Archiwa miesięczne: Marzec 2017

Trybunał Julii Przyłębskiej wydał wyrok


TK JP

Trybunał Konstytucyjny uznał w czwartek, że przepisy noweli Prawa o zgromadzeniach wprowadzające zgromadzenia cykliczne są konstytucyjne. W pozostałej części umorzył postępowanie. Wniosek o zbadanie ustawy skierował do TK prezydent Andrzej Duda. Na salę rozpraw nie wpuszczono telewizyjnych kamer. Wyrok zapadł większością głosów. Czworo sędziów zgłosiło zdanie odrębne: Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Piotr Pszczółkowski (w części dotyczącej umorzenia postępowania). W rozprawie uczestniczyła minister w Kancelarii Prezydenta Anna Surówka-Pasek. W imieniu prokuratora generalnego uczestniczył zastępca prokuratura generalnego Robert Hernand i prokurator Andrzej Stankowski, a w imieniu Sejmu posłowie Arkadiusz Mularczyk i Arkadiusz Czartoryski. Rozprawie przewodniczyła prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, a sprawozdawcą był sędzia Mariusz Muszyński. Wątpliwości Wątpliwości budzi skład sędziowski, który orzeka dziś w Trybunale Konstytucyjnym. W jego składzie znaleźli się Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński. To tak zwani sędziowie dublerzy wybrani przez PiS na prawomocnie obsadzone już miejsca. Z wyroków TK z 3 i 9 grudnia 2015 r. wynika, że ich wybór „nie wywołał skutków prawnych”. Legalność wyroków z ich udziałem może być kwestionowana. W składzie sędziowskim znalazł się też Michał Waciński, który  w chwili uchwalania ustawy opiniował ją jako szef Biura Analiz Sejmowych. (http://www.tvn24.pl)

Wyrok wydany został w składzie, który najpierw Trybunał Julii Przyłębskiej (TJP) odpowiednio ukształtował. Ze składu orzekającego wyłączono sędziów:  Rymara, Tuleję i Zubika, którzy zostali wyłączeni postanowieniem Trybunału z 8 marca, wydanym przez trzech innych sędziów TK – Henryka Ciocha, Grzegorza Jędrejka i Mariusza Muszyńskiego. Sędzia sędzia TK Michał Warciński , który  jako szef Biura Analiz Sejmowych opiniował projekt ustawy, nie został wyłączony ze składu orzekającego.

Mamy zatem orzeczenie, z którym można się zgadzać lub nie i mamy proces kształtowania składu orzekającego jako próbkę tego co nas czeka.

Dziekan ORA w Poznaniu adwokat prof. Maciej Gutowski, skomentował sprawę tak: Szkoda, bo Trybunał stracił dobrą okazję, by pokazać, że nie jest atrapą, że mimo wszelkich zawirowań jest organem, który będzie pełnił kontrolę konstytucyjności.

Nie będzie Panie Profesorze. Nie ten.

Jerzy Marcin Majewski
16 marca 2017 r.

monitorzm-1

Reklamy

Reformy sądów nie będzie


Lampy-Scroll-12Pozostaną nam tylko witraże

Sądy działają źle. Procedury sądowe są przewlekłe. Na wyrok czeka się latami. Wyroki polskich sądów odbierane są przez społeczeństwo często jako niesprawiedliwe. Media i pod ich wpływem opinia społeczna winą za taki stan rzeczy obarczają sędziów. W rezultacie upada autorytet sędziego. W starych sądach piękne pozostały już tylko witraże

Trzeba jasno powiedzieć: sędziowie nie są wyłącznie odpowiedzialni za taki stan rzeczy. Istotnie funkcjonuje grupa sędziów, którzy nie pracują dobrze i orzekają źle. Ale wydaje się, że jednak większość sędziów rzetelnie wykonuje swoje obowiązki. Jeśli ich praca jest źle oceniana, to winę za taki stan rzeczy ponosi system.

Jeśli obywatel nie szanuje sędziego, to nie szanuje państwa i prawa. Natomiast państwo, które nie szanuje swoich sędziów upada.

