CANNABIS – legislacyjne oszustwo


Jerzy M. Majewski

Dzisiaj senackie komisje (Ustawodawcza i Zdrowia) przyjęły w ekspresowym tempie uchwalony projekt ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii bez jakichkolwiek poprawek.

Stanowisko PiS było znane, nie warto z nim polemizować. Stanowisko PO jest kompletnie niezrozumiałe a nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w wydaniu PO to po prostu „legislacyjne oszustwo”.

Prokuratorzy nie będą mogli umarzać postępowania przed jego wszczęciem a jeśli zdecydują się odstąpić od ścigania, narażą się na zarzut korupcji. W praktyce nic się nie zmieni. Posiadanie ziela konopi pozostając nadal przestępstwem, będzie w policyjnych statystykach odnotowywane jako wykrycie przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Policja nadal będzie skoncentrowana na ściganiu nastolatków. Młodzież szkolna „przyłapana” na posiadaniu skręta, będzie miała „czarne papiery” i zamkniętą drogę na wiele kierunków studiów. Tym, którzy trafią do więzienia zostaną „przetrącone życiorysy” a jeśli byli przypadkowymi palaczami ziela, najprawdopodobniej z zakładów karnych wyjdą głęboko uzależnieni.

Mamy kolejny „gniot prawniczy” uchwalony ku samozadowoleniu niektórych środowisk wspierających depenalizację posiadania nieznacznej ilości ziela konopi (coś się dzieje, mały krok naprzód); a w rezultacie odkładający sprawę depenalizacji na lata. Skandal i wstyd Panowie Senatorowie.

Pytanie jest proste: kto na tym zyskuje ? Odpowiedź wydaje się jeszcze prostsza: przemysł farmaceutyczny, który – bez zmian ustawy – będzie uzyskiwał indywidualne zezwolenia na wprowadzenie do obrotu aptecznego preparatów konopnych – no i urzędnicy, którzy będą te zezwolenia wydawali.

Nie zdecydowano się nawet na legalizację medycznych zastosowań marihuany. Może właśnie dlatego, że do tego nie trzeba zmieniać ustawy ?

W czasie gdy w Polsce parlamentarzyści PiS zarzucają rządowi wspieranie mafii narkotykowych, tylko dlatego, że rząd skierował do Sejmu ustawę umożliwiającą odstąpienie od ścigania osób posiadających nieznaczne ilości ziela konopi na własny użytek (co n.b. w praktyce niczego nie zmienia w relacji do sytuacji obecnej); parlamentarzyści PO sprzeciwiają się (nie wiedzieć czemu) poprawce posła Marka Balickiego umożliwiającej stosowanie canabis dla celów medycznych; Niemcy, po cichu i bez zmian w prawie antynarkotykowym, legalizują medyczną marihuanę.

Główni decydenci w niemieckim rządzie zgodzili się na projekt umożliwiający przepisywania na receptę medycznej marihuany ciężko chorym pacjentom – ogłasza niemieckie ministerstwo zdrowia.

We wtorkowej rozmowie z dziennikarzami w Berlinie minister zdrowia Philipp Roeslera stwierdził, że projekt może być przeprowadzony przez prostą zmianę w bieżącej polityce ministerstwa, w związku z czym żadne zmiany w prawie niemieckim nie będą konieczne.

Dodał, że z powodu tego, iż wiele innych krajów europejskich już zezwala na medyczne stosowanie konopi, projekt taki może być w Niemczech przeprowadzony „stosunkowo szybko”.

Wielu pracowników służby zdrowia uznaje marihuanę jako przydatną w łagodzeniu nudności, pobudzania apetytu u pacjentów wobec których stosuje się chemioterapię lub osób chorych na AIDS, a także jako środek ogólnie przeciwbólowy. Marihuana jednak jest w Niemczech nielegalna i tylko 40 osób w chwili obecnej otrzymuje ją na receptę

Projekt popiera społeczność medyczna.

Pracownicy służby zdrowia twierdzą, że ciężko chorzy są bardzo zadowoleni z takich zmian, Eugen Brysch z Niemieckiego Stowarzyszenia Hospicjów twierdzi, że konopie indyjskie mogą odegrać „ważną rolę” w terapii krytycznie chorych pacjentów.

„Ze względu na nieadekwatne trudności w uzyskaniu medycznej marihuany, wielu pacjentów z chronicznymi bólami nabywa ją nielegalnie” dodaje.

Gerhard Mueller-Schwefe, przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Terapii Przeciwbólowych twierdzi, że zmiana polityki stworzy nowe możliwości leczenia dla osób z przewlekłymi bólami, jak np. stwardnienie rozsiane, dlatego też „nadszedł czas aby konopie wyciągnąć z cienia”

Zmiana w polityce pozwoli hospicjom oraz pracownikom ambulansów na stosowanie oraz przechowywanie niektórych silnych anestetyków, jak np. morfinę.

To „będzie legalizacja praktyk, za którą opowiadała się znaczna część terapeutów oraz specjalistów od opieki paliatywnej, wskazując, iż nowe rozwiązanie jest długo oczekiwaną koniecznością.”

Mueller-Schwefe twierdzi, iż „zawsze jest tak, że lekarze zamawiali opioidy dla pacjentów na weekend, kiedy apteki nie miały żadnych na składzie”

Artykuł z Deutsche Welle z 12 kwietnia 2011 r.

Reklamy
%d blogerów lubi to: