Archiwum kategorii: Prokuratura

Aplikacje prawnicze a korona zawodów


Taka będzie Sprawiedliwość w Rzeczypospolitej jakie prawników kształcenie.

W marcu 2012 r. Rzeczpospolita doniosła, że w ministerstwie sprawiedliwości trwają prce nad noweliacją ustawy z 23 stycznia 2009 r. o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Istotnie, projekt założen do projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury przewidziany jest w wykazie prac legislacyjnych rządu, z terminem przedłożenia w III kwartale 2012 r. Czytaj dalej

Jacek Żakowski: Na naszych oczach (za „Gazetą Wyborczą”).


zakowski150MacLawye® publikuje znakomity i ważny artykuł Jacka Żakowskiego ‚przedrukowując’ go za Studiem Opinii; w nadziei, że dotrze on do szerszego kręgu środowisk prawniczych i przerwie milczenie prawników-praktyków o patologii w postępowaniach przygotowawczych w sprawach karnych (nie tylko tych z aspektem politycznym).

Skończmy z niedomówieniami

„Czy przypadkiem na naszych oczach – zapytał Robert Walenciak w »Przeglądzie« – (…) nie rodzi się afera dotycząca prokuratorów, którzy szantażowali podejrzanych i nakłaniali ich do fałszywych zeznań?”.
Czytam tekst Walenciaka… Przypominam sobie podsumowane przez niego kolejne relacje ze spraw posłanki Małgorzaty Ostrowskiej, posłanki Barbary Blidy, posła Jana Widackiego i widzę oczywistą odpowiedź.
Chciałbym ją zadedykować koalicji PO-SL, rządowi, premierowi i zwłaszcza świeżemu jeszcze ministrowi sprawiedliwości na drugą rocznicę ich rządu. A właściwie chciałbym ją zadedykować wszystkim uczciwym politykom z okazji drugiej rocznicy definitywnego upadku rządów Jarosława Kaczynskiego, Zbigniewa Ziobry i spółki.. Zwłaszcza zaś powinienem ją zadedykować prezydentowi oraz tym uczciwym politykom PiS, którzy wciąż jeszcze spokojnie obserwują i tolerują wyczyny swoich kolegów w tzw. komisji naciskowej. Bo myślę, że w świetle tego, co już teraz wiemy o działaniach prokuratury wobec Ostrowskiej, Blidy i Widackiego, nie da się dalej udawać, że zmiana władzy, jaka się dokonała z grubsza dwa lata temu , była tylko rutynowym przekazaniem pałeczki w demokratycznej sztafecie konkurujących ze sobą partii, ideologii, tradycji i wizji politycznych.
„Za obietnicę wyjścia z aresztu na święta zgodziłem się ześwinić i obciążyłem panią Ostrowską. Celowo i świadomie zeznałem w prokuraturze nieprawdę” – mówi byty policjant, który przez pół roku „walczył o życie”, osadzony w celi z zabójcami. Fałszywe zeznania wymusiła na nim prokuratura.
„Ja bym z diabłem pakt zawarł” – mówi fałszywie oskarżający Widackiego – skazany m.in. za gwałt na 11-latce – Sławomir R., którego przeżycie w więzieniu zależało od tego, jak skutecznie będzie chroniony przed współwięźniami. Teraz R.. wycofał zeznania obciążające Widackiego, bo prokuratura nie dotrzymała obietnic danych w zamian za fałszywe zeznania. Za podobne fałszywe oskarżenie Widackiego przeprosił też Łukasz Z., tzw. mały świadek koronny. Złożył je, gdy prokuratura obiecała mu przeniesienie z więzienia, gdzie siedział razem z przestępcami, których sypał.
Przypadek Blidy był bardzo podobny. Po dojściu PiS do władzy wcześniej aresztowana Alexis oskarżyła ją w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary.
Gdy czas płynie, poznajemy kolejne pikantne szczegóły. Historię pani prokurator, która wypłakiwała się kolegom, że nie chce fałszywie oskarżać Widackiego, ale pękła i przestała płakać, gdy otrzymała awans. Albo zeznania prokuratora, który w sprawie Blidy „zmienił zdanie” po rozmowie z szefem.
Od zmiany rządu minęły dwa lata. Pracuje „komisja naciskowa”, mamy trzeciego prokuratora generalnego. O bezprawiu i nadużyciach w wymiarze sprawiedliwości wiemy już bardzo dużo. Ale żaden z prokuratorów, wymuszających fałszywe zeznania, nie trafił do więzienia ani do aresztu. Żaden nie siedzi na ławie oskarżonych. Żadnemu nawet nie postawiono zarzutów. Ich dawni przełożeni – minister Ziobro i wiceminister Kempa – bez najmniejszych kompleksów brylują wystrojeni w piórka jedynych sprawiedliwych pogromców układu i obrońców sprawiedliwości
Zdrowie demokracji wymaga powstrzymania się od politycznego rewanżu, zemsty, represji wobec poprzedników. Domniemanie niewinności musi w szczególnym stopniu obejmować tych, którzy przegrali wybory i stracili władzę. Wymiar sprawiedliwości musi być wobec nich szczególnie ostrożny. Ale ostrożność to jedno, a bezkarność to całkiem co innego. Domniemanie niewinności to jedno, uniewinnienie to drugie. Mam wrażenie, że nam się to trochę przez te dwa lata zlało. Jeśli zleje się definitywnie, będzie to jedna z największych i najbardziej złowróżbnych porażek naszej demokracji i praworządności. Nie tylko dlatego, że winni nie zostaną ukarani i sprawiedliwości nie stanie się zadość.
Świat z natury nie jest sprawiedliwy, a mimo to nie najgorzej się kręci. Sęk w tym, że bezkarność wymiaru sprawiedliwości nieuchronnie prowadzi do trwałej i radykalizującej się niesprawiedliwości. Jeśli teraz nie uda się wymierzyć sprawiedliwości zdeprawowanemu wymiarowi sprawiedliwości z czasów Ziobry, następnym razem nieprawość będzie jeszcze bardziej harda i bezwstydna. Nie chciałbym wtedy być w skórze tych, którzy teraz, świętując rocznicę normalności, stoicko przymykają oczy na to, co działo się wcześniej.

