Archiwa miesięczne: Grudzień 2007

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU


Na Nowy Rok 2008 wszystkim Kolegom Adwokatom i wszystkim prawnikom życzę aby nie musieli przeżywać tego, co musiał przeżywać patron adwokatów, moralistów i spowiedników św. Alfons

Alfons Maria Liguori (ur. 27 września 1696 w Marianella koło Neapolu, zm. 1 sierpnia 1787 w Pagani koło Neapolu), włoski duchowny katolicki, biskup i doktor Kościoła, święty. Patron adwokatów, spowiedników i moralistów. Syn neapolitańskiego arystokraty, był niezwykle uzdolniony w dziedzinie literatury, malarstwa i muzyki. Jego kolędy są do dziś popularne we Włoszech.

Gdy ukończył 16 lat zdobył podwójny doktorat z prawa świeckiego i kościelnego. Będąc cenionym adwokatem, w wyniku uknutej intrygi, przegrał prowadzony proces sądowy; po kilku latach praktyki adwokackiej, zniechęcony przekupstwem w sądownictwie, porzucił adwokaturę a boleśnie zraniony nieuczciwością ludzką, wstąpił do seminarium i w wieku 30 lat został księdzem. Postanowił poświęcić się bez reszty Bogu i ludziom.

Natomiast potencjalnym klientom – czyli wszystkim – życzę aby nie musieli korzystać w bieżącym roku z usług adwokatów 🙂

😉
😉

Reklamy

Reforma prokuratury


Minister sprawiedliwości Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, ogłosił w połowie grudnia założenia reformy prokuratury. Zasadniczym elementem tej „rewolucji w prokuraturze” jest rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Zapowiedź takiej zmiany znalazła się w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej (chociaż opublikowany w okresie wyborów program PO, nie eksponował tej zmiany). Można śmiało postawić tezę, że rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości od funkcji Prokuratora Generalnego – od dawna postulowane przez środowiska prawnicze – będzie jedyną zasługą byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Wyczyny tego polityka, zwłaszcza w końcowej fazie sprawowania urzędu ministra sprawiedliwości, unaoczniły wszystkim, także nie-prawnikom, konieczność takiej zmiany. I dobrze, że minister Zbigniew Ćwiąkalski, niejako „z marszu” zapowiedział rozdzielenie tych funkcji.

 
 

Zapowiedziana przez ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego reforma prokuratury, obejmuje:

  • rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego
  • likwidację Prokuratury Krajowej
  • likwidację prokuratur apelacyjnych
  • powołanie Prokuratury Generalnej
  • wybór Prokuratora Generalnego przez Prezydenta Rzeczypospolitej spośród dwóch kandydatów zgłoszonych przez Sejm.
  • Każdy z elementów tej reformy jest godzien pochwały. Jednakże przedstawione propozycje pozostawiają pewien niedosyt. Nie chciałbym aby przedstawione przeze mnie uwagi, traktowane były jako krytyka koncepcji przedstawionej przez ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego; a raczej aby traktowane były jako głos w dyskusji o reformie wymiaru sprawiedliwości.

    Wydaje się, że przedstawione propozycje są – tak jak zawsze dotychczas bywało – jedynie cząstkową reformą pewnego fragmentu szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości i nie są osadzone w szerszej wizji reformy całego systemu. Możliwe, że ministerstwo sprawiedliwości pracuje nad taką wizją a jedynie potrzeba chwili spowodowała, że zaprezentowano wyłącznie koncepcję reformy prokuratury.Prokuratura – podobnie zresztą jak i adwokatura – nie powinny być traktowane jako byty samodzielne w systemie organów ochrony prawnej. Reformowanie prokuratury musi być powiązane z reformą sądownictwa. Jeśli poważnie traktować akceptowany przez wszystkie środowiska postulat swobodnego przepływu kadr między sądownictwem, prokuraturą i adwokaturą; wyrażający się w haśle, że zawód sędziego powinien być ukoronowaniem kariery prawniczej, to konieczna jest zmiana Prawa o ustroju sądów powszechnych w kierunku zmiany kompetencji i składu osobowego kolegiów sądów apelacyjnych i okręgowych. W skład tych kolegiów nie powinni wchodzić wyłącznie sędziowie a na równi sędziowie, prokuratorzy i adwokaci (taką zmianę nazywam zasadą instytucjonalnej solidarności środowisk prawniczych). Jedynie przyznanie środowiskom prokuratorów i adwokatów realnego wpływu na pracę sądów wyeliminowałoby z polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości sędziowski korporacjonizm a zarazem uzasadniałoby wprowadzenie jednolitych zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej przedstawicieli poszczególnych zawodów prawniczych, poprzez powołanie przy sądach apelacyjnych komisji (czy też wydziałów) etyki zawodów prawniczych jako sądu drugiej instancji od wyroków dyscyplinarnych sądów korporacyjnych.

