejestru.

O jakie strony chodzi ? M.in. propagujące faszyzm, lub totalitaryzm, pornograficzne z udziałem małoletnich i zwierząt, ale także takie, które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej.

  • Kto jest “podmiotem uprawnionym” do wskazywania „złych” stron ? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Kto ocenia, czy „napiętnowane” strony spełniają przesłanki do zamknięcia? Ustawodawca nie precyzuje.
  • „Niezwłocznie” ile to dni? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jakie dokładnie dane znajdą się w rejestrze? Ustawodawca nie precyzuje.
  • Jaki jest tryb odwoławczy ? Nie ma.

Swoje obawy w piśmie (DOLiS-033-420/09/43613 z dnia 24 listopada 2009 r.) do wiceministra finansów Jacka Kapicy wyraził Generalny Inspektor Danych Osobowych:

Fragment
O projekcie nowelizacji ustawy krytycznie wypowiedziało się też ministerstwo sprawiedliwości. A sprawa jest o tyle kuriozalna, że projekt nowelizacji ustawy hazardowej przygotowany został zanim ustawa została uchwalona. Wszystko, dokładnie wszystko wskazuje na to, że rządowi Donalda Tuska nie szło o hazard – który de facto nikomu nie szkodzi – a o wprowadzenie tylnymi drzwiami cenzury Internetu w przeddzień zbliżających się wyborów prezydenckich.

Bo nawet gdyby założyć, że Główny Urząd Komunikacji Elektronicznej nie będzie miał technicznych możliwości wykonania ustawy i blokowania stron internetowych, sama świadomość istnienia rejestru “czarnych stron”, do którego mogą być – według założeń projektu ustawy – wpisane też strony internetowe “które wprowadzają w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej”stanowi poważne ograniczenie praw obywatelskich.

No bo jeśli teraz napisze się na stronie, że Tusk jest ryży a nie rudy a na stronie będzie umieszczona reklama Googli w systemie AdSence – to mamy spełnione warunki aby trafić na “czarną listę”.

Projekt nowelizacji ustawy hazardowej

KLIKNIJ TUTAJ i PRZECZYTAJ

Jacek Żakowski: Na naszych oczach (za “Gazetą Wyborczą”).

18/11/2009 Dodaj komentarz

zakowski150MacLawye® publikuje znakomity i ważny artykuł Jacka Żakowskiego ‘przedrukowując’ go za Studiem Opinii; w nadziei, że dotrze on do szerszego kręgu środowisk prawniczych i przerwie milczenie prawników-praktyków o patologii w postępowaniach przygotowawczych w sprawach karnych (nie tylko tych z aspektem politycznym).

Skończmy z niedomówieniami

„Czy przypadkiem na naszych oczach – zapytał Robert Walenciak w »Przeglądzie« – (…) nie rodzi się afera dotycząca prokuratorów, którzy szantażowali podejrzanych i nakłaniali ich do fałszywych zeznań?”.
Czytam tekst Walenciaka… Przypominam sobie podsumowane przez niego kolejne relacje ze spraw posłanki Małgorzaty Ostrowskiej, posłanki Barbary Blidy, posła Jana Widackiego i widzę oczywistą odpowiedź.
Chciałbym ją zadedykować koalicji PO-SL, rządowi, premierowi i zwłaszcza świeżemu jeszcze ministrowi sprawiedliwości na drugą rocznicę ich rządu. A właściwie chciałbym ją zadedykować wszystkim uczciwym politykom z okazji drugiej rocznicy definitywnego upadku rządów Jarosława Kaczynskiego, Zbigniewa Ziobry i spółki.. Zwłaszcza zaś powinienem ją zadedykować prezydentowi oraz tym uczciwym politykom PiS, którzy wciąż jeszcze spokojnie obserwują i tolerują wyczyny swoich kolegów w tzw. komisji naciskowej. Bo myślę, że w świetle tego, co już teraz wiemy o działaniach prokuratury wobec Ostrowskiej, Blidy i Widackiego, nie da się dalej udawać, że zmiana władzy, jaka się dokonała z grubsza dwa lata temu , była tylko rutynowym przekazaniem pałeczki w demokratycznej sztafecie konkurujących ze sobą partii, ideologii, tradycji i wizji politycznych.
„Za obietnicę wyjścia z aresztu na święta zgodziłem się ześwinić i obciążyłem panią Ostrowską. Celowo i świadomie zeznałem w prokuraturze nieprawdę” – mówi byty policjant, który przez pół roku „walczył o życie”, osadzony w celi z zabójcami. Fałszywe zeznania wymusiła na nim prokuratura.
„Ja bym z diabłem pakt zawarł” – mówi fałszywie oskarżający Widackiego – skazany m.in. za gwałt na 11-latce – Sławomir R., którego przeżycie w więzieniu zależało od tego, jak skutecznie będzie chroniony przed współwięźniami. Teraz R.. wycofał zeznania obciążające Widackiego, bo prokuratura nie dotrzymała obietnic danych w zamian za fałszywe zeznania. Za podobne fałszywe oskarżenie Widackiego przeprosił też Łukasz Z., tzw. mały świadek koronny. Złożył je, gdy prokuratura obiecała mu przeniesienie z więzienia, gdzie siedział razem z przestępcami, których sypał.
Przypadek Blidy był bardzo podobny. Po dojściu PiS do władzy wcześniej aresztowana Alexis oskarżyła ją w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary.
Gdy czas płynie, poznajemy kolejne pikantne szczegóły. Historię pani prokurator, która wypłakiwała się kolegom, że nie chce fałszywie oskarżać Widackiego, ale pękła i przestała płakać, gdy otrzymała awans. Albo zeznania prokuratora, który w sprawie Blidy „zmienił zdanie” po rozmowie z szefem.
Od zmiany rządu minęły dwa lata. Pracuje „komisja naciskowa”, mamy trzeciego prokuratora generalnego. O bezprawiu i nadużyciach w wymiarze sprawiedliwości wiemy już bardzo dużo. Ale żaden z prokuratorów, wymuszających fałszywe zeznania, nie trafił do więzienia ani do aresztu. Żaden nie siedzi na ławie oskarżonych. Żadnemu nawet nie postawiono zarzutów. Ich dawni przełożeni – minister Ziobro i wiceminister Kempa – bez najmniejszych kompleksów brylują wystrojeni w piórka jedynych sprawiedliwych pogromców układu i obrońców sprawiedliwości
Zdrowie demokracji wymaga powstrzymania się od politycznego rewanżu, zemsty, represji wobec poprzedników. Domniemanie niewinności musi w szczególnym stopniu obejmować tych, którzy przegrali wybory i stracili władzę. Wymiar sprawiedliwości musi być wobec nich szczególnie ostrożny. Ale ostrożność to jedno, a bezkarność to całkiem co innego. Domniemanie niewinności to jedno, uniewinnienie to drugie. Mam wrażenie, że nam się to trochę przez te dwa lata zlało. Jeśli zleje się definitywnie, będzie to jedna z największych i najbardziej złowróżbnych porażek naszej demokracji i praworządności. Nie tylko dlatego, że winni nie zostaną ukarani i sprawiedliwości nie stanie się zadość.
Świat z natury nie jest sprawiedliwy, a mimo to nie najgorzej się kręci. Sęk w tym, że bezkarność wymiaru sprawiedliwości nieuchronnie prowadzi do trwałej i radykalizującej się niesprawiedliwości. Jeśli teraz nie uda się wymierzyć sprawiedliwości zdeprawowanemu wymiarowi sprawiedliwości z czasów Ziobry, następnym razem nieprawość będzie jeszcze bardziej harda i bezwstydna. Nie chciałbym wtedy być w skórze tych, którzy teraz, świętując rocznicę normalności, stoicko przymykają oczy na to, co działo się wcześniej.

Temida niechętnie płaci za swoje błędy

14/11/2009 Dodaj komentarz

Kwestie skandalicznie niskich odszkodowań za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie, MacLawye® poruszał wielokrotnie. (Z najbardziej kuriozalnym przypadkiem, kiedy to sąd odwoławczy umniejszył przyznane odszkodowanie o koszty wyżywienia w areszcie).
Sprawa jest bulwersująca, zwłaszcza, że sądy przyznające odszkodowanie są “sędziami we własnej sprawie”. Wydaje się, że sprawą powinien zająć się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Aresztować łatwo. Zasądzić odszkodowanie za niesłuszny areszt znacznie trudniej.

Aresztować jest łatwo. Zapłacić za niesłuszny areszt znacznie trudniej.

Kiedy adwokat może odmówić obrony oskarżonego – wypowiedź Adw. Tadeusza de Virion

22/10/2009 Dodaj komentarz
W zasadzie adwokatowi nie wolno odmówić przyjęcia obrony. Nigdy nie może być uzasadnieniem odmowy przyjęcia obrony rodzaj czynu zarzucanego oskarżonemu. Zdarzają się jednak wyjątkowe sytuacje. O tym mówi nestor polskiej adwokatury, adwokat i dyplomata Tadeusz de Virion.
monitortdv

Przeciwko wywłaszczeniu czyli o państwie i drogach

19/04/2009 Dodaj komentarz

W sieci pojawiają się często artykuły młodych prawników o wyjątkowej wartości bądź prezentujące tezy kontrowersyjne. MacLawye® (jako matuzalem Internetu i prawnik w wieku tuż przedemerytalnym) – za zgodą autorów – będzie te najciekawsze i pozostające w jakimś związku z obszarami zainteresowań samego MacLawye®’a, publikował – a linki do stron autorskich zamieszczał w pasku bocznym [Młodzież prawnicza w sieci]

Mikołaj Barczentewicz

Mikołaj Barczentewicz

Mikołaj Barczentewicz

Przeciwko wywłaszczeniu, czyli o państwie i drogach

Bruce Benson, profesor prawa i ekonomii na Florida State University, opublikował kilka lat temu artykuł pt. “The Mythology of Holdout as a Justification for Eminent Domain and Public Provision of Roads” [The Independent Review, v. X, n. 2, Fall 2005], w którym zajmuje się jednym z głównych argumentów za instytucją wywłaszczenia (w USA: eminent domain), a mianowicie tzw. problemem odmowy (ang. holdout problem) – sytuacją, gdy ktoś odmawia zaakceptowania oferty wykupienia jego własności lub ustanowienia na niej ograniczonego prawa rzeczowego. Benson dowodzi, że argument ten nie może skutecznie uzasadnić wywłaszczenia w celu budowy sieci komunikacyjnej. Zdaniem autora znacznie efektywniejsze i zarazem sprawiedliwe rozwiązanie to pozostawienie tej sfery aktywności podmiotom prywatnym, bez sztucznego “ulatwiania” im pracy poprzez rozwiązania administracyjnoprawne.

Autor rozpoczyna od odpowiedzi na pytanie, czy państwo rzeczywiście musi budować drogi. Odpowiedź jest przecząca, gdyż – jak wskazuje autor – na całym świecie nie brakuje przykładów, zarówno aktualnych, jak i historycznych, budowania i zarządzania drogami przez podmioty prywatne. Jako jeden z przykładów autor podaje model, w którym państwo organizuje przetargi (lub aukcje) na prawo do zbudowania i zarządzania określonym projektem drogowym, gdyż znajduje się na to tak wielu chętnych. Przykłady te pokazują jedynie, że prywatne podmioty radzą sobie na tym rynku – nie pozwalają jednak odpowiedzieć na pytanie, czy konieczna jest instytucja wywłaszczenia.

Ekonomiczne uzasadnienie instytucji wywłaszczenia

Po pierwsze, Benson wskazuje, że dobrowolny transfer praw w drodze wymiany oznacza alokację dóbr do bardziej wartościowych celów, obie strony są w lepszej sytuacji niż gdyby nie dokonały transakcji (w przeciwnym wypadku, by jej nie dokonały). Przy całej rezerwie do ekonomii dobrobytu, autor wskazuje, że dobrowolna wymiana prowadzi stanu optymalnego w sensie Pareto. Oprócz dobrowolnej wymiany, w obecnej sytuacji prawnej możliwe jest wywłaszczenie za wynagrodzeniem, jeśli dana własność jest potrzebna do realizacji celów publicznych, na przykład – budy drogi.

Ekonomiczną argumentację na rzecz wywłaszczenia, Benson podaje za Richardem Posnerem. Według sędziego Posnera, ratio tej instytucji to jej konieczność dla zapobiegania monopolowi. W sytuacji, gdy rozpoczęta jest już konstrukcja jakiegoś odcinka drogi, bardzo kosztowna staje się rezygnacja z już wytyczonej trasy na rzecz trasy alternatywnej. Mając tę wiedzę, właściciele ziemi na trasie planowanej drogi mają motywację do żądania bardzo wysokiej ceny za swoją własność – ceny, która przekracza koszt alternatywny tej ziemi. Oznaczałoby to, że z powodu wysokich kosztów zakupu ziemi, wyższe będą ceny usług, co spowoduje, że konsumenci będą szukać rozwiązań alternatywnych do tej konkretnej drogi. Z tego powodu, ziemia, która byłaby bardziej wartościowa dla firmy budującej drogę niż dla jej obecnych właścicieli, byłaby wciąż wykorzystywana w mniej wartościowych zastosowaniach – co jest nieefektywne. Należy pamiętać, że zdaniem Posnera argument ten ma zastosowania bardziej w stosunku do prywatnych projektów drogowych niż publicznych.
Czytaj dalej…

Egzekucja z udziałów w spółce z o.o. – sprzedaż udziałów w toku egzekucji

12/12/2008 Dodaj komentarz

I. Sprzedaż udziałów w spółce z o.o. – wyjątek od zasady

Przedmiotem tego opracowania  jest problem egzekucji ze sprzedaży udziałów w spółce z o.o. Zasadą powinno być, że egzekucja z udziałów w spółce z o.o. jako egzekucja z prawa, nie powinna prowadzić do ich sprzedaży.

W pierwszej kolejności powinna być prowadzona egzekucja z przychodów prawa, czyli w wypadku udziałów w spółce z dywidendy. Dopiero gdy przychody z udziałów wskazują, że zaspokojenie wierzyciela w ten sposób nie będzie możliwe, dopuszczalna jest egzekucja z udziałów poprzez zarządzenie sprzedaży udziałów. W każdym razie, dla sprzedaży udziałów w spółce z o.o. w drodze egzekucji, konieczne jest uprzednie ich zajęcie. Dla rozważań kwestii istotnych w praktyce ważne jest ustalenie:

  • trybu, w ramach, którego dokonuje się określenia wartości udziałów spółki z o.o.
  • organu właściwego do zarządzenia, w postępowaniu egzekucyjnym, sprzedaży zajętych udziałów w spółce z o.o.
  • działań, które zobligowany jest podjąć sąd rejestrowy po otrzymaniu odpisu zajęcia udziałów w spółce z o.o.
  • procedur w toku egzekucji, w wypadku gdy umowa spółki uzależnia sprzedaż udziałów od zgody spółki.
  • Należy na wstępie zaznaczyć, że określenie w/w kwestii będzie zależne od trybu, w jakim prowadzona jest egzekucja z udziałów w spółce. W przypadku, gdy umowa spółki ogranicza sprzedaż udziałów spółki zastosowanie znajdzie art. 9113 k.p.c. w zw. z art. 185 k.s.h. W przypadku, gdy umowa spółki nie uzależnia zbycia udziałów spółki od zgody spółki, ani nie ogranicza  w inny sposób prawa do zbycia udziałów zastosowanie znajdą przepisy działu IVA k.p.c., w szczególności art. 9113 k.p.c.

    W myśl w/w przepisu przedmiotem egzekucji może być udział w spółce z o.o. albo prawa wspólników z tytułu udziału w takiej spółce, którymi wspólnikowi wolno rozporządzać. Różnica między dwoma wyżej wskazanym przedmiotami egzekucji polega na tym, co w wyniku zajęcia może zostać sprzedane w drodze egzekucji. Tylko w przypadku zajęcia udziału w spółce jest możliwa jego sprzedaż w celu zaspokojenia wierzyciela. W tym opracowaniu zajmujemy się jedynie zajęciem udziałów w spółce z o.o. oraz problemem zaspokojenia się wierzyciela ze sprzedaży tych udziałów, zwłaszcza w sytuacji gdy umowa spółki uzależnia sprzedaż udziałów od jej zgody.

    II. [Zajęcie udziałów w spółce z o.o.]

    Wierzyciel posiadający względem dłużnika tytuł egzekucyjny opatrzony klauzulą wykonalności może skierować do komornika wniosek o przeprowadzenie egzekucji z udziałów w sp. z o.o. To do wierzyciela należy określenie we wniosku egzekucyjnym zakresu egzekucji, które jest wiążące dla komornika. Wierzyciel we wniosku egzekucyjnym może dokonać bardziej szczegółowego określenia przedmiotu egzekucji podając dokładnie rodzaj udziałów lub liczbę udziałów, z których chce zostać zaspokojonym.

    W oparciu o wniosek wierzyciela, w którym wskazano, że zaspokojenie ma nastąpić z udziałów w spółce z o.o., komornik na podstawie art. 9113 k.p.c. zajmuje udziały w spółce z o.o., przy czym jest on zobowiązany do zawiadomienia o fakcie zajęcia udziałów spółkę, której udziały zostały zajęte oraz zgłoszenia faktu zajęcia sądowi rejestrowemu. Jednakże o zajęciu udziałów w spółce z o.o. komornik zawiadamia także dłużnika, zawiadomienie skierowane do dłużnika winno zawierać w szczególności pouczenie wskazane w art. 910 § 1 pkt 1 k.p.c., w którym dłużnik zostaje poinformowany o zakazie rozporządzania i obciążania zajętych udziałów w spółce z o.o. oraz zakazie pobierania świadczeń przysługujących dłużnikowi w związku z zajętymi udziałami. Wydaje się, że zawiadomienie skierowane do spółki na podstawie art. 9113 k.p.c. winno nastąpić z zachowaniem art. 910 § 1 pkt 2 k.p.c., tj. spółka winna być poinformowana o obowiązku uiszczania związanych z udziałami świadczeń (np. dywidendy)  komornikowi lub na rachunek depozytowy sądu. Komornik wzywa także spółkę, żeby w terminie tygodnia złożyła oświadczenie, czy inne osoby roszczą sobie pretensje do zajętych udziałów, czy i w jakim sądzie lub przed jakim organem toczy się lub toczyła się sprawa o zajęte udziały, jak również czy oraz o jakie roszczenie skierowana jest egzekucja do zajętych udziałów.

    Moment zajęcia udziałów w spółce z o.o. należy określić poprzez należytą interpretację art. 9113 k.p.c. w związku z art. 910 § 2 k.p.c., która prowadzi do wniosku, że udziały w spółce z o.o. zostają zajęte z chwilą doręczenia  zawiadomienia spółce (na adres ujawniony w Krajowym Rejestrze Sądowym), przy czym skutki zajęcia względem dłużnika powstają z chwilą doręczenia mu zawiadomienia o zajęciu, nawet jeżeli zawiadomienie zostało doręczone dłużnikowi przed zawiadomieniem spółki (art. 910 § 2 k.p.c. In fine).

    Czytaj dalej…

    Czy sejmowa komisja śledcza może wezwać Prezydenta RP do złożenia wyjaśnień

    30/05/2007 Dodaj komentarz

    W związku z wnioskiem Pana Posła Artura Zawiszy o przesłuchanie przez Sejmową Komisję Śledczą d/s Banków Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Lecha Kaczyńskiego; powrócił problem prawny, czy sejmowa komisja śledcza w ogóle może wezwać i przesłuchać Prezydenta Rzeczypospolitej. Po raz pierwszy problem ten pojawił się w 2004 r. w związku z zamiarem wezwania i przesłuchania przez komisję śledczą Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Aleksandra Kwaśniewskiego. Zamówione wówczas przez Sejm opinie prawne wybitnych przedstawicieli nauki prawa nie były jednoznaczne. Trzy z nich, opinie J.Trzcińskiego, M.Kudeja i J.Mordwiłki wypowiadały się zdecydowanie przeciwko możliwości przesłuchania przez komsisję Prezydenta RP a nawet wykluczały możliwość zamego wezwania Głowy Państwa do złożenia wyjaśnień przed sejmową komisją śledczą. Przeciwny pogląd wyrazili wówczas: M.Granat, A.Szmyt i P.Sarnecki. Natomiast W.Sokolewicz zaprezentował stanowisko pośrednie.


    foto tvn24.pl

    Swoją wstępną opinię na temat możliwości wezwania przez sejmową komisję śledczą w charakterze świadka Przezydenta RP, wyraziłem – jako członek zespołu prawników powołanych przez komisję – na posiedzeniu Komisji Śledczej d/s Banków w dniu 29 maja 2007 r. Uważam, że sejmowa komisja śledcza jest uprawniona do wezwania w charakterze swiadka Prezydenta RP. Jednocześnie stoję na stanowisku, że Prezydent RP, jest jedyną osobą w Państwie, która nie ma obowiązku stawienia się przed sejmową komisją śledczą, nawet gdyby został przez komisję wezwany.

    Ponieważ ten wpis robię “na gorąco” z komputera sejmowego, szczegóły mojego stanowiska opublikuję po przedłożeniu pisemnej ekspertyzy Przewodnicząemu Komisji, Panu Posłowi Adamowi Hofmanowi, i to zarówno w zakresie ekspertyzy i wywodu prawnego jak i kontekstu politycznego sprawy. Będę jednak zobowiązany za każdy komentarz w tej sprawie.

