Archiwa miesięczne: Maj 2007

„MENGELE” do Rzecznika Praw Obywatelskich


Rzecznik Praw Obywatelskich Dr Janusz Kochanowski

wielokrotnie interweniował w sprawie tymczasowych aresztowań, ale też np. po akcji zatrzymania kardiochirurga Mirosława G. W telewizyjnej dyskusji powiedział o tej sprawie: -Jeśli się nie potwierdzi zarzut zabójstwa, nie chciałbym być w skórze tych dwóch ministrów, czyli Ziobry i Kamińskiego.

(cyt. i foto za Rz 30.05.2007)
Dr Janusz Kochanowski

Dzisiaj GW podała, jakim kryptonimem organa ścigania opatrzyły akcję zatrzymania i aresztowania Dr Mirosława G. Rzecznikowi Praw Obywatelskich Panu Dr Januszowi Kochanowskiemu przypominamy co powiedział na antenie TV. Zresztą wydaje się, że Dr Januszowi Kochanowskiemu jego własnych słów nie trzeba przypominać. Postawiony Dr Mirosławowi G. zarzut, potwierdzi się albo nie, dopiero w wyroku sądu. Ale już dzisiaj Czytaj dalej

Pomniki komunizmu i fobie dekomunizacji


Podobno toczą się prace nad projektem ustawy o „dekomunizacji ulic i pomników” czyli ustawowym nałożeniu na samorządy obowiazku zmian nazw ulic, które w jakikolwiek sposób kojarzą się z epoką minioną oraz likwidacją wystawianych w okresie budowy jedynego słusznego ustroju pomników. Z pomnikami najbardziej symbolicznymi, jak pomnik Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie poradzono sobie bez ustawy. Inne, te które pozostały, zazwyczaj piękne nie są. Ale wobec wyzwań stojących przed Polską, zajmowanie się nazwami ulic i resztakami socrealistycnych pomników, wydaje się być śmieszne; a zagraniczna prasa pomysł nazywa „fobią”

Jeśli jednak dojdzie do uchwalenia „ustawy pomnikowej” to warto pamiętać, że najwyższym pomnikiem komunizmu w Polsce jest sławetny „dar Stalina” czyli stojący w centrum Warszawy Pałac Kultury i Nauki. Jak widać na zdjęciu powyżej wolny rynek powoli sobie i z tym pomnikiem radzi; i to bez ustawy, widać go coraz mniej. Ja od lat lansuję pomysł, żeby PKiN dodatkowo zapuścić bluszczem, bo jego architektoniczna „estetyka” jest rzeczywiście koszmarna. Prawa autorskie do pomysłu na zapuszczenie bluszczem PKiN nieodpłatnie przekazuję władzom samorządowym stolicy i Pani Prezydent Hannie Gronkiewicz Waltz.

Czy sejmowa komisja śledcza może wezwać Prezydenta RP do złożenia wyjaśnień


W związku z wnioskiem Pana Posła Artura Zawiszy o przesłuchanie przez Sejmową Komisję Śledczą d/s Banków Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Lecha Kaczyńskiego; powrócił problem prawny, czy sejmowa komisja śledcza w ogóle może wezwać i przesłuchać Prezydenta Rzeczypospolitej. Po raz pierwszy problem ten pojawił się w 2004 r. w związku z zamiarem wezwania i przesłuchania przez komisję śledczą Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Aleksandra Kwaśniewskiego. Zamówione wówczas przez Sejm opinie prawne wybitnych przedstawicieli nauki prawa nie były jednoznaczne. Trzy z nich, opinie J.Trzcińskiego, M.Kudeja i J.Mordwiłki wypowiadały się zdecydowanie przeciwko możliwości przesłuchania przez komsisję Prezydenta RP a nawet wykluczały możliwość zamego wezwania Głowy Państwa do złożenia wyjaśnień przed sejmową komisją śledczą. Przeciwny pogląd wyrazili wówczas: M.Granat, A.Szmyt i P.Sarnecki. Natomiast W.Sokolewicz zaprezentował stanowisko pośrednie.