O jednoznaczną ochronę tajemnicy adwokackiej i tajemnicy spowiedzi


Art. 178 kodeksu postępowania karnego zakazuje przesłuchiwania w charakterze świadka obrońcy co do faktów, o których dowiedział się udzielając porady prawnej oraz duchownego co do faktów, o których dowiedział się przy spowiedzi.

Nieprzypadkowo te dwie tajemnice, tajemnica adwokacka i tajemnica spowiedzi, wymienione są (a zarazem chronione) w tym samym przepisie prawnym; wskazuje się w teorii prawa, że tym sposbem ustawodawca chciał wskazać, jaką wagę przypisuje tajemnicy adwokackiej, w pewien sposób prawnie zrównując ją z tajemnicą spowiedzi. O ile bowiem tajemnica spowiedzi jest powszechnie zrozumiała i akceptowana o tyle tajemnica adwokacka może wzbudzać społeczne wątpliwości.

W teorii prawa wskazuje się, że przepis art. 178 kodeksu postępowania karnego zawiera w sobie normy prawne skierowane nie tyle do adwokatów i duchownych pozwalające im odmówić składania zeznań w charakterze świadków, co do faktów o których dowiedzieli się – odpowiednio – przy wykonywaniu obrony albo w trakcie spowiedzi; ale przede wszystkim do organów państwa, zakazujących w ogóle przesłuchiwania w charakterze świadka obrońcy i duchownego, co do tych faktów.

Więcej nawet, zawarte w art. 178 k.k. normy prawne nie tylko nie pozwalają organom państwa przsłuchiwać w charakterze świadka adwokata bądź duchownego ale zakazują organom ścigania słuchać takich zeznań, gdyby – załóżmy teoretycznie – jakikolwiek adwokat bądź duchony sam z siebie zgłosił się do tych organów i oświadczył, że oto chce się podzielić informacjami, jakie pozyskał przy sprawowaniu funkcji obrońcy bądź, w wypadku duchownego, w trakcie spowiedzi, bo oto organy ścigania prowadzą skomplikowane śledztwo a on wszystko wie i zaraz powie. Nie wolno ! Nie wolno adwokatowi i duchownemu mówić o tych faktach; i nie wono organom ścigania wysłuchiwać takich informacji. To są standardy rozwiniętych i cywilizowanych społeczeństw; te standardy obowiązywały w Polsce także za czasów budowy jedynego słusznego ustroju – i nikt ich nie kwestionował.

Tymczasem dowiadujemy się, że w demokratycznej Polsce służby specjalne podsłuchują adwokatów.

Rozmowy dwóch adwokatów: Romana Giertycha i Stanisława Rymara są w stenogramach rozmów nagranych przez ABW. I przekazanych do prokuratury. Ta jednak – wbrew przepisom – ich nie zniszczyła – pisze „Rzeczpospolita”. [Źródło: tvn24.pl]

– Tajemnica adwokacka jest prawie równoważna z tajemnicą spowiedzi. Umieszczanie tego typu stenogramów w aktach sprawy jest zdumiewające. Jak się wydaje, mamy do czynienia nie tylko z naruszeniem szczególnie chronionej tajemnicy, ale również prawa do obrony – mówi mecenas Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Nie wiem czy w cytowanej wypowiedzi Pani Prezes Joanny Agackiej-Indeckiej nie nastąpiło drobne „przekłamanie” redakcyjne i słówko „prawie” zastąpiło słowo „prawnie” – bo jasnym jest, jak wyżej wskazałem, że tajemnica adwokacka jest prawnie równoważna z tajemnicą spowiedzi. I jest to celowy zabieg legislacyjny ustawodawcy.

Stenogramy z rozmów mecenasów znajdują się w aktach śledztwa warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej, w którym dziennikarz Wojciech Sumliński jest podejrzany o płatną protekcję. Adwokaci dzwonili na numer telefonu Sumlińskiego, któremu za zgodą sądu założono podsłuch. Wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Robert Majewski uważa, że nic się nie stało. – Każda nagrana rozmowa musi być przedstawiona prokuratorowi, który zapoznaje się z jej treścią – stwierdza. I jednocześnie zapewnia: – Przed zakończeniem śledztwa materiały uznane m.in. za tajemnicę adwokacką zostaną zniszczone. Nie każda rozmowa z adwokatem jest objęta tajemnicą.

Otóż z taką wykłądnią zgodzić się nie można. Prokurator nie może decydować o tym, która rozmowa adwokata-obrońcy z klientem jest objęta tajemnicą a któ®a nie. Prokuratorowi nie wolno słuchać rozmowy obrońcy z klientem tak jak nie wolno mu słuchać rozmowy penitenta z duchownym – czy zgodzilibyśmy się z postulatem, aby prokurator zapoznawał się z tajemnicą konfesjonału i decydował, w którym momencie penitent wyznaje grzechy a w którym sobie jedynie plotkuje z duchownym ?

W najbliższy wtorek Naczelna Rada Adwokacka zajmie się sprawą nielegalnego (bo podsłuchiwanie rozmowy obrońcy z podejrzanym jest nielegalne) podsłuchiwania adwokatów. I mam nadzieję, że nie skończy się li tylko na podjęciu przez Naczelną radę Adwokacką stosownej uchwały wyrażającej oburzenie i protest. Skoro bowiem organa państwa nie rozumieją istoty zakazu zawartego w przepisie art. 178 kodeksu karnego, to przepis ten należy znowelizować aby stał się dla prokuratorów zrozumiały. A po nowelizacji dotychczasową treść przepisu art. 178 k.p.k. należy oznaczyć jako § 1, i dodać do tego przepisu § 2 w brzmieniu: treść rozmowy obrońcy z oskarżonym bądź podejrzanym oraz treść spowiedzi nie może być w żadnej formie środkiem dowodowym a organom ścigania zakazuje się pozyskiwania i utrwalania takich treści.

Jeśli ktoś jest odmiennego zdania, powinien sobie uświadomić, że obecna interpretacja art. 178 k.p.k przez prokuratorówdopuszcza montowanie mikrofonów w konfesjonałach.

KPK z roku 1928-go

KPK z roku 1928-go

 

MacLawye® przypomina przepis pomieszczony w Dekrecie Naczelnika Pańśtwa z dnia 30 grudnia 1918 r. w przedmiocie statutu tymczasowego Palestry Państwa Polskiego:

Art. 8. Adwokat winien zachować tajemnicę co do wiadomości otrzymanych z tytułu wykonywania swego zawodu, i nie może być zmuszony do ich wyjawienia przed sądem lub jakąkolwiek władzą.

Powyższy przepis uzupełniał art. 102 kodeksu postępowania karnego z 1928 r. który stanowił, że duchowny jak i adwokat z tajemnicy zwolnieni być nie mogą – i sprawa była wówczas jasna.

Atak na sprawiedliwość


Przed rokiem w listopadzie 2007 r. International Bar Association Human Rights opracował raport na temat praworządności w Polsce. Wskazano w nim szereg zagrożeń, zwłaszcza w zakresie polityki rządu w stosunku do samorządów prawniczych.

Zdumiewające jak bardzo tenże raport jest aktualny po roku od jego opracowania. W zasadzie rząd w swoich pracach nad pseudo-reformą wymiaru sprawiedliwości w ogóle nie uwzględnia wniosków z tego raportu płynących, mimo że raport kończy szereg wezwań pod adresem polskiego rządu.

(Raport, tu do pobrania w formacie .pdf)

Zapowiedź protestu prokuratorów


W sierpniu zawiązał się Komitet Obrony Prokuratorów, który liczy obecnie około 100 członków. Na dzisiaj KOP zapowiedział protest. W Krakowie protest ma polegać na tym, że prokuratorzy jednego dnia wezmą urlop na żądanie. Zdaniem KOP prokuratorzy zostali wprowadzeni w błąd w kwestii podwyżki uposażeń; a minister sprawiedliwości zignorował list prokuratorów pod którym podpisało się ich ponad tysiąc.

W liście do ministra prokuratorzy domagali się podwyższenia wynagrodzeń do wysokości średniej wynagrodzenia tej grupy zawodowej w krajach UE.

MacLawye® jednoznacznie popiera słuszne żądania podwyżki płac dla sędziów i prokuratorów; jednakże odniesienie się do średniej wynagrodzeń w krajach UE to swoista nowość.

Prokuratorzy szykują się do protestu



_____________________________________________________________________________________

Jedni prawnicy (w tym MacLawye®) krytykują Pana Ministra Ćwiąkalskiego za to, że nie popiera wprowadzenia do systemu prawnego instytucji sędziego śledczego; drudzy (prokuratorzy) krytykują Pana Ministra Ćwiąkalskiego za to, że niezbyt jednoznacznie odcina się od propozycji wprowadzenia do systemu tej instytucji.

Oj cziężko, ciężko być Panem Ministrem Ćwiąkalskim.

A wszystko dlatego, że Pan Minister nie był łaskaw podjąć pracy nad wizją wymiaru sprawiedliwości i czasowym horyzontem wprowadzenia reformy. Wszak spośród prokuratorów (zwłaszcza Prokuratur Apelacyjnych, które powinny być zlikwidowane) powinna wywodzić się – w okresie przejściowym – kadra sędziów śledczych. A i w przyszłości, gdy mówimy, że zawód sędziego powinien być ukoronowaniem kariery prawniczej, nie myślmy wyłącznie o przechodzeniu do stanu sędziowskiego adwokatów; wszak poprzez stanowisko sędziego śledczego także prokuratorzy powinni mieć możność „koronacji” na stanowisko sędziego. Szkoda, że Pan Minister Cwiąkalski nie czytuje MacLawye®’a, bo już w grudniu ubiegłego roku, we wpisie REFORMA PROKURATURY, pełen życzliwości dla Pana Ministra wskazywałem na pewne braki koncepcji, które doprowadziły do całkowitego załamania się reformatorskich planów Pana Ministra.

Ale na razie szykuje się protest prokuratorów !

[Rz. rp.pl]  Co się nie podoba prokuratorom? Głównie najnowsze projekty dotyczące zmian w ich profesji, które mogą osłabić prokuraturę jako instytucję zajmującą się zwalczaniem przestępczości kryminalnej i gospodarczej. Niepokój środowiska budzi także niejednoznaczne stanowisko ministra w kwestii zasadności wprowadzenia do polskiego systemu instytucji sędziego śledczego.
– Może ona doprowadzić do paraliżu postępowań przygotowawczych, zwłaszcza w najcięższych sprawach – twierdzą prokuratorzy, a ponieważ docierają do nich sprzeczne sygnały, domagają się od ministra jasnej odpowiedzi, czy będzie popierał projekt, czy nie.
Niedotrzymane obietnice
Prokuratorzy informują także ministra, że solidaryzują się z postulatami sędziów (chodzi o podwyżki) i są zaniepokojeni projektami ominięcia lub zerwania z ustawowo gwarantowaną równością uposażeń prokuratorów i sędziów.
W liście przypominają o swojej lutowej akcji protestacyjnej. Nie podoba im się to, że prokurator generalny najpierw uwzględnił postulaty środowiska (chodziło o podwyższenie kwoty bazowej), a potem (w maju), po spotkaniu z premierem, wycofał się z tych propozycji.
„Zauważamy także, iż podjęte przez Pana działania trafiają na obojętność niektórych członków rządu odpowiedzialnych za finanse państwa” – piszą prokuratorzy. I twierdzą, że rodzi się w nich przeświadczenie, iż chodzi o to, by doprowadzić w ten sposób do całkowitej degradacji zarobków prokuratorów i sędziów, co spowoduje odejście z tych zawodów osób z dużą wiedzą oraz doświadczeniem.
Prokuratorzy mają zamiar walczyć o swoje tak jak sędziowie. Przede wszystkim nie chcą dopuścić do zniesienia dzisiejszego powiązania własnych zarobków z sędziowskimi (na poszczególnych szczeblach jedni i drudzy zarabiają tyle samo). A wszystko wskazuje na to, że rząd właśnie o tym myśli. Kilka dni temu na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości ujawniono treść autopoprawki do projektu ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. W uzasadnieniu do niej napisano wprost, że w budżecie na 2009 r. uwzględniono jedynie wydatki na podniesienie wynagrodzeń sędziowskich. Wydatki na wyższe wynagrodzenia dla prokuratorów zostały jedynie zgłoszone ministrowi finansów.
Prokuratorzy uważają, że obiecane sędziom od stycznia przyszłego roku podwyżki (ok. 1 tys. zł) to tzw. dodatek orzeczniczy (na który prokuratorzy nie mogą liczyć, ponieważ nie orzekają).