Z tezą, że zawód sędziego ma być koroną zawodów prawniczych zgadzają się wszyscy. Zarówno politycy wszystkich opcji jak i prawnicy: sami sędziowie, adwokaci, radcowie i prokuratorzy. Tyle tylko, że mimo zgody co do zasady, od lat tworzy się przepisy i systemy szkolenia i kwalifikacji kadry sędziowskiej, która tej zasadzie przeczy.

Orzekanie powinno być w sądach poddane kontroli obywatelskiej. Tymczasem od dłuższego już czasu osłabia się i wręcz deprecjonuje udział ławników w składach orzekających. Faktem jest, że udział ławników w orzekaniu nie był przez uczestniczących w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości sędziów, adwokatów i prokuratorów oceniany dobrze. Ale ograniczenie udziału ławników w orzekaniu to przysłowiowe wylewanie dziecka z kąpielą. Gdyby w to miejsce wprowadzono wybieralność ławników w wyborach powszechnych i w okręgach jednomandatowych, zrealizowany byłby przynajmniej częściowo postulat niektórych środowisk politycznych, które – nie rozumiejąc istoty wymiaru sprawiedliwości – postulują wybieralność wszystkich sędziów, co jest postulatem tyleż nierealnym co absurdalnym.

Coraz częstsza jest praktyka, że sędziowie, orzekając w składach jednoosobowych, po wieloletnim prowadzeniu procesu, odraczają wydanie wyroku na termin publikacyjny. W rezultacie czym taki sędzia różni się od urzędnika wydającego decyzję na piśmie w zaciszu gabinetu ?

Praktyka odraczanie publikacji wyroku nie ma nic wspólnego z zawiłością sprawy – co jest przesłanką odroczenia publikacji – czego najlepszym dowodem jest to, że mimo odroczenia publikacji, sędziowie nie uznają za stosowne przyznawać pełnomocnikom procesowym podwyższonego wynagrodzenia, którego przesłanką także jest zawiłość sprawy. Innymi słowy, dla celów odroczenia wyroku sprawa jest szczególnie skomplikowana, dla celów zasądzenia podwyższonego wynagrodzenia, już nie.

Zamiast koncepcji systemowej reformy wymiaru sprawiedliwości obecna władza projektuje reformę, która sądy upolityczni. Opozycja poza pustosłowiem nie przedstawiła żadnego projektu ustawy ani nawet założeń reformy. A jak była u władzy reformowała sądownictwo w taki oto sposób, że najpierw Pan Minister Gowin zlikwidował 71 sądów a jego następca Pan Minister Grabarczyk sądy te przywrócił. To była „reforma” w stylu Platformy Obywatelskiej. Cała ta nikomu nie potrzebna operacja kosztowała podatników 3 miliardy złotych. Czy Po i PSL poczuwają się do obowiązku zwrotu tych pieniędzy Skarbowi Państwa (n.b. z dotacji, którą od Skarbu Państwa dostają żerując na państwowej kasie) ?

Obecnych zapędów reformatorskich PiS’u i Ministra Zbigniewa Ziobry należy się bać bardziej niż reform poprzednich. Bo nie o reformowanie systemu w tym idzie a o likwidację sędziowskiej niezawisłości. Skutki działań politycznych wobec wymiaru sprawiedliwości widzimy po tym, co PiS zrobił z Trybunałem Konstytucyjnym. Trybunał został zlikwidowany, jego autorytet zniszczony w sposób nieodwracalny. Władza, która przyjdzie po PiS’ie będzie musiała to co po TK zostało po prostu zlikwidować i stworzyć zupełnie nowy model sądownictwa konstytucyjnego. Tej ruiny się już nie odbuduje.

A reformy systemowej, która przede wszystkim przyczyniłaby się do poprawy orzecznictwa, odzyskania przez sądy społecznego zaufania, zaufania obywateli i wiary w sprawiedliwość,  jak nie było tak nie ma. I nigdy nie będzie.