    Warto pamiętać, że w czasach PRL’u, funkcja Prokuratora Generalnego była niezależna od funkcji Ministra Sprawiedliwości, a mimo to prokuratura była jedną z najbardziej „upolitycznionych” instytucji Państwa (i właśnie to „upolitycznienie” było uzasadnieniem dla połączenia funkcji Ministra Sprawiedliwości z funkcją Prokuratora Generalnego). Aby wymiar sprawiedliwości stał się rzeczywistą trzecią władzą, musi być niezależny od innych władz, przy czym żadne środowisko prawnicze (w tym sędziowskie w szczególności) nie może mieć w ramach systemu uprzywilejowanej pozycji, zaś poszczególne środowiska – dla realizacji swych funkcji – winny być ze sobą powiązane i wzajemnie od siebie zależne; tylko taka struktura szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości zapewni mu rzeczywistą niezależność przy zachowaniu wewnętrznej funkcji kontrolnej.

    Zapowiadając reformę prokuratury, minister Zbigniew Ćwiąkalski nie wspomina nic o przywróceniu polskiej procedurze karnej instytucji sędziego śledczego. Jedynie przywrócenie tej funkcji zapewni polskiemu procesowi karnemu – na etapie postępowania przygotowawczego – rzeczywistą niezależność od nacisków politycznych.

    Pośpiech jest złym doradcą. O ile można zrozumieć – po wybrykach byłego ministra sprawiedliwości – chęć niezwłocznego oddzielenia funkcji Prokuratora Generalnego od funkcji Ministra Sprawiedliwości, to jednak można przewidzieć dla takiej ustawy dłuższy okres vacatio legis i przewidzieć wejście w życie przepisów reformujących prokuraturę z dniem rozpoczęcia się kadencji nowo wybranego Prezydenta RP. Z jednej strony takie rozwiązanie pozbawiłoby oponentów argumentu fasadowości przepisu o wyborze Prokuratora Generalnego przez Prezydenta RP (spośród dwóch kandydatów zgłoszonych przez Sejm), z drugiej wyłączyłoby ewentualny zarzut niekonstytucyjności przepisu o powoływaniu Prokuratora Generalnego przez Prezydenta (skoro Prezydent uzyskuje takie uprawnienie w toku kadencji a przy jego wyborze, wyborca nie miał świadomości udzielenia Prezydentowi uprawnienia wyboru Prokuratora Generalnego, zarzut taki może się pojawić). Założenie, że przepisy o relacji między Prezydentem RP a prokuraturą (prokuratorem Generalnym) wchodzą w życie wraz z rozpoczęciem się kolejnej kadencji prezydenckiej, pozwoliłoby na rozszerzenie uprawnień Prezydenta RP w stosunku do prokuratury, chociażby w sferze nadzoru. (cdn)

    Jacob Zuma – kandydat na Prezydenta Republiki Południowej Afryki


    PONIŻEJ ZDJĘCIA ARTYKUŁ Z 23.XII.2007 r.

    PRZECZYTAJ ARTYKUŁY O AKTUALNEJ SYTUACJI POLITYCZNEJ W RPA
    21.10.2008 r. PREZYDENT RPA Thabo MBEKI, ZŁOŻYŁ LIST DYMISYJNY. JAKOB ZUMA WYGRAŁ POLITYCZNĄ RYWALIZACJĘ Z MBEKIM.

    Czytaj:
    Thabo Mvuyelwa Mbeki i sprawa Jacoba Zumy [artykuł z 22.10.2008 r.]
    Niepokojące wiadomości z RPA – [artykuł z 21.10.2008 r.]
    Tymczasowy Prezydent RPA Kghalema Motlanthe (video) – [artykuł z 26.09.2008]