    Nieuzasadniony areszt oparty na nielegalnie zdobytych dowodach

    24/05/2007 Dodaj komentarz

    Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zarzutów prokuratorskich i utrzymał w mocy postanowienie o uchyleniu aresztu wobec dr. Mirosława G. potwierdził tym samym ocenę sądu I instancji, że brak jest dowodów na duże prawdopodobieństwo popełnienia umyślnego zabójstwa przez dr. Mirosława G.

    Odnosząc się do zarzutu pominięcia dowodów świadczących o zabójstwie, pochodzących ze zgromadzonych przez CBA podsłuchów, sąd uznał, że CBA “zgromadziło je niezgodnie z ustawą o CBA, czyli nielegalnie”. Powołując się na uchwałę Sądu Najwyższego sędzia Rysiński zaznaczył, że podsłuch telefonu dr. G. dotyczył zarzutów korupcyjnych, a nie zabójstwa czy spowodowania śmierci – bo wykrywanie tych przestępstw nie mieści się w katalogu działań, którymi według ustawy ma się zajmować CBA.

    - Nie można więc używać tych materiałów w odniesieniu do zarzutu zabójstwa – dodał sąd.

    Ponadto, według sądu, nie istnieje również realna obawa, że doktor G. będzie utrudniał śledztwo w całej sprawie, albowiem – co do niektórych zarzutów – materiał dowodowy jest już zebrany.

    Sędzia Rysiński wymieniał postępowania dotyczące np. znęcania się przez dr. G. nad pracownikami – miało to polegać na zmuszaniu podległego lekarza do pozostawania w pracy po godzinach, czy kwestionowaniu jego kwalifikacji i przymuszaniu do podporządkowania się.

    Sąd ujawnił, że są to zdarzenia z lat 2001-02, zaś sam pokrzywdzony lekarz – mimo pozostawania w stałym konflikcie z dr. G. – nie zawiadomił prokuratury. W innych sprawach, np. przypisywanym kardiochirurgowi błędu w sztuce, śledztwo wszczynano także we wcześniejszych latach, a następnie je umarzano, zaś po zatrzymaniu doktora G. w lutym tego roku, postępowania już umorzone podejmowano na nowo. Według sądu dowody w tej części są zebrane, więc trudno mówić, by istniała realna obawa matactwa ze strony dr. G.

    Zebrani na sali byli pacjenci doktora G. sądowe postanowienie przywitali oklaskami.

    za: http://wiadomosci.onet.pl/1538288,,,,,1258322,7007,itemspec.html

    NIEUZASADNIONY ARESZT

    Dr Mirosłąw G.

    Dr Mirosław G. opuszcza areszt

    Polityka aresztowa polskich sądów to temat do dyskusji między prawnikami. Bardzo dobrze się stało, że Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy decyzję sądu pierwszej instancji i uchylił areszt wobec Dr. G. Nie sposób jednak – w świetle uzasadnienia decyzji o uchyleniu aresztu – jak w ogóle mogło w państwie prawa dojść do jego zastosowania. Jak dzisiaj czują się sędziowie, którzy skazali wybitnego kardiochirurga na spędzenie kilku tygodni w areszcie, dając jednocześnie ministrowi sprawiedliwości pretekst do ataku na całe środowisko lekarskie (nie wspominając już o ubocznych i jakże tragicznych skutkach społecznych w postaci obniżenia liczby przeprowadzanych transplantacji). Ile aresztów tymczasowych jest stosowanych w podobnie nieuzasadniony i pochopny sposób; ile aresztów jest niesłusznie i ponad miarę przedłużanych ?

    W orzeczeniu Sądu Apelacyjnego uchylającym areszt tymczasowy wobec Dr. G. odnajdujemy także nader odważny wątek, stwierdzający, że nielegalnie zdobyte dowody przez organa śledcze nie mogą być podstawą oskarżenia. To wielka sprawa dla kształtowania standardów cywilizowanego procesu karnego. Może wreszcie mentalnością polskich sędziów przestanie rządzić “homo sowieticus” – może areszt tymczasowy, jak to wysłowiono w przepisach stanie się środkiem autentycznie nadzwyczajnym zaś prokuratorski zarzut nie będzie traktowany jak prawda objawiona.

    JMM

    [Przeczytaj artykuł o zasadzie owocu zatrutego drzewa, czyli nielegalnym zbieraniu dowodów przez organa postępowania: Nieuzasadniony areszt oparty na nielegalnie zdobytych dowodach]