Archiwa miesięczne: Luty 2008

Pierwszy spór kompetencyjny przed Trybunałem Konstytucyjnym


Jak podaje dzisiaj Rzeczpospolita w artykule Marka Domagalskiego Odmową nominacji zajmie się Trybunał:

Głośny spór o to, czy prezydent może odmawiać nominacji sędziego zgłoszonej mu przez Krajową Radę Sądownictwa, zbada Trybunał Konstytucyjny

Wniosek o rozwiązanie tego sporu kompetencyjnego skierował w czwartek do TK pierwszy prezes Sądu Najwyższego Lech Gardocki. To pierwszy przypadek skorzystania z tej drogi pod rządami obowiązującej od ponad dziesięciu lat konstytucji.
Zgodnie z jej art. 189 to Trybunał rozstrzyga spory kompetencyjne między konstytucyjnymi organami państwa. Do wystąpienia z takim wnioskiem legitymowany jest m.in. pierwszy prezes SN. Zainicjowała go natomiast KRS.
Do sporu kompetencyjnego dochodzi wówczas, gdy dwa lub więcej centralne organy państwa uznają się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy (spór kompetencyjny pozytywny) albo gdy oba te organy uznają się za niewłaściwe do jej rozstrzygnięcia (spór kompetencyjny negatywny).
W tym wypadku mamy do czynienia z tym pierwszym – tak uważa pierwszy prezes SN i KRS. Choć we wniosku napisano, że chodzi o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem RP a KRS „w zakresie dotyczącym kompetencji do opiniowania kandydatów na stanowisko sędziego”, wiadomo, że nie o samo opiniowanie chodzi, że za opiniowaniem (negatywnym) stoją odmowy nominacji sędziowskich.
„Zachowanie prezydenta RP narusza art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy o KRS wyrażający uprawnienie do rozpatrywania i oceny kandydatów na sędziów wyłącznie KRS – napisał w uzasadnieniu wniosku do TK pierwszy prezes SN. – Można je również uznać za naruszenie art. 186 ust. 1 konstytucji, ponieważ w ten sposób ogranicza wykonywanie spoczywającego na KRS konstytucyjnego obowiązku stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, i za niezgodne z zasadą podziału władz”.
Na razie zdarzyło się to tylko raz – i to też był w Polsce precedens, w każdym razie do tej pory o takich odmowach publicznie nie mówiono.
Chodzi o dziewięć osób, wobec których w sierpniu zeszłego roku prezydent Lech Kaczyński „nie skorzystał z prawa powołania”, jak informowała jego kancelaria. Pięcioro to asesorzy, którzy aspirowali do stanowisk sędziego rejonowego, a czworo miało awansować z sądów rejonowych do okręgowych: troje w Warszawie, reszta w innych miastach (postanowienie prezydenta zawiera Monitor Polski z 16 stycznia br.). Osoby te, aby uzyskać nominację, musiałyby ponownie przechodzić całą procedurę (zresztą bez gwarancji sukcesu). Zainteresowani nie dali za wygraną i zapowiedzieli akcje prawne (szerzej: „Dziewięciu sędziów zasypie prezydenta skargami”, „Rz” z 12 grudnia 2007 r.).
W sprawę sędziów zaangażowała się KRS.
– Pan prezydent traktuje swoje uprawnienie jako prerogatywę, czyli możliwość powoływania i niepowoływania sędziów. My stoimy na stanowisku, że prezydent sędziów powołuje na nasz wniosek – powiedział „Rz” sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS. – Uważamy, że prezydent nie ma prawa oceny sędziów, reprezentuje bowiem władzę wykonawczą, która może kierować się także kryteriami politycznymi, a to byłoby niedobrze. Dobrze natomiast, że Trybunał rozstrzygnie spór – w każdym wypadku będzie jasność.

Ciekawe jakie będa konsekwencje polityczne ewentualnego stwierdzenia przez Trybunał Konstytucyjny, że Prezydent RP nie ma kompetencji do odmowy powołania na stanowisko sędziego osoby zgłoszonej przez Krajową Radę Sądownictwa ?