    Jacob Zuma – kandydat na Prezydenta RPA
     

    Jeden z legendarnych bojowników o zniesienie apartheidu może stanąć przed sądem. Prokuratura ogłosiła, że oskarży go o korupcję. Cios jest tym bardziej bolesny, że kilka dni temu Jacob Zuma wygrał wybory na przywódcę Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), co otworzyło mu drogę do prezydentury. Zarzuty dotyczą afery sprzed ośmiu lat. Jako wiceprezydent Zuma miał wówczas przyjąć kilkaset tysięcy dolarów łapówki od francuskiego koncernu zbrojeniowego. Za tę samą sprawę do więzienia trafił już jego najbliższy doradca.– Zebraliśmy już wystarczającą ilość dowodów, żeby przedstawić je przed sądem. Decyzję o wniesieniu oskarżenia podejmiemy niezwłocznie – ogłosił wczoraj szef prokuratury RPA Mokotedi Mpshe. Wiadomość ta wywołała oburzenie wśród licznych zwolenników charyzmatycznego polityka.  Uważają oni, że sprawa została sfabrykowana przez jednostkę policyjną Skorpiony, założoną przez głównego rywala Zumy prezydenta Thabo Mbekiego. To właśnie jego Zuma pokonał podczas zjazdu ANC, zapewniając sobie nie tylko szefostwo partii, ale praktycznie prezydenturę (kadencja Mbekiego kończy się w 2009 roku).Jeżeli 65-letni Zuma zostanie skazany, będzie musiał zrezygnować z ambitnych planów. Obserwatorzy podkreślają jednak, że Zuma już wielokrotnie wychodził obronną ręką z poważnych tarapatów. Dwa lata temu, gdy w związku z oskarżeniami o korupcję pozbawiono go stanowiska wiceprezydenta, wydawało się, że jego kariera dobiegła końca. Podobnie mówiono w zeszłym roku, gdy polityk stanął przed sądem oskarżony o gwałt na chorej na AIDS, młodszej o 30 lat przyjaciółce rodziny.Za każdym razem sądy przychylały się jednak do wersji wydarzeń Zumy. Nie zaszkodziło mu nawet ujawnienie listu pożegnalnego jednej z czterech żon, która w 2000 roku popełniła samobójstwo. W liście opisała „24 lata piekła”, jakim miało być ich małżeństwo. 

     

    żródło: Rz 

     

     

     

    Prysznic zabezpieczeniem przed AIDS


    Po powrocie z Afryki, przed regularnym komentowaniem wydarzeń prawno-politycznych w Polsce, chciałem przybliżyć czytelnikom tego bloga społeczno polityczne problemy Południowej Afryki. W portalu Gazety Wyborczej ukazała się doskonała analiza południowoafrykańskiej kampanii przed wyborami prezydenckimi, autorstwa Wojciecha Jagielskiego. Pozwalam sobie ten tekst zacyotwać w całości.

    Charyzmatyczny populista Jacob Zuma został nowym przywódcą Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Stał się tym samym faworytem wyborów prezydenckich w 2009 r. i przyczyną najpoważniejszego od lat kryzysu politycznego w RPA.W rozstrzygniętych we wtorek wieczorem wyborach na szefa rządzącej partii Zuma wywodzący się z najliczniejszych w Południowej Afryce Zulusów zdobył dwa razy więcej głosów niż urzędujący prezydent Thabo Mbeki należący do dominującego w Kongresie ludu Khosa. Także proponowani przez niego kandydaci do kongresowych władz pokonali faworytów Mbekiego stawianego przez Zachód jako wzór dobrego afrykańskiego przywódcy. 

    Wyborcza porażka z Zumą jest dla dumnego i wyniosłego Mbekiego gorzkim upokorzeniem – dwa lata temu ten sam Mbeki wyrzucił Zumę z posady wiceprezydenta. 

    Ulica kocha Zumę

    Teraz Zuma jest niemal murowanym faworytem w walce o sukcesję po Mbekim. Odkąd Afrykański Kongres Narodowy (ANC) wygrał w 1994 r. pierwsze wolne wybory, które zamknęły epokę panowania białych i ustroju apartheidu, prezydentami RPA są wyłącznie przywódcy Kongresu (głowę państwa wybiera zdominowany przez ANC parlament). W 1994 r. został nim Nelson Mandela, a w 1999 r. Thabo Mbeki, który rządzi już drugą kadencję i nie może ubiegać się o kolejną elekcję w 2009 r.