foto tvn24.pl

Swoją wstępną opinię na temat możliwości wezwania przez sejmową komisję śledczą w charakterze świadka Przezydenta RP, wyraziłem – jako członek zespołu prawników powołanych przez komisję – na posiedzeniu Komisji Śledczej d/s Banków w dniu 29 maja 2007 r. Uważam, że sejmowa komisja śledcza jest uprawniona do wezwania w charakterze swiadka Prezydenta RP. Jednocześnie stoję na stanowisku, że Prezydent RP, jest jedyną osobą w Państwie, która nie ma obowiązku stawienia się przed sejmową komisją śledczą, nawet gdyby został przez komisję wezwany.

Ponieważ ten wpis robię „na gorąco” z komputera sejmowego, szczegóły mojego stanowiska opublikuję po przedłożeniu pisemnej ekspertyzy Przewodnicząemu Komisji, Panu Posłowi Adamowi Hofmanowi, i to zarówno w zakresie ekspertyzy i wywodu prawnego jak i kontekstu politycznego sprawy. Będę jednak zobowiązany za każdy komentarz w tej sprawie.

Prawo w sieci


Każdy prawnik, którego iteresuje problematyka poruszana na tych stronach, powinien przeczytać książkę Piotra Waglowskiego „Prawo w sieci. Zarys regulacji internetu”

Dynamiczny rozwój internetu sprawił, że organy ustawodawcze wielu państw nie nadążały z przygotowywaniem regulacji prawnych dotyczących korzystania z niego. Początkowy okres rozwoju sieci przypominał kolonizację nowego lądu — pełna bezkarność, chaos i brak jakichkolwiek ograniczeń. Ten stan rzeczy doprowadził do sytuacji, w której nawet najgorętsi orędownicy wolności w sieci zaczęli się zastanawiać, jak uniknąć płynących z niej zagrożeń. Zaczęto więc tworzyć prawa, regulacje i przepisy, które jednak nie zawsze spełniają swoją rolę. Na całym świecie toczy się dyskusja nad kształtem regulacji prawnych społeczeństwa informacyjnego (czymkolwiek ono jest).

Książka „Prawo w sieci. Zarys regulacji internetu” to zbiór felietonów publikowanych przez autora w ramach prowadzonego przez niego od 1997 roku serwisu internetowego. Przedstawia opisy sporów sądowych oraz interpretacje przepisów prawnych dotyczących sieci. Autor nie ogranicza się do suchego przytaczania kolejnych paragrafów, lecz omawia je, posługując się językiem zrozumiałym nie tylko dla prawników, ale także dla zwykłych użytkowników sieci.

  • Obieg informacji w internecie i granice wolności słowa
  • Własność intelektualna i prawa wyłączne a dostęp do dóbr kultury i ochrona praw człowieka
  • Handel elektroniczny oraz marketing a ochrona konsumentów i pewność obrotu gospodarczego
  • Zagrożenia czyhające w sieci
  • Rozwój prawa dotyczącego internetu — globalizacja
  • Historia regulacji prawnych w Polsce i na świecie
  • Warto znać regulacje prawne związane z internetem,
    nawet gdy nie jest się prawnikiem.

    M@kowicze łączcie się !


    Ostatnie wpisy poświęciłem wymiarowi sprawiedliwości i polityce; a jeszcze kończyłem tekst Temida jest kobietą (który wciąż się rozbudowuje); no i zrobiło się bardzo poważnie na blogu. I tak sobie pomyślałem, jakby to było fajnie, gdyby o prawie (czyli o całej sferze życia społecznego) mogli decydować M@kowicze (dla niewtajemniczonych M@kowicz = Internauta uznający wyższość Mac’a nad PC’etem a OS X’a nad Windows’em).

    Sklep z iM@czkami

    🙂

    Przestępstwo wnioskowe i zasada „owoców zatrutego drzewa”.


    W związku z akcją Policji wobec studentów jednego z poznańskich akademików podejrzanych o piractwo komputerowe, powstaje pytanie, czy Policja dysponowała wnioskiem o podjęcie ścigania , czy też dysponowała jedynie „zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa”.
    Jeżeli nie było wniosku, powraca problem zasady „owoców zatrutego drzewa” i obowiązywania tej zasady w polskiej procedurze karnej.