Takie rozstrzygnięcie będzie bowiem oznaczało, że Prezydent naruszył Konstytucję. I nie było to jakieś naruszenie przypadkowe, nieświadome, nieistotne. Cała sekwencja zdarzeń prowadzi bowiem do wniosku, że Prezydent RP Lech Kaczyński od samego początku tej sprawy, działał ze świadomością możności naruszenia Konstytucji i Konstytucję chciał naruszyć.

Czytaj:
I po sprawie – odrzucenie wniosku I Prezesa SN
Druga skarga kompetencyjna

Reklamy

Strajk prokuratorów – infantylny protest.


Siedzi farmer irlandzki na ganku i płacze.
Pyta go przechodzący anioł:
– Czemu ty płaczesz farmerze irlandzki ?
A farmer mu odpowiada:
– Płaczę bo mam sto owiec a mój sąsiad ma ich dwieście.
– A czego ty byś chciał irlandzki farmerze ? – pyta anioł.
– A też bym chciał mieć dwieście owiec aniele, mieć więcej pracy ale i więcej dochodu i życie lepsze.
– To nie mazgaj się – mówi anioł – weź się do roboty, żyj oszczędnie, dokup owiec i będziesz miał tyle co sąsiad.

Wędruje anioł dalej po Europie; patrzy a tu siedzi holenderski bamber przed chatą i płacze.
– A czemuż to płaczesz bambrze jeden ? – pyta anioł.
– Bo widzisz aniele, mam sto krów a sąsiad ma dwieście, to mi żal i płaczę.
– A czegóż byś ty chciał bambrze holenderski ?
– A chciałbym też mieć dwieście krów – mówi bamber, zastanawiając się czy jest bambrem holenderskim czy niemieckim – mieć więcej pracy, więcej dochodu a i życie lepsze.
– To przestań mi ty ryczeć, bierz się do roboty, inwentarz oporządź, żyj oszczędnie a i krów ci przybędzie i będziesz miał tyle co sąsiad.

Udzielając tak mądrych rad, wędruje anioł na wschód, patrzy…
… a tu na przyzbie polski chlop siedzi i płacze wniebogłosy.

– A czemuż to płaczesz chłopie polski ? – pyta zatroskany anioł.
– Płaczę mój aniele, płaczę – żali się chłop – bo ja mam pięć świń a sąsiad ma dziesięć.
– Pewnie byś mój chłopie – zgaduje anioł – też chciał mieć dziesięć, mieć więcej pracy, ale i dochód większy i życie lepsze ?
– Skądże mój ty aniele – mówi roztropnie chłop – ja bym chciał, żeby sąsiadowi pięć świń zdechło !!!

Usiadł anioł na przyzbie obok polskiego chłopa i płaczą obaj.

Niebywałe. Prokuratorzy zastrajkowali. Już samo pojęcie „strajk prokuratorów” budzi grozę. Wszak prokuratorzy maja być strażnikami prawa. Prokuratura jest służbą publiczną. Pracownikom służb publicznych strajkować nie wolno. Ale… kto oskarży prokuratorów (?), skoro strajkują !

Dla ścisłości: strajk prokuratorów jak na razie polega na tym, że na jeden dzień prokuratorzy wzięli wolne. Najciekawsze są jednak motywy jakimi kierowali się prokuratorzy podejmując protest. Wiadomo, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewni chodzi o pieniądze. Otóż nie !!! Prokuratorzy nie domagają się wyższych zarobków. Postępują w sposób identyczny jak ów chłop polski z dowcipu o chłopskich sąsiadach. Po prostu prokuratorzy strajkują bo nie zgadzają się na to aby sędziowie zarabiali więcej od nich. Obłęd !

Jednakże strajk prokuratorów pokazuje jak trudną i delikatna materią jest reformowanie wymiaru sprawiedliwości. Otóż w rzeczywistej wizji zreformowanego wymiaru sprawiedliwości sędzia powinien zarabiać nie tylko „nieco” więcej niż prokurator ale po prostu dziesięciokrotnie więcej jeśli nie jeszcze więcej. Zarobki sędziego powinny być bardzo wysokie. Sędziego ! Nie urzędnika przebranego w togę z fioletowymi wypustkami. A sędziowie do roli takich urzędników sami się sprowadzili.