    Mbeki, nie znosząc Zumy i uważając, że jako nieodpowiedzialny populista i prostak zmarnuje wszystko to, co przez ostatnich 13 lat zbudował jako prezydent i wiceprezydent (u Mandeli), chciał pozostać za wszelką cenę szefem Kongresu, by nie dopuścić Zulusa do władzy.Wszystko nadaremnie. Uwielbienia południowoafrykańskiej ulicy dla Zumy nie zmniejszyły nawet oskarżenia i sprawy sądowe o gwałt i korupcję. Przeciwnie – każde nowe zarzuty wobec Zulusa biedota, której los od upadku apartheidu poprawił się tylko w niewielkim stopniu i która miała już dość czekania na lepsze czasy, uznawała za intrygę Mbekiego pragnącego wykluczyć rywala.To właśnie arogancja Mbekiego i jego dbałość wyłącznie o elity stały się przyczyną jego druzgoczącej klęski. Wystąpiła przeciwko niemu nawet Liga Kobiet ANC, mimo że Mbeki obiecywał, iż następnym prezydentem RPA powinna być kobieta (faworyzował eks-żonę Zumy, szefową dyplomacji Nkosazanę Dlamini-Zumę). Liga Kobiet wolała oskarżanego o gwałt Zumę.

    Do końca prezydenckiego panowania zostały Mbekiemu jeszcze dwa lata i z całą pewnością wykorzysta je, by udaremnić Zumie marsz po władzę. Przeciwko Zulusowi wciąż toczy się sprawa o łapówkarstwo, którego miał się dopuścić jako wiceprezydent kraju. Jeśli sąd uzna go za winnego korupcji, będzie musiał wycofać się z wyścigu po prezydenturę. Sam zresztą to obiecuje. Aby jednak ratować Zumę przed sądem, jego zwolennicy zrobią wszystko, by ubezwłasnowolnić Mbekiego oraz wymusić na nim wcześniejsze zrzeczenie się urzędu prezydenta i ogłoszenie przedterminowych wyborów.

    Prezydent kontra partia?

    Rywalizacja między pałacem prezydenckim i kwaterą główną ANC może zburzyć stabilizację polityczną, jaką cieszy się RPA od upadku apartheidu, a nawet doprowadzić do rozłamu w rządzącej partii. To zaś może zaszkodzić gospodarczej koniunkturze kraju, najlepszej od pół wieku. Choć Zuma zapewnia, że pod jego rządami polityka gospodarcza południowoafrykańskiego rządu się nie zmieni, zagraniczni inwestorzy nie ufają jego pazernym na władzę i przywileje współpracownikom. Jeden z nich, współoskarżony o korupcję wraz z Zumą, został już skazany na kilkanaście lat więzienia. Zająwszy ministerialne posady, mogą ubezwłasnowolnić Zumę i potraktować ten najbogatszy kraj Afryki jak prywatny folwark. Inwestorzy obawiają się też rachunków wdzięczności, jakie Zuma jako prezydent będzie musiał spłacić komunistom i związkowcom za ich poparcie w walce o władzę z Mbekim.

    Polityczny klincz, w jaki mogą wkrótce wpaść prezydent i szef rządzącej partii, sprawia, że zwycięzcą w wyścigu o władzę może okazać się ktoś trzeci, możliwy do zaakceptowania przez oba wrogie obozy. Taki kompromisowy kandydat uratowałby ANC przed niebezpiecznym rozłamem, a kraj przed przewlekłym politycznym kryzysem, który zagraża stabilizacji na całym południu Afryki. „Wystarczy że w RPA ktoś kichnie, a zaraz całe południe Afryki łapie katar” – mawia się w Johannesburgu, Pretorii i Kapsztadzie.

    Pogodzi ich Sexwale?

    Do roli tego trzeciego, który pogodzi dwóch dzisiejszych rywali, najwyraźniej sposobi się Tokyo Sexwale, jeden z najpopularniejszych polityków ANC, faworyt Nelsona Mandeli i były więzień polityczny. Obawiając się go, Mbeki odsunął go od polityki i popchnął w wielki biznes, gdzie jako przedstawiciel powstającej czarnoskórej elity miał przysługiwać się ustrojowej transformacji. Sexwale zbił fortunę i dziś zalicza się do najbogatszych ludzi kraju. W przeciwieństwie jednak do Mbekiego wciąż potrafi znaleźć wspólny język z mieszkańcami ubogich czarnych osiedli, gdzie trwała rewolucja przeciwko apartheidowi, a gdzie po zwycięstwie wciąż nie dotarły jego owoce. W walce między Mbekim i Zumą Tokyo Sexwale poparł taktycznie Zulusa, zdobywając sobie aplauz jego zwolenników. Dodatkowy szacunek i poklask zyskał, wycofując się z walki o kierownicze stanowisko w partii na rzecz kobiety, bo od lat popiera polityczny awans żeńskiej części społeczeństwa.

