Narzędzia wirtualne są potrzebne, ale używajmy ich sensownie


Wywiad adw. prof. dra Macieja Gutowskiego dla Dziennika Gazeta Prawna

Zdalny zjazd nie napawa optymizmem, pokazał, że ta formuła to ostateczność. Mam nadzieję, że zwyczajny zjazd odbędzie się w inny sposób – mówi w rozmowie z DGP prof. Maciej Gutowski, dziekan ORA w Poznaniu, kandydat na prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej.

DGP – Czy pana zdaniem nadzwyczajny zjazd był potrzebny, skoro dwa dni wcześniej Sejm przegłosował przepisy ustawowe, pozwalające na przeprowadzenie zjazdu i zgromadzeń w formie zdalnej? 

MG – Moim zdaniem był. Po pierwsze jako test, czy w ogóle da się to zrobić w formie zdalnej. Dobrze, że można takie rzeczy przetestować w praktyce przed zwyczajnym zjazdem. Po drugie, żeby wprowadzić ramy regulaminowe – bo czy ustawodawca ostatecznie uchwali upoważnienie, nie było na etapie zwoływania, a nawet odbywania zjazdu wiadome. Po trzecie – potrzebę tę artykułowała izba warszawska. Jest to największa izba, w której najtrudniej w pandemii zorganizować zgromadzenie, a więc jeśli widzi taką potrzebę, trzeba zjazd przeprowadzić. Ale procedowanie na zgromadzeniach i regularnym zjeździe i tak musi być zgodne z ustawą covidową, więc dalej czekamy na zakończenie procesu legislacyjnego.

No i jak pana zdaniem wypadł ten test? 

Z jednej strony na pewno pozytywnie, bo zjazd udało się sprawnie przeprowadzić. Ale z drugiej strony pokazał, że ta formuła przeprowadzania zgromadzeń i zjazdu adwokatury to ostateczność. Jakaś proteza na czas pandemii, wyłączająca to, co najcenniejsze. Możliwość debaty, rozmowy, spotkania ludzi, wymiany poglądów i doświadczeń. A co za tym idzie – wspólnego poszukiwania w dyskursie optymalnych rozwiązań. Wyłącza też bezpośredniość, czyli istotę zjazdu adwokatury. W związku z tym – jako ostateczność, ze względu na szczególny czas pandemiczny, jestem w stanie to zaakceptować, ale jako formułę docelową – absolutnie nie!

Byłbym ostatnim wzywającym do zastosowania tej formuły dla tak ważnego wydarzenia, jak Krajowy Zjazd Adwokatury, gdyby to nie było absolutnie konieczne. I mam nadzieję, że zjazd odbędzie się w inny sposób. Bo ten zdalny nie napawa optymizmem.

Wywiad przeprowadził red. Szymon Cydzik – Czytaj całość na DGP