Gdybyśmy założyli, że reformowanie wymiaru sprawiedliwości jest procesem długotrwałym i pokazali wizję reformy, w której zawód sędziego jest istotnie koroną zawodów prawniczych a nie czczym hasłem; gdyby rozdzielając funkcję prokuratora generalnego od funkcji ministra sprawiedliwości i likwidując prokuratury apelacyjne nie zrezygnowano z instytucji sędziego śledczego i zaproponowano objęcie funkcji sędziego śledczego dotychczasowym prokuratorom apelacyjnym – może wówczas nie byłoby tak infantylnego protestu prokuratorów

Ale aby reformować wymiar sprawiedliwości trzeba mieć wizję. Wizję i ideę. Ideę i charyzmę. A tego – niestety – Pan Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie ma.

Realizując absolutnie słuszny postulat rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości oraz likwidacji prokuratur apelacyjnych (obecnie nikomu do niczego nie potrzebnych), Pan Minister Zbigniew Ćwiąkalski zaproponował rozwiązanie, które nie jest osadzone w szerszej wizji reformy wymiaru sprawiedliwości. I dlatego nic z tego nie wyjdzie.

A prokuratorzy… Jak już przestaną brać wolne, mogą sobie jeszcze zapłakać.

Grafika na sobotę


 

Szanowni Państwo, pomóżcie w usprawnieniu portalu MacLawye®. Wypełnijcie krótką internetową ankietę, która pomoże mi w pracy nad ulepszeniem portalu. Wystarczy KLIKNĄĆ TUTAJ albo w obrazek poniżej. Wypełnienie ankiety, w której jest jedynie dzisięć pytań nie zajmie Wam więcej niż minutę.



© by Hanna Styczyńska
„La Dance d’hereuse” – lany akryl, technika autorska.

 

 

 

Rząd, bezrząd i nierząd


Polska nierządem stoi,

to niezbyt pochlebne dla Polski staroszlacheckie porzekadło przypomniało mi się po przeczytaniu wypowiedzi Zbigniewa Ziobro w odpowiedzi na doniesienia prasowe o niszczeniu dokumentów w gabinecie politycznym byłego ministra za jego kadencji.

– To było 100 dni bezrządu, a nie rządu – mówi Zbigniew Ziobro o studniówce gabinetu Donalda Tuska. Były minister sprawiedliwości odpiera zarzuty o rzekomym niszczeniu w jego ministerstwie dokumentów: – To pic na wodę.

Przez 100 dni wymiar sprawiedliwości pracował normalnie. Faktem jest, że w Polsce pod pojęciem „normalnej” pracy wymiaru sprawiedliwości nic dobrego rozumieć nie można. Sądy pracowały jak zwykle, czyli opieszale. Postępowania przygotowawcze zaczynały sie i kończyły jak zwykle. Areszty tymczasowe stosowane były bez umiaru i potrzeby.

Pan Minister Zbigniew Ćwiąkalski pracował nad słuszną ustawą o rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości; ale wskutek braku całościowej koncepcji reformy wymiaru sprawiedliwości, odstąpienia od wprowadzenia do polskiego systemu prawa karnego instytucji sędziego śledczego, stworzył projekt ustawy nie do przyjęcia.

Nic jednak nie upoważnia byłego ministra do twierdzenia, że przez 100 dni w miejsce rządu zapanował bezrząd; jeśli już bezrząd zapanował, to w miejsce nierządu jaki reprezentował Zbigniew Ziobro – a to już oznacza postęp.

Na koniec; jak przypomniał niedawno Prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień, powiedzenie: Polska nierządem stoi jest wypaczeniem pełnej treści powiedzenia z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej. – „Polska nie rządem stoi, lecz prawem i obyczajami” – przekonuje profesor. – Tak należy to rozumieć i pisać „nie rządem”, czyli osobno. W owym zwrocie nie chodzi bowiem o to, że nikt w kraju nie respektuje prawa, że panuje anarchia, lecz… odwrotnie: że ważne jest zakorzenione poczucie sprawiedliwości, nie zaś siła władzy wykonawczej.