    W polskim prawie nie obowiązuje zasada „owoców zatrutego drzewa”. Innymi słowy – dowód uzyskany niezgodnie z przepisami nadal jest dowodem i powinien być przez sąd oceniony. Są na to przykłady również w niedawnym orzecznictwie, które odnosi się do „owoców zatrutego drzewa”. Wyrok SA w Katowicach z dnia 27 maja 2004r., sygn. II Aka 160/04: „Koncepcja „owoców zatrutego drzewa”, na która sąd I instancji się powołał, znajdująca oparcie w tzw. formalnej teorii dowodów, nie została przyjęta w polskim procesie karnym, gdzie obowiązuje zasada swobodnej oceny dowodów. Ta właśnie zasada nakłada na sąd obowiązek dokonania oceny wszystkich dowodów zgodnie z dyrektywami zawartymi w art. 7 k.p.k. (…) Przeprowadzenie w sposób ewidentnie wadliwy czynności okazania oskarżonego z udziałem osób przybranych – znanych świadkom dokonującym rozpoznania, nie zwalniało sądu merytorycznego od obowiązku dokonania oceny wiarygodności tego dowodu i przydatności dla czynionych ustaleń faktycznych”.

    cyt. za Prawo.VaGla

    Jednakże stosunek polskich sądów do zasady „owoców zatrutego drzewa” może się zmienić, po głośnym orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie, podtrzymującym decyzję o uchyleniu aresztu tymczasowego wobec Dr. Mirosława G. Sąd wyraźnie stwierdził, że zebrane w toku postępowania przygotowawczego dowody, zostały pozyskane nielegalnie i nie mogą myć dowodami a nawet przesłąnkami do zastosowania aresztu tymczasowego. Oby polskie sądy – wobec działań organów ścigania w ostatnim czasie, inspirowanych polityką ministerstwa sprawiedliwości – przyjęły tę zasadę za obowiązującą. Poprawiłoby to z jednej strony poczucie bezpieczeństwa obywateli wobec nielegalnych działań Policji, z drugiej – w dłuższej perspektywie – poprawiło jakość pracy Polcji i procesu karnego.

    jmm

    Zobacz:

     

    In Polish law does not apply to the „poisoned fruit trees.” In other words – evidence obtained contrary to the laws is still evidence, and should be reviewed by the court. Are also examples in the recent case law, which refers to „the fruits of poisonous tree.” Judgement in Katowice on 27 May 2004., Ref. Aka II 160/04: „The concept of ‚poisoned fruit trees,” on which the court of first instance is called, located in the so-called base. Formal theory of evidence, was not adopted in the Polish criminal trials, where the principle of free assessment of evidence. It is this principle requires the court is required to evaluate all the evidence in accordance with the directives contained in the Articles. 7 (…) Conduct Code of Criminal Procedure in a manner manifestly flawed presentation of defendant’s activities with the participation of foster – known witnesses dokonującym diagnosis, the court should not remove content from the obligation to assess the credibility of the evidence and usefulness to the factual findings made. „
    Go to corporate website

    Poradnik Apple OSX Tiger – Pawła Nowaka


    Ponieważ ten blog przeznaczony jest nie tylko dla M@kowiczów, którzy o poradniku Pawła już zapewne wiedzą; ale także dla prawników, polecam wszystkim, którzy przesiedli się na Maczka, albo zamierzają to zrobić. Poradnik napisany jest językiem ogólnie zrozumiałym (nie trzeba mieć studiów informatycznych żeby z niego z pożytkiem korzystać) Właśnie pobrałem i czytam. 🙂

    Drodzy Koledzy prawnicy, jak się na stronie Web pokazuje tekst niebieski (albo czerwony), to gdy się w niego kliknie przejdzie się na stronę, o której tekst traktuje. To się nazywa link. Poradnik Pawła można kupić tutaj.

    Sklep z iMaczkami