Czy moralne jest oVATowanie arbitrażu ?


Piotr Nowaczyk, adwokat

Podatek VAT jest problemem dla wielu. Czy trzeba go płacić od każdego towaru i każdej usługi?
Arbitraż jest specyficznym rodzajem wymiaru sprawiedliwości. Czy moralne jest opodatkowanie wymiaru sprawiedliwości? Wymierzanie sprawiedliwości nie jest działalnością gospodarcza, biznesem. Czy można więc obłożyć taki wymiar sprawiedliwości podatkiem od towarów i usług? Twierdzę, że NIE.
Urzędy Skarbowe od dawna udzielały sprzecznych informacji/interpretacji dot. art. 15.3 p. 3 odnośnie wynagrodzenia polskich arbitrów uczestniczących w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi (art. 13 p. 4 uopdof). Określenie „partnera zagranicznego” nie jest zdefiniowane. Czyj to ma być partner? Arbitra? Czy może polskiej strony postępowania? A jeżeli Polak zostaje arbitrem w sporze, w którym żadna strona nie jest polska? Mielibyśmy wówczas do czynienia z procesem „pomiędzy” partnerami zagranicznymi a nie „z” partnerami zagranicznymi.
Można mieć wątpliwości, czy działalność arbitra podlega VAT, czy nie, a jeśli tak to w jakich sytuacjach. Sytuacji takich może być całe multum, np.:
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi za granicą, w trybunale arbitrażowym przy zagranicznej instytucji arbitrażowej,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi za granicą w arbitrażu ad hoc,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi w Polsce, w zespole orzekającym np. w Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej, która zawiera z arbitrem umowę o warunkach jego wynagrodzenia i odpowiedzialności,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi w Polsce np. przy Sądzie Polubownym przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji, który to sąd zawiera z arbitrem umowę o dzieło,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi, ale miejscem arbitrażu jest Polska, chociaż arbitraż administrowany jest przez zagraniczną instytucję arbitrażową, która zawarła (albo nie) z arbitrem stosowną umowę,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami wyłącznie polskimi, lecz za granicą, co jest możliwe wg kpc, w arbitrażu administrowanym przez zagraniczną instytucję arbitrażową, np. ICC,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami wyłącznie polskimi, lecz za granicą w arbitrażu ad hoc, w zespole orzekającym, w którego skład wchodzą zagraniczni arbitrzy,
▪ polski arbiter uczestniczy w procesach arbitrażowych z partnerami zagranicznymi, za granicą w arbitrażu ad hoc.
Każdą z tych sytuacji można dodatkowo komplikować w zależności od tego, czy strona postępowania, która wyznaczyła arbitra jest, czy też nie jest polskim podmiotem i podatnikiem VAT, a może zagranicznym podmiotem płacącym VAT (albo nie) w inny państwie unijnym, albo nie-unijnym. Co wreszcie zrobić z arbitrażem ad hoc, w którym polski arbiter uczestniczy w Polsce, a stronami są wyłącznie osoby krajowe? Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej preferowanie arbitra nie powinno mieć miejsca w zależności od pochodzenia stron. Polskie przepisy, zgodnie z Dyrektywą 2006/112/WE określają miejsce świadczenia usług w zależności od statusu nabywcy usług jako podatnika VAT lub osoby niebędącej takim podatnikiem. Nie ma rozróżnienia ze względu na pochodzenie nabywcy. Jedyne takie rozróżnienie dotyczy osób spoza Unii niebędących podatnikami VAT – opiera się ono jednak na Dyrektywie 2006/112/WE.