Innymi słowy, Polska jest silna nie postępowaniem rządu, lecz siłą i mądrością swych obywateli. Warto pamiętać o tych słowach i dziś. A przy okazji zrewidować swą wiedzę ze znajomości powiedzenia Polska nie rządem stoi…

Dlatego nie przejmujmy się zbytnio nieudanymi projektami Ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego i żałosnym wspomnieniem byłego ministra Zbigniewa Ziobry. W Polsce reformy wymiaru sprawiedliwości nie będzie ! I jakoś to będzie.

Podwodny świat Dziekana Andrzeja Reichelta


Z wielką przyjemnością MacLawye® prezentuje adwokatów pozytywnie zakręconych, jak mawiają w Teleexpressie (MacLawye®’a z racji pasji Internetowych i „fajczarskich” też do zbzikowanych adwokatów zaliczono). Przez ponad tydzień w widgecie można było oglądać obrazy z kolekcji Mec. Krzysztofa Szkurata, jedynego adwokata, którego kancelaria jest jednocześnie galerią sztuki.

O tym, że Pan Mec. Andrzej Reichelt, Dziekan Okregowej Rady Adwokackiej w Poznaniu ma bzika na punkcie nurkowania każdy wie. (No, przynajmniej każdy adwokat i aplikant Wielkopolskiej Izby Adwokackiej – a jeśli nie wie, to wiedzieć powinien). 😉

Czytaj dalszą część wpisu i obejrzyj fotogalerię podwodnych zdjęć >>>>

Czy Krajowa Rada Sądownictwa wejdzie w spór kompetencyjny z Prezydentem RP ?


Wszystko wskazuje na to, że Krajowa Rada Sądownictwa nie złoży wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w trybie art. 2 ust. 1 pkt 5 Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i nie wejdzie w spór kompetencyjny z Prezydentem RP w przedmiocie prawa Prezydenta do odmowy powołania zawnioskowanych przez Krajową Radę Sądownictwa osób na stanowiska sędziów (lub sędziów sądów wyższego stopnia).

Sprawa dotyczy 9 osób, wobec których Prezydent RP odmówił ich powołania mimo wniosku Krajowej Rady Sądownictwa. Postępowanie Krajowej Rady w trakcie całego procesu udzielania nominacji nacechowane było od samego początku swoistym asekuranctwem. Proces powoływania zawnioskowanych przez Krajową Radę osób na stanowiska sędziów, w obecnej kadencji prezydenckiej, wzbudza uzasadniony sprzeciw. Wnioski leżą w kancelarii prezydenta miesiącami. Nie obowiązuje żadna kolejność rozpoznawania wniosków. Zawnioskowane na stanowisko sędziów osoby nie wiedzą nic o przebiegu procedury ich powoływania na stanowisko sędziego. Wobec takiej polityki Prezydenta, dylematem jaki rozstrzygała Krajowa rada Sądownictwa była odpowiedź na pytanie: czy list do Prezydenta RP wysłać pocztą za potwierdzeniem odbioru, czy może złożyć osobiście ? Na większość pism wysyłanych przez Krajową Radę Sądownictwa w sprawie polityki powoływania sędziów, Pan Prezydent raczył był nie odpowiadać.

Po poinformowaniu przez urzędnika kancelarii Pana Prezydenta w sierpniu ub. roku, że Prezydent nie skorzysta z przysługującej mu prerogatywy do powołania 9 zawnioskowanych osób, wydawało się, że Krajowa Rada Sądownictwa – zgodnie z jej konstytucyjnym obowiązkiem – wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego ze skargą kompetencyjną. Jak dotąd nic takiego sie nie stało. Co więcej, wydaje się, że wniosek taki złożony nie będzie.