 

[SKOMENTUJ TEN ARTYKUL]

 

Horyzont dłuższy niż jedna kadencja


Z uporem maniaka powracamy do sprawy reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Cisza jaka zapadła wokół szumnych zapowiedzi Pana Ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego to już nie prosta wykładnia braku rozwiązywania jakichkolwiek ważnych dla Polski spraw przez rząd Donalda Tuska, to więcej niż programowe dla rządu Donalda Tuska nic nie robienie w sferze lansowania idei i przebudowy (naprawy) Państwa – (no, poza programem boisk sportowych w każdej gminie). To porażka Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Zbigniew Ćwiąkalski - co z reformami Panie Ministrze ?
Zbigniew Ćwiąkalski – co z reformami Panie Ministrze ?

Z zapowiedzi Ministra Ćwiąkalskiego nic się nie ostało. Nawet – wydawałoby się – prosta sprawa, czyli rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, do której Minister Ćwiąkalski zabrał się z zapałem, została odłożona ad calendas grecas. A likwidacja Prokuratur Apelacyjnych ? Skoro w to miejsce nie zaproponowano instytucji sędziego śledczego, to czy można było się spodziewać, że uda się prokuratury apelacyjne zlikwidować. Przecież należało się spodziewać oporu materii, czyli sprzeciwu samych prokuratorów.

 

Zastanawiające, czy w Polsce w ogóle da się przeprowadzić reformę wymiaru sprawiedliwości. Sprawa jest trudna, bo mimo że niemal wszyscy na wymiar sprawiedliwości narzekają, to jednak środowiska prawnicze generalnie jakimkolwiek zmianom są przeciwne. Tzn. przeciwne są tym zmianom, które naruszają status quo tychże środowisk tyczące. I tak jak prokuratorzy apelacyjni zaprotestowali przeciwko likwidacji prokuratur apelacyjnych, tak adwokaci zaprotestowali przeciwko unifikacji zawodów adwokata i radcy prawnego. Sędziowie protestują przeciw manipulacjom wokół podstawy ich wynagrodzeń.

Postulaty, z którymi wszyscy się zgadzają, jak ten np., że zawód sędziego powinien być „koroną zawodów prawniczych” pozostają (i długo pozostawać będą) pobożnym życzeniem; jak można mówić o przepływie kadr między środowiskami prawniczymi, skoro liczba etatów sędziowskich ledwie wystarcza dla zatrudnienia asesorów a ogłaszane komunikaty o zwolnieniu się stanowiska sędziowskiego, to czysta fikcja, skoro przyjęci na te stanowiska muszą być asesorzy. Itd. itp. o reformie się mówi ale się jej nie robi. Ostatnio już nawet się nie mówi.

Prawdziwa reforma wymiaru sprawiedliwości wymaga opracowania dwóch programów.

Po pierwsze wizji docelowej. Po drugie kalendarium. Nie da się przeprowadzić gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości w ciągu trwania jednej kadencji parlamentu. Zmiana systemu sądowniczego i okołosądowniczego to kwestia kilkunastu lat.

Ale żeby takie kalendarium opracować konieczna jest akceptacja wizji docelowej; np. czy w procesach karnych godzimy się na przywrócenie instytucji przysięgłych, czy w postępowaniu przygotowawczym wprowadzamy instytucję sędziów śledczych, czy wprowadzamy instytucję wybieralnych sędziów pokoju rozstrzygających sprawy o wykroczenia, czy doprowadzamy do unifikacji zawodów adwokata i radcy prawnego, czy zarządzanie sądami powierzamy kolegiom w skład których obok sędziów wchodzą adwokaci i prokuratorzy ????

Dzisiaj nie tylko nie mamy odpowiedzi na te pytania ale w ogóle pytań tych nie stawiamy. Więc nie narzekajmy na polski wymiar sprawiedliwości. Jest dobrze 😦