    Gdyby Zuma został skazany za korupcję lub w jakikolwiek inny sposób zmuszony do wycofania się z walki o prezydenturę, Sexwale, cieszący się miłością ulicy i zaufaniem wielkiego kapitału, byłby doskonałym kandydatem na następnego prezydenta RPA. 

     Źródło: Gazeta Wyborcza

    Dodajmy jeszcze „pikantną” charakterystykę Zumy.

    Skazany przez sąd pierwszej instancji za gwałt i uniewinniony w wyższej instancji (sąd wyższej instancji złożony wyłącznie z sędziów czarnoskórych), Zuma udzielał wywiadu.
    Ponieważ – mimo uniewinnienia od zarzutu gwałtu – proces wykazał, że Jacob Zuma miał pozamałżeński stosunek z młodszą od siebie o 30 lat przyjaciółką rodziny, chorą na AIDS, dziennikarz zapytał kandydata na prezydenta:

    – czy nie obawiał się Pan zarażenia AIDS’em ???

    Jacob Zuma odpowiedział pewnie:

    – nie, bo się zabezpieczyłem !

    – a w jaki sposób ??? – zpytał dociekliwy dziennikarz.

    wziąłem prysznic ! – odpowiedział kandydat na prezydenta najbogatszego kraju Afryki. 

    jmm 

    Mój pierwszy Mac


    Paweł Nowak – M@kowicze doskonale znają appleblog.pl – zaprasza na stronę mojpierwszymac.pl, która ma być bazą pytań i odpowiedzi dotyczących problemów z jakimi mogą spotkać się początkujący i zaawansowani użytkownicy Mac’ów. Nowa strona jest bardzo przejrzysta i „mac’owa”. A jak potrzebna, wiem to po sobie, bo używam iMac’a raptem pół roku i zdarzało mi się „zawracać głowę” Pawłowi prywatnymi e-Mailami, niekiedy w podstawowych sprawach. Gratulacje dla wszystkich autorów strony.
     

    Pierwszy komentarz po urlopie


    Niemal czterotygodniowy urlop w Afryce spowodował, że z niezbyt wielką chęcią wracam do komentowania bieżących spraw prawno-politycznych.Tak się złożyło, że moja nieobecność w Polsce przypadła na pierwsze tygodnie działania nowego rządu i nowego ministra sprawiedliwości. Po powrocie trafiłem akurat na „przesłuchanie” Ministra Ćwiąkalskiego, przez Sejmową Komisję Sprawiedliwości i Praw Cłowieka. Zaraz potem ujawniono informację, że Pan Minister Ćwiąkalski chce w Strasburgu ugody między Polską a drem Mirosławem G. co spotkało się z atakiem i krytyką ze strony byłego ministra sprawiedliwości Pana Zbigniewa Ziobry.

    Odczucia i ocena  zamierzeń resortu w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości, jest z mojej strony niezbyt pozytywna i wymaga bardzo dokładnej analizy (dlatego proszę moich wiernych czytelników jeszcze o kilka dni cierpliwości).Podobnie niejednoznaczna jest z mojej strony ocena propozycji ugody z drem Mirosławem G. Mimo, że jestem w tym sporze po stronie dra Mirosława G. i uważam (zresztą w swoim czasie o tym pisałem), że wypowiedzi Pana Zbigniewa Ziobro w tej sprawie miały charakter przestępczy, ugoda nie wydaje mi się najszczęśliwszym rozwiązaniem. Chociaż wyrok przeciwko Polsce z wniosku Dra Mirosława G. może być surowszy niż warunki ugody; sądzę, że właśnie wyrok – nawet wobec wysokiego prawdopodobieństwa przegranej przez Polskę – miałby znacznie większą wartość oddziaływania na postępowanie polskich polityków i wytrąciłby Zbigniewowi Ziobrze „argumenty”. Co więcej wyrok mógłby stanowić podstawę (czego nie będzie mogła stanowić ugoda), do postawienia Zbigniewa Ziobro przed Trybunałem Stanu – co mu się słusznie należy.

    Pogłębione komentarze obu spraw zamieszczę w ciągu kilku dni.jmm 

    Pożegnanie z Afryką


    Minęły cztery tygodnie pobytu w Afryce. Pierwsza dekada grudnia i w szopingach zaczyna się już przedświateczny szał sprzedawania i kupowania. Noworoczna szopka i choinka w afrykańskiej temperaturze to miły akcent zakończenia naszej podróży.