Pan Prezydent a za nim Przewodniczący Krajowej rady Sądownictwa, na konferencji prasowej, stwierdził, że powodem odmowy powołania przez Prezydenta 9 osób, była rzekomo „niespójność orzecznictwa i liczba uchylonych wyroków” w dotychczasowej praktyce orzeczniczej zawnioskowanych asesorów i sędziów. Otóż nazwijmy sprawy po imieniu !!! Orzecznictwo zawnioskowanych na stanowiska sędziów asesorów i sędziów nie odbiega od „spójności” i liczby uchylonych wyroków w relacji do osób, które zostały bez przeszkód powołane na stanowiska sędziów. Powtarzanie przez Przewodniczącego Krajowej rady Sądownictwa „argumentów” Pana Prezydenta jest – w pewnym sensie – akceptacją stanowiska Prezydenta RP. A przecież to właśnie Krajowa rada Sądownictwa, przed złożeniem wniosku o powołanie, miała obowiązek (i zapewne obowiązek ten wykonała) analizy orzecznictwa i liczby uchyleń wyroków wnioskowanych kandydatów na sędziów. Dlaczego zatem Krajowa rada Sądownictwa nie walczy o nominatów, których sama zawnioskowała ? Dlaczego godzi się, aby precedens konstytucyjny w postaci odmowy nominacji osób zawnioskowanych stał się prawem !!!??? I dlaczego Krajowa rada Sądownictwa nie mówi wprost, że 9 osób którym odmówiono powołania na stanowisko sędziego, to osoby, które nie uległy w trakcie orzekania naciskom PiS. Obrona tych osób jest obroną niezawisłości i niezależności sędziów w ogólności; i dlatego niedopuszczalnym jest powtarzanie przez Przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa „argumentacji” Prezydenta RP, która narusza dobre imię i godność 9 osób, którym odmówiono powołania. Każda z 9 osób, którym Prezydent odmówił powołania, powinna- moim zdaniem – wystąpić przeciwko Prezydentowi RP i sędziemu Stanisławowi Dąbrowskiemu o ochronę dóbr osobistych.

Wydaje się, że stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa, jest „nadinterpretacją” art. 53 ust. 1 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym; i Krajowa Rada Sądownictwa do czasu wydania przez Prezydenta RP postanowienia z dnia 3 stycznia 2008 r. o odmowie powołania 9 imiennie wskazanych osób na stanowiska sędziów uważała, że skarga kompetencyjna jest dopuszczalna wobec „zaniechania działania” przez Prezydenta RP, natomiast po odmowie powołania, Krajowej Radzie wniosek o wszczęcie sporu kompetencyjnego nie przysługuje.

Jak podała Rzeczpospolita:

W trakcie pierwszego od lat spotkania Krajowej Rady Sądownictwa z prezydentem udało się przełamać kryzys w dotychczasowych kontaktach. – Atmosfera była dobra, prezydent był otwarty na nasze sprawy – ocenia sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS.
Nie we wszystkich udało się jednak uzyskać kompromis. Tak było np. w sprawie odmowy nominacji dla dziewięciu sędziów. Prezydent traktuje ten przepis jako swoją prerogatywę, czyli możliwość powoływania lub niepowoływania sędziów. Rada natomiast stoi na stanowisku, że prezydent sędziów powołuje na jej wniosek. Żadna ze stron nie dała się przekonać. Być może o sprawie wypowie się Trybunał Konstytucyjny. KRS, która nie ma tu możliwości wystąpienia do TK, zwróciła się do I prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, by sformułowali wniosek do Trybunału o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem a nią w tej sprawie. [Rzeczpospolita 1 lutego 2008 r.]

Krajowa Rada Sądownictwa może – a moim zdaniem ma obowiązek – wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego ze skargą konstytucyjną na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji, mimo że przepis ten mówi o wniosku w przedmiocie zgodności z Konstytucja aktu normatywnego. Jeśli Krajowa Rada uważa, że w oparciu o przepis art. 186 ust. 2 ze skarga kompetencyjna wystąpić do TK nie może, to zawsze może wystąpić z taką skargą poprzez wniosek do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego lub Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego (co zostało zapowiedziane po spotkaniu Krajowej Rady Sądownictwa z Prezydentem).

Nie ulega wątpliwości, że postanowienie Prezydenta RP z dnia 3 stycznia 2008 r. narusza Konstytucję. Ponieważ nikt nie kwapi se z wnioskiem o postawienie Prezydenta RP przed Trybunałem Stanu, zasadne jest domaganie się rozstrzygnięcia przez trybunał Konstytucyjny sporu kompetencyjnego, sprowadzającego się do pytania: czy wniosek Krajowej Rady Sądownictwa o powołanie na stanowisko sędziego określonej osoby, ma dla Prezydenta RP charakter wiążący ? Powołanie przez Prezydenta RP określonej osoby na stanowisko sędziego jest aktem urzędowym i realizacja tzw. prerogatywy prezydenckiej. Czy odmowa powołania ma także znamiona aktu urzędowego będącego realizacja prerogatywy (odmową realizacji prerogatywy), czy tez jest decyzja administracyjną bądź aktem prawnym ?

