Archiwa miesięczne: Czerwiec 2008

Odszkodowanie retorsyjne


Były prezydent Lech Wałęsa raczej nie ma co liczyć na miliony. Łatwo złożyć pozew i zażądać dużej kwoty. Trudniej wygrać sprawę, a jeszcze trudniej pieniądze. (..) Zacznijmy od tego, że mówienie o zapłacie 20 mln zł, a nawet zażądanie jej w pozwie, nic nie kosztuje. Równie dobrze można zażądać 20 mld, i tak najwyższy dołączany do pozwu wpis sądowy może wynieść 100 tys. zł. Teoretycznie sąd może zasądzić takie pieniądze, ale nawet w najgłośniejszych procesach o ochronę dobrego imienia zadośćuczynienia wynoszą kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jednym z najmocniejszych argumentów za ich umiarkowaniem jest to, że za utratę zdrowia, ręki czy nogi, ofiary nie dostają więcej. [wp.pl]

To prawda, polskie sądy są nader „oszczędne” przy zasądzaniu odszkodowania bądź zadośćuczynienia. Na stronach MacLawye® opisywałem sprawę, w której sądy (nie wyłączając Sądu Najwyższego) za rok niesłusznego aresztowania, przyznały poszkodowanemu około 19.000,- zł odszkodowania, potrącając z tej kwoty koszty wyżywienia w areszcie.

Sądzę, że do polskiego systemu prawnego należałoby wprowadzić znaną w systemie amerykańskim instytucję odszkodowania retorsyjnego (odszkodowania karnego), tzn. odszkodowania oderwanego od rzeczywistej szkody. W pewnym sensie instytucja zadośćuczynienia spełnia taką rolę. Odmienność odszkodowania retorsyjnego od odszkodowania sensu stricto i zadośćuczynienia winna uwzględniać sytuację majątkową osoby wyrządzającej świadomie szkodę, i być zasądzana w sposób, który byłby finansowo odczuwalny dla tego, kto szkodę wyrządza.

20 mln. zł za spotwarzenie Pana Prezydenta Lecha Wałęsy, to kwota śmiesznie niska. A przecież – jak słusznie pisze „Rz” – polski sąd i tak jej nie zasądzi. W przyszłości, po reformie wymiaru sprawiedliwości, sprawy z zakresu odszkodowań deliktowych powinny być oddane pod rozstrzygnięcie ławy przysięgłych. Może wysokie odszkodowania i świadomość możliwości zasądzenia takich wysokich odszkodowań poprawiłaby kulturę debaty publicznej i zmitygowała niektóre media.

Reklamy

IPN o Lechu Wałęsie


Podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji z publikacją firmowaną przez IPN o rzekomej współpracy Prezydenta Lecha Wałęsy z komunistycznymi służbami specjalnymi, jest zwycięstwem tych, którzy ową publikację inspirowali. Dlatego komentarza nie będzie. Żenujące.

Brawo Irlandczycy


Irlandczycy wypowiedzieli się przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu. W czasie „dyskusji” a raczej wywołanej przez PiS awantury wokół ratyfikacji tegoż traktatu przez Polskę, trudno było manifestować swoją niechęć do Traktatu Lizbońskiego, bowiem używane przez polskich polityków, będących przeciwnikami traktatu argumenty, były po prostu nierozsądne.

Europie jest potrzebna Konstytucja. Ale nie Traktat Lizboński. Traktat, którego poza wąską grupą specjalistów nikt nie przeczytał. Traktat całkowicie niezrozumiały, prawniczo skomplikowany. I Irlandczycy pokazali politykom, że nie chcą traktatu tworzonego dla polityków i biurokracji europejskiej; co nie znaczy, że nie chcą traktatu prostego, krótkiego i jednoznacznego – czyli Konstytucji dla Europy.

Politycy europejscy i euroentuzjaści powinni wyciągnąć z irlandzkiej lekcji jeden wniosek. Jeśli chcą usprawnić instytucje europejskie, niech tworzą prawo europejskie zrozumiałe dla Europejczyków. Innej drogi nie ma.

Grafika na sobotni wieczór c.d.


Chwila we dwoje

Chwila we dwoje

Hanna Styczyńska

lany akryl – technika autorska


O unifikacji zawodów adwokata i radcy prawnego – wnioski końcowe


Połączenie zawodów adwokata i radcy prawnego jest konieczne. De facto powinno się sprowadzać do likwidacji zawodu radcy prawnego. Biorąc jednak pod uwagę realia i uwarunkowania historyczne, nie sposób jest zlikwidować korporację radców prawnych bez zapewnienia radcom prawnym możliwości wykonywania zawodu.

