Archiwa miesięczne: Styczeń 2009

Traktat Lizboński do kosza


Rafał Woś 

[Dziennik]

Kilku niemieckich prawników, ekonomistów i biznesmenów (wspieranych raczej symbolicznie przez exposła do Bundestagu CDU Franza Ludwika von Stauffenberga, syna tego Stauffenberga, który w 1944 próbował zabić Hitlera) zaskarżyło właśnie unijny traktat do Trybunały Konstytucyjnego. Powód? Niezgodność z niemiecką ustawą zasadniczą, zwiększanie wszechwładzy Brukseli i odbieranie obywatelom wpływu na najważniejsze decyzje. Szansę, że Sąd Konstytucyjny przyzna im rację są minimalne. Skarga będzie miała jedną poważną konsekwencję: szanse, że Lizbona wpadnie na minę mocno się zwiększyły.

Już dziś wiadomo na przykład, że planowane na początek lutego posiedzenie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, które miało oczyścić pole do ratyfikacji traktatu przez największy kraj UE, nie będzie ostatnim. Sąd będzie musiał zebrać się znowu, bo wniosek jest merytorycznie dobrze przygotowany przez znanego berlińskiego prawnika Markusa Kerbera. Niemiecki prezydent Horst Koehler nie zakończy więc ratyfikacji, tak jak to planowano jeszcze przed nastaniem roztopów.

A tej sytuacji trudniej będzie głównym akuszerom Lizbony – rządom Niemiec i Francji – wywierać presję na lizbońskich maruderów: Polskę i Czechy. Gdy następnym razem prezydent Sarkozy zadzwoni do Lecha Kaczyńskiego i z wyrzutem powie mu „obiecałeś podpisać” polski prezydent może odpowiedzieć, „ale przecież nawet Niemcy mają wątpliwości”. Z podobnym argumentem spotkają się także kolejne próby wyciągania za uszy eurosceptycznego prezydenta Czech Vaclava Klausa. I Kaczyńskiemu i Klausowi niemiecka skarga umożliwia to, co lubią najbardziej: grę na czas w oczekiwanie na wybory do parlamentu europejskiego, zdyskontowanie swojej nieprzejednanej postawy u eurosceptycznego elektoratu, a w końcu powtórkę irlandzkiego referendum, którego przebiegu nie sposób dziś przewidzieć.

MacLawye®  dziękował Irlandczykkom za ich nie dla Traktatu Lizbońskiego bezpośrednio po czerwcowym referendum nie ukrywa satysfakcji, że argumenty przedstawiane w skardze konstytucyjnej złożonej przez niemieckich prawników do Trybunału w Karlsruhe kładą nacisk na aspekty prawne a nie narodowe; autor skargi motywy wystapienia do niemieckiego sądu konstytucyjny przedstawił w następujący sposób:

Integracja europejska na obecnym etapie to prawniczy koszmar. Rozmyte zostały fundamenty niemieckiego państwa prawa z trójpodziałem władzy włącznie. Dziś w Unii nie wiadomo kto za co odpowiada. Komisja wpływa na decyzje pionu sądowego. Parlament Europejski nie jest prawdziwą legislatywą. Decyzje nie są już podejmowane w Berlinie, ale gdzieś daleko. Nie bardzo wiadomo gdzie. Obywatel ma coraz mniejszy wpływ na to co się dzieje w Unii. Nie działa zasada subsydiarności. Wszystko to wykazaliśmy w naszej skardze.

MacLawye® poleca swój artykuł: Rada Unii Europejskiej i trójpodział władz – ciesząc się niezmiernie, że niemieccy prawnicy, wbrew politykom, opierają swą skargę na podobnych argumentach co prezentowane przez MacLawye®’a

 

 

Reklamy

Europejska demokracja uczestnicząca


Demokracja uczestnicząca

Celem artykułu 47. popieranego przez Komisję Europejską traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej, dotyczącego demokracji uczestniczącej, jest przyczynienie się do zwiększenia aktywności obywateli Unii Europejskiej. Artykuł ma na celu zachęcenie ich do bardziej zaangażowanego uczestnictwa w debatach na tematy europejskie. Na tej podstawie szwedzka eurodeputowana Cecilia Malmstroem podjęła inicjatywę obywatelską, która zakładała zebranie miliona podpisów pod petycją nawołującą do zaprzestania marnotrawienia pieniędzy europejskiego podatnika.

Przenoszenie Parlamentu Europejskiego z Brukseli (Belgia) do Strasburga (Francja) każdego roku kosztuje europejskich podatników 200 mln euro. Jako obywatel Unii Europejskiej chcę, aby Parlament Europejski miał tylko jedną siedzibę – w Brukseli.

Z Brukseli do Strasburga jest około 400 km. 12 razy w roku musi tę trasę pokonać ponad 750 europosłów ich asystenci i rzesze administracyjnych pracowników Europarlamentu. Europejskiego podatnika te bezsensowne przeprowadzki kosztują ponad 200 milionów EURO rocznie.

Pod petycją podpisało się już 1.241.733 obywateli Unii Europejskiej – ale… jakie to ma znaczenie ? Francja kategorycznie sprzeciwia się przeniesienia siedziby Europarlamentu ze Strasburga i tyle ją obchodzą zapisy tzw. Traktatu Lizbońskiego (który jeszcze nie wszedł w życie); to pokazuje jak mało może Parlament Europejski, Posłowie do Europarlamentu i obywatele Unii Europejskiej – i jak niewiele znaczy dla biurokratów Traktat Lizboński w relacji do woli obywateli.

Ciekawe, czy Prezydent Sarkozy – zamiast pouczać innych prezydentów, którzy czekają na głos Irlandii w sprawie Traktatu Lizbońskiego – byłby skłonny zgodzić się na przeniesienie siedziby Europarlamentu ze Starsburga ? Sprawa przeniesienia siedziby Europarlamentu ze Strasburga do Brukseli unaocznia, że cały proces ratyfikowania Traktatu lizbońskiego potrzebny jest eurokratom tylko po to aby legitymizować ich władzę, którą i tak sprawują bez poszanowania woli Eroposłów i obywateli Unii.

W wakacje zawalił się dach Europarlamentu w Strasburgu. Na szczęście nie odbywała się w tym czasie sesja plenarna. Ku zadowoleniu Europosłów dwie sesje plenarne odbyły się w Brukseli. Eropodatnicy zaoszczędzili kilkadziesiąt milionów EURO (które pewnie poszły na reperację dachu, więc oszczędność jest względna). Od października sesje w Strasburgu wznowiono.

Aby poprzeć petycję o przeniesieniu siedziby Europarlamentu do Brukseli wejdź na stronę http://www.oneseat.eu/

Wincenty Różański 1938 – 2009


Poznań pożegnał Wincentego Różańskiego. O godz. 11:00 odbyła się Msza Swięta w Kościele Ojców Dominikanów a o godzinie 13:00 Witek pochowany został w Alei Zasłużonych cmentarza miłostowskiego.

front

* * *

dziś nie wiem po co
z godziny na godzinę
znam sensu przyczynę
oto siedzę nad kartą
gdzieś ktoś woła pragnie –
siedzę w owym fotelu na pustkowiu
na dnie –
jeszcze jeden dzień zagasł
zagasło już ciało
zapalcie mnie chmury weźcie z politury
na pustyni migoce
sadzę cień światłości
wszystko jest psa ością
odwieczną zazdrością –
przy stole monstrumy
miłość tnie szkła udo
w ojczyźnie u praojców raz cicho raz widno
nad metropoliami chmura, parowiec dymi,
o czajko! gazelo! cóżeśmy czynili?
Andromeda gdzieś tu może
na powietrzu tętni, jeszcze coś iska –
na warcie przeszłości –
dzieci już w pagórku, tętni wąs sąsiada,
krewna potępionych o tęsknocie gada
co ja tu wypowiem na oścież pukany ?

* * *

kiedy miałem osiemnaście lat
chciałem być julianem sorelem
potem rastignackiem
potem bohaterem hłaski
w końcu zostałem poetą
zostałem nikim
ale bohaterzy pozostali w pamięci
codziennie jestem którymś z nich
i tak umrę jak bohater
powieści pt. życie
które pisze za mnie epos
o człowieku który był wszystkim

WINCENTY RÓŻAŃSKI Jeden z najwybitniejszych poetów polskich, urodził się 12 lipca 1938 roku w Mosinie koło Poznania, w rodzinie powstańca wielkopolskiego; zmarł 3 stycznia 2009 r. w Poznaniu.

Ukończył Technikum Księgarskie, studiował na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Debiutował na łamach miesięcznika „Nurt” wierszem „Tak to już jest…” w roku 1963. Należał do grupy poetyckiej „Wiatraki” oraz „Wiry”, działał w klubach studenckich „Od Nowa” i „Akumulatory”.
Pierwszą jego książką , wydaną w roku 1968 był zbiór osobliwych utworów pt.”Wiersze o nauce nawigacji między kamieniami”. Kolejne tomy to między innymi: „Dziecko idące jak włócznia śpiewało”, „Mieszkam w Pogodzie”, „Zakole”, „Wiersze – dzieci”, „Oddech i gest”, „Córeczka poezja”, „Wszystko nie to”, „Ciemna rzeka”, „W roznieconym ogniu”, „Została pusta karta dań tego świata”.
Poeta otrzymał za swoją twórczość Medal Młodej Sztuki w Poznaniu, a także Nagrodę literacką im. Jana Kasprowicza. Wyróżniono go Odznaką Honorową m. Poznania oraz Za Zasługi w Rozwoju Województwa Poznańskiego. Przyznano mu także tytuł Zasłużonego działacza kultury oraz Srebrny Krzyż Zasługi.
Wincenty Różański reprezentuje nurt stylizacji ludowej kolażu wyobraźni, natury i rzeczywistości historyczno – społecznej. Refleksja nad losem i sensem tworzenia prowadzą nieraz do apatii intelektualnej, która pozornie wydaje się rezygnacją. Ostatecznie zwycięża życie i „Ogień rozniecony w mozole”. Poeta ten jest jednym z najoryginalniejszych współczesnych twórców, nigdy nie ulegał prądom literackim, „pisał tak jak się oddycha”. Różański zawsze pozostawał prywatny, niezwykle trudno było zaakceptować jego rozbite zdanie, „Rozsypujący się” wiersz, „rozmontowany świat”, rozdartą osobowość, a nawet – „zdekomponowany zaświat”. Wiersze Różańskiego tłumaczone były na język hiszpański, bułgarski, grecki i niemiecki.
Przyjaźnił się z legendarnym Edwardem Stachurą, który nazywał go „Synem Bogini” a także z Ryszardem Krynickim, Leszkiem A. Moczulskim czy Janem Himilsbachem.
O życiu i twórczości Różańskiego w 1993 roku Tadeusz Żukowski nakręcił film telewizyjny „Będziemy piękniejsi”, a w 1997 roku ukazała się książka Piotra Kępuińskiego i Andrzeja Sikorowskiego „Któż to opisze, któż to uciszy. Rozmowy z Wincentym Różańskim” na którą składają się rozmowy z poetą, jego korespondencja, szkice, wspomnienia i wiersze.