W aktualnych realiach konstytucyjno-prawnych opowiadam się za stanowiskiem, że postanowienie Prezydenta RP o odmowie powołania 9 imiennie wskazanych osób na stanowisko sędziego ma charakter decyzji (a więc aktu stosowania prawa) jak i charakter normatywny, bowiem jest precedensem konstytucyjnym a jako taki precedens ma charakter źródła prawa konstytucyjnego. Innymi słowy, każda z 9 osób, którym odmówiono powołania, może – moim zdaniem – domagać się od trybunału konstytucyjnego uznania postanowienia z dnia 3 stycznia 2008 r. za niezgodne z Konstytucją RP i nie czekać na stanowisko Krajowej rady Sądownictwa, bo raczej się takiego stanowiska nie doczeka. Natomiast podjęcie przez zainteresowanych próby zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego przepisów o ustroju sądów powszechnych skończy się fiaskiem; mimo, że w sprawę zaangażowane są prestiżowe kancelarie prawnicze.

Memoriae causa scripsi – ze sztambucha asesora (2.)


Janka Nowak
Machina

Często zadaję sobie to pytanie.
Dlaczego posiedzenie w przedmiocie tymczasowego aresztowania jest takim absurdem.
Czy to wina przepisów, ustroju, nas, was, ich?
Myślę, że adwokaci chodzą na te wybitnie jasełkowe posiedzenia z poczuciem z góry klęski. Gdyby dzisiaj przyszło mi zostać pełnomocnikiem, miałabym fatalny nastrój idąc na jakiekolwiek posiedzenie aresztowe. Bo wiem jak to jest od kuchni. A wygląda to tak:
• Step one: – telefon. Wcale go nie chcesz ale wiesz, że zadzwoni. Z pośród tysiąca tak samo brzmiących telefonów z sekretariatu, od petentów, od żony/męża/przyjaciela/przyjaciółki, kuratora, strony z którą przez przypadek cię połączyli, ten jeden brzmi inaczej, i Ty to wiesz. Bo ten telefon oznacza zarwane popołudnie, noc, weekend, pokrzyżowanie planów, frustracje dlaczego tak mało nam płacą, a tyle wymagają, frustrację z tego powodu, że czujesz się sfrustrowany .
• Step two – treść telefonu;
– Pani/Panie Sędzio, mamy tu taką sprawę, czy możemy być za godzinę…. ?
– Pani/Panie Sędzio mamy tu taką sprawę , facet okradł sklep a było to późną nocą, no i widział go świadek Kowalski, który… (tu godzinny referat telefoniczny).
– No cześć. Jestem za godzinę, dosłucham tylko świadka i składam wniosek, wiesz, facet wpadł do sklepu, zresztą powiem ci jak już będę, mam nadzieję, że za godzinę się wyrobimy.
• Step three: wchodzą. Twój czas się kurczy. Wsysa. Zapada. No i te twarze.

Czasem ogarnia mnie złość jak widzę puste oczy, kogoś naprawdę paskudnego. Gdy czuję, że mu to zwisa co się dzieje, a cała jego postać mówi mi : „nic nie wiesz, głupia jesteś. Nigdy się nie dowiesz co naprawdę zrobiłem, a kiedy wyjdę – znowu to zrobię, ale wtedy nie dam się już złapać.” Wtedy oprócz innych uciążliwych demonów budzi się jeszcze poczucie kompletnej bezradności. Pojęcie „syzyfowej pracy”, staje się boleśnie czytelne.
• Step four: trzeba podjąć decyzję; – dla większości z nas jest łatwa.
• Step five : trzeba napisać treść decyzji; – dla większości z nas sekretarki mają już naszykowane gotowe postanowienie, na długo zanim zaczęło się posiedzenie.
Czytaj dalej