Możliwość taką należy doć radcom prawnym poprzez przyjęcie ich z mocy samego prawa w szeregi adwokatury polskiej; ale na warunkach, które nie pozbawią adwokatury jej tożsamości. Wszakże radców prawnych jest znacznie więcej niż adwokatów.

Otóż ustawa unifikująca zawody adwokata i radcy prawnego powinna z mocy prawa dawać radcom prawnym, (którzy wykonują zawód w formie prowadzenia własnej kancelarii i nie pozostają w stosunku pracy), uprawnienia adwokatów. Jednocześnie, dla ochrony interesów samorządu zawodowego adwokatów, adwokatura tak jak prowadzi listy adwokatów wykonujących zawód (lista „A”) i adwokatów nie wykonujących zawodu (lista „C”), powinna uzyskać możność prowadzenia listy adwokatów, którzy przy likwidacji korporacji radcowskiej stali się adwokatami (powiedzmy listy „R”).

Adwokaci z listy „R” powinni mieć wszystkie uprawnienia adwokatów wykonujących zawód adwokata a jedynie przez okres przejściowy, powiedzmy czterech do pięciu kadencji samorządowych, uczestniczyć w pracach samorządu adwokackiego poprzez swoich delegatów. – Przyjęcie takiego stanowiska uwzględniającego realia byłoby rozsądne.

Uchwała ORA w Poznaniu (czytaj poprzedni artykuł) przypomina mi prowadzoną przed laty dyskusję, kiedy to radcom prawnym umożliwiono przyjmowanie spraw indywidualnych klientów i prowadzenie kancelarii. Wówczas adwokatura z pozycji swoistej „wyższości” prezentowała stanowisko, które de fakto otworzyło sale sądowe dla radców prawnych.

Nie popełniajmy tego błędu ponownie.

O unifikacji zawodów adwokata i radcy prawnego


O konieczności unifikacji korporacji zawodowych adwokatów i radców prawnych MacLawye® pisał kilkakrotnie, między innymi w artykule opublikowanym przed rokiem Adwokaci i radcowie prawni. Utrzymywanie w szeroko rozumianym systemie wymiaru sprawiedliwości, czy też systemie organów ochrony prawnej, dwóch korporacji zawodowych i dwóch odrębnych zawodów prawniczych o niemal identycznych kompetencjach jest po prostu bezsensowne.

W tej sprawie 14 maja 2008 r. Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie podjęła uchwałę o konieczności podjęcia rozmów z samorządem radcowskim.

Uchwała
Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
z dnia 14 maja 2008 r.
w sprawie podjęcia rozmów z samorządem radcowskim

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie uważa, że w żywotnym interesie adwokatury polskiej leży niezwłoczne podjęcie przez statutowe władze naczelne obu samorządów – adwokackiego i radcowskiego rzeczowego dialogu w sprawie zapowiadanej przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości reformy zawodów prawniczych.

Zdaniem Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie naczelne władze adwokatury powinn rozważyć warunki włączenia do adwokatury tych radców prawnych, którzy spełniają wymogi ustroju adwokatury lub ewentualnego połączenia obu korporacji i podjąć w tej sprawie rozmowy z naczelnymi władzami samorządu radcowskiego.

Mając na uwadze 90 lat dziejów nowoczesnej polskiej palestry Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie stoi na stanowisku, Ŝe zaniechania naczelnych władz adwokatury mogą doprowadzić do narzucenia adwokaturze ozwiązań sprzecznych z jej interesem.

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie postanawia przekazać niniejszą uchwałę do:
1. Naczelnej Rady Adwokackiej w Warszawie
2. Okręgowych Rad Adwokackich w Polsce
3. Adwokatów Izby Warszawskiej.

Uchwała Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie została źle przyjęta w środowisku adwokackim. W szczególności Okręgowe rady Adwokackie we Wrocłąwiu i w Poznaniu podjęły w tej sprawie krytyczne uchwały.