A więc, być może, za chwilę urzędy skarbowe przestaną zastanawiać się nad ww. listą przykładowych sytuacji i różnicować stanowisko odnośnie wynagrodzenia arbitra w zależności od tego, czy partner zagraniczny pochodzi z państwa unijnego, czy też nie. W tym zakresie obowiązują w Polsce przepisy ustawy o VAT, oparte o Dyrektywę 2006/112/WE. Nie ma tu szerokiego pola do interpretacji dla urzędów skarbowych, ale jednak…
W arbitrażu rozstrzygane są nie tylko sprawy gospodarcze. Można powołać sąd polubowny w sprawie spadkowej albo rodzinnej, np. o podział majątku wspólnego. Czy usługa polubownego rozstrzygnięcia działu spadku albo podziału rzeczy wspólnej pomiędzy członkami rodziny stanowi działalność gospodarczą?
Arbitraż jest substytutem wymiaru sprawiedliwości. Żaden sędzia nie płaci VAT od swojego wynagrodzenia. Żaden sędzia nie wystawia rachunku za wydany wyrok. Byłoby to niemoralne. Wydawanie wyroków nie jest świadczeniem usług, tak jak usługą nie może być skazywanie ludzi na karę pozbawienia wolności. Uważają tak ustawodawcy i władze podatkowe w wielu państwach, gdzie często tradycja i praktyka arbitrażowa jest starsza i silniejsza, np. w Belgii, Szwajcarii, Singapurze, a nawet w Bułgarii.
Przyjęcie różnych reżymów dla polskich arbitrów, w zależności od rodzaju postępowania, miejsca i składu zespołu orzekającego jest niemoralne i niewłaściwe. Naraża na niepewność najlepszych prawników w tym kraju. Podatek VAT od wynagrodzenia arbitrów powinien być całkowicie wyeliminowany ustawą. Wystarczy z ustawy o VAT w art. 15 ust. 3 p. 3. wykreślić zakończenie, a przecinek zastąpić kropką po słowach „… o podatku dochodowym od osób fizycznych”. Póki co, brak jest wyraźnej interpretacji Ministra Finansów w tej kwestii. Urzędy skarbowe stosują interpretację Ministra Finansów dotyczącą adwokatów występujących z urzędu i biegłych pracujących na zlecenie sądów. To już jest pomylenie pojęć i zawodów. Do tego, interpretację tę skarżył Rzecznik Praw Obywatelskich, jako błędną, nawet wobec pełnomocników z urzędu i biegłych.
VAT od honorariów arbitrów powinien zniknąć. Przepis Art.113 ustawy o VAT wprowadza zasadę, że sprzedaż usług podlega VAT po przekroczeniu limitu 150,000 zł w poprzednim roku podatkowym. Arbiter, który z tytułu kilku honorariów przekroczy próg 150,000 zł ma płacić VAT od nadwyżki honorariów wypłaconych w nowych sprawach otrzymanych przed końcem roku. Jego działalność do osiągnięcia limitu 150,000 zł „oVATowana” nie jest.
A co z arbitrami, którzy raz w życiu wydali wyrok? Art. 15 ust.2 ustawy o VAT traktuje jako działalność gospodarczą czynność wykonaną jednorazowo „w okolicznościach wskazujących na zamiar wykonywania czynności w sposób częstotliwy”. Powyższy przepis wskazuje, że dla opodatkowania czynności arbitra znaczenie będzie miał jego zamiar. Kiedy i jakie okoliczności „wskazują na zamiar wykonywania czynności w sposób częstotliwy”, jak tego chce art. 15.p.2 ustawy, a kiedy nie? Czy arbiter, którego nazwisko figuruje na kilku listach arbitrów ma zamiar wykonywać arbitraż w sposób częstotliwy, nawet jeśli otrzymał tylko jedną sprawę w życiu, albo jedną w roku albo nigdy jeszcze nie otrzymał żadnej sprawy? Czy inny arbiter, którego nazwisko nigdzie nie figuruje jest w lepszej sytuacji, jeśli ma jedną sprawę, lecz bez zamiaru przyjęcia następnych?
Nie ma żadnych powodów, dla których działalność jednych arbitrów traktowana miałaby być jako działalność gospodarcza i niepotrzebnie obciążana VATem, skoro taka sama działalność innych arbitrów albo tych samych arbitrów w innej sprawie, np. rodzinnej, jest wyłączona z tej kategorii.