Rady adwokackie z Wrocławia i Poznania zareagowały negatywnie na uchwałę warszawskiej palestry z 14 maja, wzywającą do rozpoczęcia takich rozmów. Rada wrocławska „z niepokojem” przyjęła to stanowisko. Zdaniem dolnośląskich adwokatów w dyskusji o połączeniu zawodów bagatelizuje się zasadnicze różnice między nimi, u których podłoża leżą odmienne systemy wartości. „Adwokatura przywiązuje szczególną wagę do niezależności wykonywania zawodu, której ograniczeniem jest akceptowana przez korporację radców prawnych możliwość pozostawania w stosunku pracy czy uczestnictwa w zarządach przedsiębiorstw. Radcom obce są także doświadczenia z występowaniem w procesach karnych”– czytamy w uchwale ORA.
– Miałem w 2007 r. cztery podania radców o wpis na listę adwokatów, wszystkie zostały uwzględnione. Nie rozumiem więc sugestii o konieczności połączenia zawodów – mówi dziekan wrocławskiej rady Andrzej Malicki. Dalej poszli adwokaci poznańscy. W uchwale z 29 maja skrytykowali „z oburzeniem i najwyższym niepokojem” wypowiedzi dotyczące połączenia, jakich ostatnio udzielili „Rz” wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej Andrzej Michałowski oraz dziekan ORA w Warszawie Ziemisław Gintowt.
Zdaniem palestry wielkopolskiej są one sprzeczne z uchwałą ubiegłorocznego zjazdu adwokatury, który uznał za niedopuszczalne wykonywanie zawodu w formach podważających jego niezależność, np. w stosunku pracy. Ponadto podważają autorytet i dorobek adwokatury i naruszają godność zawodu. Adwokaci z Wielkopolski zwracają się do NRA o rozważenie możliwości odwołania Andrzeja Michałowskiego z funkcji wiceprezesa Naczelnej Rady oraz wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec Ziemisława Gintowta.[www.rp.pl]

Wyjątkowo emocjonalna i krytyczna jest uchwałą Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu podjęta w odpowiedzi nie tylko na uchwałę ORA w Warszawie ale także będąca odpowiedzią na publiczne wystąpienia Wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej Mec. Andrzeja Michałowskiego.

po zreferowaniu sprawy przez Dziekana Andrzeja Reichelta oraz adw. Eugeniusza Michałka, ORA w Poznaniu podjęła jednogłośnie

uchwałę :
Adwokaci zrzeszeni w Wielkopolskiej Izbie Adwokackiej z oburzeniem i najwyższym niepokojem obserwują wypowiedzi w debacie publicznej Wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Andrzeja Michałowskiego oraz Dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie adw. Ziemisława Gintowta w sprawie połączenia zawodu adwokata i radcy prawnego. Wypowiedzi te pozostają w jaskrawej sprzeczności z treścią uchwały Krajowego Zjazdu Adwokatury, który w dniach 23-25 listopada 2007 r. obradował w Warszawie. Czytaj dalej

11 śledztw po Nangar Khel


Wyjście żołnierzy podejrzanych w sprawie ostrzelania wioski Nangar Khel z aresztu nie oznacza końca ich kłopotów. Prokuratura zamierza wszcząć kolejne śledztwa, w których pojawiają się nazwiska przynajmniej części z nich. Jak podała „Rzeczpospolita”, śledczy będą badać 11 wątków dotychczasowego śledztwa w osobnych postępowaniach. [tvn24.pl]

PROKURATURA OSZALAŁA. MacLawye® od początku sprawy oskarżenia polskich żołnierzy o zbrodnie ludobójstwa zajmował jednoznaczne stanowisko, że zastosowanie aresztu i jego przedłużanie były nieuzasadnione. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że żołnierze stali się ofiarami jakiejś bliżej nie określonej intrygi politycznej; i postawienie polskim żołnierzom zarzutu ludobójstwa przez polski wymiar sprawiedliwości to jeden wielki skandal.
We wtorek Sąd najwyższy uchylił areszt wobec czterech ostatnich żołnierzy oskarżonych o ostrzelanie wioski Nangar Khel. Prokuratura nie może pogodzić się z tą decyzją i zapowiada… postawienie żołnierzom innych zarzutów, które rzekomo ujawniły się w śledztwie. Jak się nieoficjalnie dowiedział MacLawye® (z pewnego źródła), jeden z zarzutów ma dotyczyć używania przez jednego z żołnierzy nieregulaminowego noża, zaś inny zarzut rzekomego bezczeszczenia zwłok. Istotnie polscy żołnierze na prośbę wydaną z amerykańskiego śmigłowca pakowali zwłoki poległych talibów do specjalnych worków; prokuratura mogłaby się jednak nie ośmieszać i przyjąć do wiadomosci, że swoimi działaniami sama wpisuje się – nawet o tym nie wiedząc – w polityczną intrygę.