Każdemu arbitrowi grozi odpowiedzialność karno-skarbowa za nierzetelne wypełnienie deklaracji VAT. Co miesiąc każdy z nas ryzykuje. Ryzykują ci, co nie wypełniają deklaracji VAT, jeśli powinni, ale również ryzykują ci z nas, którzy wypełniają deklaracje i płacą VAT, jeżeli nie powinni. Nierzetelność wypełnienia deklaracji działa bowiem w obie strony i podlega odpowiedzialności, bez względu na „kierunek” uchybienia. Nawet „niepotrzebne” płacenie VAT może być ścigane, np. w sytuacji, gdy strona po jakimś czasie zażąda zwrotu VAT z odsetkami. A stroną tą może być instytucja państwowa, albo sam Skarb Państwa.
Skazanie w postępowaniu karno-skarbowym za przestępstwo umyślne eliminuje prawnika z zawodu: adwokata, radcy prawnego, notariusza, sędziego, prokuratora, doradcy podatkowego, kuratora sądowego, komornika, pracownika dydaktycznego, polityka, policjanta, celnika, agenta ubezpieczeniowego, a nawet urzędnika skarbowego. W rezultacie kwiat prawników tego kraju siedzi co miesiąc na beczce prochu ryzykując swój los, w zależności od chwiejnych i zmiennych interpretacji urzędników, którzy przeważnie nie są prawnikami.
Należałoby skończyć z tym raz na zawsze, likwidując VAT od wynagrodzenia arbitrów, w interesie całego środowiska i wszystkich kolegów. Chodzi również o obniżenie kosztów postępowania arbitrażowego i podniesienie jego prestiżu.
Podatek VAT od honorariów arbitrów wprowadzono w Niemczech i Austrii. Od tego czasu spadła atrakcyjność arbitrażu niemieckiego i austriackiego. Spadła również atrakcyjność arbitrów niemieckich i austriackich, gdyż do ich wynagrodzenia strony muszą doliczyć 20% VAT, a do wynagrodzenia arbitrów szwajcarskich, belgijskich i wielu innych już nie. Przejściowo wprowadzono VAT od honorariów arbitrów w Singapurze. W rezultacie arbitrzy, przy obustronnej zgodzie stron przenosili miejsce postępowania arbitrażowego do sąsiedniej Malezji. Akta pakowano w taksówki, rozprawę prowadzono w pierwszej z brzegu miejscowości za malezyjską granicą. Władze Singapuru szybko zorientowały się, że tracą na tym więcej, niż zyskują. Nie tylko finansowo, lecz również prestiżowo. W rezultacie VAT od honorariów arbitrów zniesiono. Singapur stał się rozkwitającym centrum międzynarodowego arbitrażu, a singapurscy arbitrzy stali się coraz bardziej pożądani.
Jedna z propozycji zmian polskiego Prawa o Adwokaturze wprowadza arbitraż, jako jedną z form wykonywania zawodu adwokata. Propozycja jest ciekawa i interesująca dla środowiska adwokackiego. Jeżeli przejdzie, przyczyni się zapewne do spopularyzowania arbitrażu wśród członków Palestry. Pozwoli również na opodatkowanie dochodów z arbitrażu podatkiem liniowym, a nie progresywnym, jak to ma miejsce z dochodami od „działalności wykonywanej osobiście”. Jeżeli jednak arbitraż przestanie być traktowany jako działalność wykonywana osobiście, to stanie się działalnością gospodarczą podlegającą podatkowi VAT. Pytanie jednak, czy stanie się tak tylko wobec adwokatów, a wobec innych osób nie? Jeśli tak, to zamieszanie będziemy mieli jeszcze większe.
W starożytnym Rzymie cesarz Wespazjan wprowadził opłaty za korzystanie z toalet publicznych. Jego syn, oburzony tą decyzją robił mu wyrzuty, że decyzja jest, delikatnie mówiąc – nie elegancka, lub wręcz haniebna. Cesarz Wespazjan podsunął synowi pod nos garść monet i zapytał, czy one brzydko pachną? Nie znamy odpowiedzi syna. Do historii przeszło hasło „pecunia non olet”, które przypisuje się Wespazjanowi. Tym cynicznym hasłem o „bezzapachowym” charakterze pieniądza posługuje się odtąd każdy chciwy władca. Historia milczy na temat reakcji syna i dalszego synowskiego szacunku wobec Wespazjana, a szkoda. Państwo prawa opiera się na wymiarze sprawiedliwości, a ten nie jest dostawcą usług „takich jak wszystkie inne”. Podobnie arbitraż nie jest biznesem „takim jak każdy inny”. Wypada go raczej ochronić przed chciwością fiskusa, nawet wtedy, gdy zapach kusi, a węch zwodzi na manowce.

adw. Piotr Nowaczyk

Reklamy
%d blogerów lubi to: